Widgets Magazine
17:51 15 Październik 2019
Dolary amerykańskie

Na bogato, czyli o amerykańskich wydatkach PFN

© Fotolia / ElenaR
Polska
Krótki link
Autor
282
Subskrybuj nas na

Jak ustaliły media, fundacja przekazała na wizerunkowe działania w USA prawie 20 mln zł (5,5 mln dolarów). PR-owcy z wynajętej przez PFN firmy przez 6 miesięcy wydali 208 tys. zł na podróże, 96 tys. zł na hotele, 21 tys. na jedzenie na mieście, 5,2 tys. za taksówki, a za opłaty parkingowe ponad 2 tysiące. Efekty? Raczej marne.

Celem umowy pomiędzy Polską Fundacją Narodową a amerykańską firmą White House Writers Group (WHWG) miało być poprawienie wizerunku Polski w USA. Efektem tych działań okazały się między innymi filmiki w Internecie (na jednym z nich internauci ze zdziwieniem odkryli stockowe zdjęcie z czeskiej Pragi), a rozliczenia opiewały na bajońskie sumy. Dotarł do nich Andrzej Stankiewicz z redakcji Onetu.

Miliony w amerykańskie błoto

Amerykańska firma dostała w sumie od PFN aż 20 mln złotych w ciągu kilkunastu miesięcy. Nie chciała ujawnić szczegółów kontraktu, ale można było do nich dotrzeć dzięki amerykańskiemu prawu. Skorzystał z tego dziennikarz Onetu.

​White House Writers Group jest małą firmą i do realizacji kontraktu z PFN podnajmuje inne firmy, często dużo większe. Słowo „podnajmuje” nie pasuje tu jednak najlepiej, jako że WHWG nie opłaca tych firm z własnego honorarium, lecz dopisuje ich wydatki do rachunków, które wysyła Polskiej Fundacji Narodowej – ustalił Stankiewicz.

I tak firma dopisała do polskiego rachunku m.in. giganta PR – firmę Edelman.

Edelman miał być podwykonawcą PFN/WHWG przy wspieraniu inicjatyw konsulatu w Nowym Jorku. Z tym, że konsul po pół roku stwierdził, że działania te są mizerne i zerwał współpracę z Edelmanem. A jak ustalił Onet, firma jeszcze przez kolejne miesiące miała przyjmować pieniądze od fundacji.

Redaktor Stankiewicz rozmawiał z ambasadorem Piotrem Wilczkiem i konsulem Maciejem Golubiewskim. Pokazał im rozliczenia, do których dotarł. Potwierdził, że inni dyplomaci również źle oceniali współpracę z podnajętą przez PFN firmą. Wykazał też, że duet WHWG/Edelman przypisał sobie organizację kilku imprez i spotkań z oficjelami, których wcale nie organizował.

Śniadania, hotele, taksówki i zdjęcia z czeskiej Pragi

Dziennik „Fakt” w ramach uzupełnienia opisał olbrzymie koszty „pracy” PR-owców z WHWG: „Jak obiad, to w restauracji w najbardziej ekskluzywnym hotelu Ritz; Tylko przez 6 miesięcy wydali 208 tys. zł na podróże, 96 tys. zł na hotele, 21 tys. na jedzenie na mieście, 5,2 tys. za taksówki, a za opłaty parkingowe firma policzyła sobie 2,2 tys.” – czytamy.

Gazeta wytknęła firmie również to, że obciążała PFN kosztami za przeloty i parkingi, gdy jej pracownicy używali własnych samochodów.

Wydawałoby się, że efekty tak kosztownej promocji powinny powalić wszystkich na kolana. Nic bardziej mylnego. Waszyngtońscy spece od PR założyli w mediach społecznościowych profile o Polsce, które śledzi po kilkanaście lub kilkadziesiąt osób z całego świata. Materiały zamieszczone przez nich na YouTube mają po 10 wyświetleń. Polskę promują tam zdjęcia m.in. czeskiej Pragi, zaś Kamil Stoch występuje jako „akrobata” narciarski.

Czy Onet to firma, która służy Polsce?

Takie pytanie po serii publikacji o kulisach amerykańskiej superpromocji zadała PFN, oburzona ujawnieniem dokumentów przez Andrzeja Stankiewicza. Zarzuciła dziennikarzowi „wybiórcze i subiektywne” przedstawienie współpracy PFN z White House Writers Group po to, „by zdeprecjonować i zdyskredytować podejmowane przez Fundację działania”.

Broniła się również, że współpraca z WHWG była „działaniem uzupełniającym w fazie pilotażowej i nie stanowiła zasadniczego przedmiotu porozumienia z Fundacją, a została przez Onet błędnie przedstawiona jako bezpośredni główny cel kooperacji”. 

Oświadczenie opublikowała również Anna Welisz, przedstawicielka WHWG i córka związanego z PiS polonijnego historyka Witolda Chodakiewicza. Stankiewicz napisał bowiem, że na kontrakcie Polskiej Fundacji Narodowej z WHWG rodzina ta miała zarobić ponad 1 mln zł. Anna Welisz zapowiedziała kroki prawne względem portalu. Andrzej Stankiewicz odpowiedział jej, że nie boi się procesu i na wszystkie podawane przez siebie sumy ma stosowne wyliczenia.

W końcu głos w sprawie zabrał minister Gliński.

Nie wiem, czy ci państwo jeszcze są dziennikarzami – stwierdził.

Cóż, chyba „repolonizacja mediów” nastąpi szybciej, niż się spodziewamy…

Poglądy autora mogą być niezgodne ze stanowiskiem redakcji.

Zobacz również:

Niemieckie ziemniaki „udawały” polskie: „To już jest wojna”
„Eurazja Global”: młodzi Polacy powalczą o rosyjskie pieniądze
Wschodniemu sąsiadowi Polski wpadły w oko francuskie okręty
Zakopane: Arabowie rozdają dzieciom pieniądze
Chytrzy Ukraińcy chcieli wyłudzić pieniądze metodą „na Zełenskiego”
Tagi:
USA, pieniądze, Polska Fundacja Narodowa, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz