Widgets Magazine
04:03 15 Październik 2019

Polski historyk: Warszawa nazbyt wierzyła w zachodnich sojuszników i własną potęgę

© Zdjęcie: Public domain
Polska
Krótki link
Autor ,
314818
Subskrybuj nas na

17 września to jedna z tych dat, która dzieli pamięć historyczną Rosjan i Polaków. Wydarzenia, które miały miejsce tego dnia w 1939 roku w Europie, środowiska naukowe w Rosji i Polsce wciąż oceniają inaczej.

„Jasna” i „ciemna” strona wojny

Niewątpliwie w historii obu krajów II wojna światowa jest najważniejszym faktem ze wspólnej przeszłości: w końcu ZSRR i Polska zwycięsko walczyły z nazistowskimi Niemcami po tej samej stronie. Ale z czasem wspomnienia o wojnie i jej postrzeganiu zaczęły się znacznie różnić.

Według historyka, badacza z Rosyjskiego Instytutu Studiów Strategicznych Olega Niemenskiego, w Polsce i Rosji inaczej postrzega się całą strukturę wojny.

„O ile dla rosyjskiej pamięci wojna polegała głównie na ataku Niemiec i walce z nimi, dla Polaków wojna zaczyna się od faktu podwójnej agresji – od zachodu i od wschodu. Wprowadzenie wojsk przez ZSRR na wschodnie tereny II Rzeczypospolitej we wrześniu 1939 roku łączy się z atakiem niemieckim 1 września w jedno wydarzenie przypominające nowy podział kraju pomiędzy historycznymi wrogami Polski.

I nawet dziesięciolecia wpływów radzieckich nie mogły zmienić sposobu postrzegania tych wydarzeń. W przypadku Polski istniały dwie strony tej wojny: jasna, reprezentowana przez Polskę i Zachód (przede wszystkim USA i Wielką Brytanię) oraz ciemna, po której były Niemcy i ZSRR.

Rezultatem wojny dla Polaków było częściowe zwycięstwo jednej ze stron (kiedy zachodni sojusznicy byli w stanie pokonać Niemcy). Ale zwycięstwo jest postrzegane jako tylko częściowe – ponieważ inne „imperium zła” – ZSRR – nie zostało zniszczone, a nawet odwrotnie – stało się silniejsze” – powiedział historyk.

Jako główny argument na rzecz agresywnego stanowiska ZSRR w 1939 roku Polska historiografia przytacza umowę pomiędzy Hitlerem a Stalinem, tzw. Pakt Ribbentrop-Mołotow z jego tajnym protokołem, w którym Niemcy obiecały w swojej agresji przeciwko Polsce, że nie przekroczą uzgodnionych granic jej terytoriów, uznając, że prawa do nich przysługują ZSRR. Traktat zezwalał żołnierzom radzieckim wejść na polskie ziemie. W ostatnich latach niektórzy historycy przypisują Stalinowi rolę motoru w tej historycznej kolizji, kiedy Polska prawie zniknęła z mapy świata.

II wojna światowa była nieunikniona

Ale czy ZSRR miał wystarczająco środków, aby zapobiec niemieckiemu atakowi?

Polski publicysta, Redaktor Naczelny Xportal.pl Bartosz Bekier uważa, że II wojna światowa była prawdopodobnie nie do uniknięcia.

„Oznacza to, że rozpoczęłaby się w ten, czy inny sposób, w tym lub w innym miejscu. Moskwa teoretycznie dysponowała narzędziami, by ten konflikt oddalić w czasie. W 1938 roku ZSRR i Czechosłowacja, wobec której Niemcy wysuwali wówczas roszczenia, związane były sojuszem.

Gdyby możliwe było przerzucenie Armii Czerwonej w okolice umocnień sudeckich, Bramy Morawskiej i Kotliny Wiedeńskiej, prawdopodobnie nie doszłoby na tym etapie do Konferencji w Monachium i ekspansja III Rzeszy zostałaby tymczasowo powstrzymana. Związek Radziecki musiałby jednak wkroczyć na terytorium Czechosłowacji przez terytorium Polski, a zarówno Praga, jak i Moskwa, prowadziły politykę skrajnie nieprzyjazną Rzeczypospolitej.

W Warszawie obawiano się, że Armia Czerwona, która raz wejdzie w granice danego państwa, nieprędko zdecyduje się je opuścić” – stwierdził publicysta, komentując historyczną datę dla Sputnika.

Jak zaczęto kroić mapę Europy   

Naukowcy często starają się przeprowadzić podobieństwa między paktem Ribbentrop-Mołotow a umowami monachijskimi zawartymi we wrześniu 1938 roku między Niemcami, Wielką Brytanią, Francją i Włochami, które przewidywały, że Czechosłowacja przekaże Niemcom Sudety. Polska z własnej inicjatywy uczestniczyła w podziale Czechosłowacji, a 2 października region Cieszyna został przez nią zajęty. Każdy z graczy politycznych, nie wyłączając Związku Radzieckiego i Polski, realizował swoje konkretne cele polityczne.

Przy zbliżającym się zagrożeniu ze strony Niemiec Polska polegała na gwarancjach Wielkiej Brytanii i Francji. Jak wiadomo, w przeddzień 1939 roku toczyły się powolne negocjacje pomiędzy Moskwą, Paryżem i Londynem. Podpisanie umów z Anglią i Francją utrudniała twarda polityka polskich władz, która nie pozwalała nawet na możliwość pojawienia się Armii Czerwonej w sojuszu z Anglią i Francją na terytorium Polski. W związku z tym spośród dwóch opcji, które mogły opóźnić wojnę i uchronić ZSRR przed poważnym konfliktem zbrojnym, Stalin ostatecznie wybrał niemiecką propozycję, która na początku sierpnia wydawała się jeszcze nieoczywista.

Są jeszcze umowy, o których rzadko się jednak wspomina – deklaracja o niestosowaniu przemocy, podpisana przez RP i Rzeszę Niemiecką w 1934 roku  i pakt o nieagresji zawarty dwa lata wcześniej między Polską a ZSRR. Oba dokumenty okazały się niewiele warte, uważa Bartosz Bekier.

„Deklaracja o niestosowaniu przemocy w relacjach między Polską i Niemcami, w odróżnieniu od paktu Ribbentrop-Mołotow, nie zawierała tajnej klauzuli wojskowej, ani nie implikowała podziału stref wpływów w Europie. Takie propozycje były skądinąd wysuwane przez Berlin wobec Warszawy, Polakom oferowano m.in. Ukrainę i Litwę. Polska jednak konsekwentnie odrzucała te propozycje, kierując się „polityką równowagi” ministra Becka oraz wierząc w siłę swoich zachodnich sojuszników.

Z kolei podpisując układ z Niemcami polski rząd kierował się „polityką równowagi”, czyli utrzymywaniem równego dystansu w relacjach z Niemcami i ZSRR. Miała być to recepta na utrzymanie pokoju w otoczeniu geopolitycznym II Rzeczpospolitej. W praktyce ten „równy dystans” poskutkował przede wszystkim skróceniem dystansu między Moskwą a Berlinem i rozbiorem Polski między sąsiadów.

O ile Niemcy ustami Hitlera wypowiedziały deklarację o niestosowaniu przemocy w kwietniu 1939 roku, uznając zawarcie przez Polskę skierowanego przeciw Niemcom paktu wojskowego z Wielką Brytanią za pogwałcenie umowy, atak ZSRR nastąpił pomimo obowiązującego paktu o nieagresji, którego postanowienia Moskwa pogwałciła już wcześniej, podpisując tajną klauzulę wojskową w ramach paktu Ribbentrop-Mołotow” – uważa ekspert.

Czy była szansa na zapobieżenie wojnie?

Ksiądz modli się z żołnierzami Wojska Polskiego. 1944 rok.
© Sputnik . Mikhail Trakhman
Na pytanie, dlaczego Polsce nie udało się zadbać o efektywny sojusz polityczny i oddalić od siebie groźby wojny, Bartosz Bekier odpowiedział, że jego zdaniem najgłębszym czynnikiem jest niezdrowa, zaślepiająca miłość polskich elit do Zachodu, oczywiście nieodwzajemniona.

„W obliczu najdrobniejszego, przychylnego gestu ze strony Wielkiej Brytanii i Francji, wszelkie alternatywy geopolityczne schodziły na plan dalszy. Przymierze z Londynem było dla Polski „sojuszem egzotycznym”, jak ujął to Stanisław Cat-Mackiewicz. Wielka Brytania w tamtym czasie nie posiadała zdolności do efektywnej projekcji siły w basenie Morza Bałtyckiego, a więc możliwości udzielenia bezpośredniej pomocy, zaś odległa Polska była jej potrzebna tylko w ramach polityki okrążania Niemiec.

Tymczasem tak zwane „brytyjskie gwarancje”, będące w istocie pocałunkiem śmierci, swoistym wypchnięciem pod rozpędzony pociąg, zostały w Warszawie przyjęte z niezdrowym entuzjazmem. Wiara w sojuszników wzmagała także przekonanie o własnej potędze i mocarstwowości, Polacy naprawdę wierzyli, że w ciągu kilku tygodni wojsko polskie zdobędzie Berlin. Ten brak jakiejkolwiek racjonalnej, pragmatycznej refleksji cechuje również współczesne elity

– uważa Bartosz Bekier.

Z kolei Oleg Niemenski uważa, że Związek Radziecki był zmuszony negocjować z Niemcami granice ich agresji w tym kraju.

„Należy wziąć pod uwagę, że wkroczenie Armii Czerwonej na wschodnie terytorium Polski nastąpiło dopiero wtedy, gdy Polski jako państwa już tam nie było, a jej rząd uciekał.

Alternatywą dla tych działań było jedynie przekazanie tych ziem pod okupację niemiecką. W 2009 roku, w przeddzień 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej, Władimir Putin, który był wówczas premierem Federacji Rosyjskiej i zaproszony został do świętowania na Westerplatte, w liście do Polaków nazwał Pakt Ribbentrop-Mołotow i związaną z nim politykę ZSRR niemoralną, odmówił jednak przeprosin za to wszystko.

Ale czy moralne byłoby pozostawienie tych ziem Niemcom? Aby temu zapobiec, Związek Radziecki podpisał tajny protokół do paktu Ribbentrop-Mołotow” – powiedział Oleg Niemenski.

Z listu Putina do Polaków

„Bez żadnych wątpliwości można z pełnym uzasadnieniem potępić pakt Mołotow-Ribbentrop zawarty w sierpniu 1939 roku. Ale przecież rok wcześniej Francja i Anglia podpisały w Monachium głośny układ z Hitlerem, rujnując wszelkie nadzieje na stworzenie wspólnego frontu walki z faszyzmem” – czytamy w oświadczeniu.

Zobacz również:

17 września 1939 roku: Czy można było zmienić bieg historii?
Kartka z kalendarza. 17 września 1939 roku
Tagi:
konflikt, polityka, stosunki dyplomatyczne, sojusz, Francja, Wielka Brytania, Morze Bałtyckie, Bartosz Bekier, Józef Piłsudski, Adolf Hitler, Stalin, Zachód, Europa, II wojna światowa, Niemcy, Rosja, 17 września 1939, historia, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz