Widgets Magazine
04:50 16 Październik 2019
Buraki

„Sok z Buraka” Gate: kapiszon czy afera, która pogrąży opozycję?

© Fotolia / Mimagephotos
Polska
Krótki link
Autor
5116
Subskrybuj nas na

Tygodnik „Sieci” rozgrzał w poniedziałek opinię publiczną, a stołeczni radni PiS dołożyli od siebie. Partia rządząca zarzeka się, że odkryła u opozycji aferę hejterską co najmniej kalibru tej z udziałem Łukasza Piebiaka.

Czym jest „Sok z Buraka”?

Chodzi o satyryczną stronę „Sok z Buraka”, a także powiązane z nią profile na Facebooku i Twitterze, znane krytykom PiS i zwolennikom Platformy. Strona publikuje od 2013 roku prześmiewcze wobec PiS memy oraz infografiki. Ich poziom bywa różny.

Zdarzało się, że administratorzy puszczali w eter fałszywe, niesprawdzone i krzywdzące informacje, na przykład takie, że Małgorzata Terlikowska miała dokonać aborcji. Innym przykładem „buraczanego” fejka była nieprawdziwa wypowiedź Magdaleny Ogórek o tym, że księża molestujący dzieci twierdzą, że cierpią bardziej niż ich ofiary. Mimo to „Sok” ma na Facebooku 805 tys. polubień. Lubią go działacze KOD, a także inne fanpejdże, niektóre powiązane z PO. Strona od początku jawnie z tą opcją polityczną sympatyzuje.

Kapiszon?

Tygodnik „Sieci” zdradził, iż twórcą „Soku” jest Mariusz Kozak-Zagozda, marketingowiec, wcześniej związany z korporacją LPP, a także m.in. Vistulą. „Bombą”, którą ujawnili dziennikarze miała być wiadomość, że Kozak-Zagozda pracuje dla PO, a także jest zatrudniony w Biurze Marketingu warszawskiego ratusza.

Redaktorzy Marek Pyza i Marcin Wikło wysnuli z tych danych tezę, iż „Sok z Buraka” opłacany jest przez wrogą opozycję oraz z publicznych pieniędzy.

​Sęk w tym, że… już sami autorzy w swoim tekście zdradzili, iż Kozak-Zagozda w 2017 roku sprzedał domenę i przedstawił na to dowód: umowę. Skąd się tego dowiedzieli? To również ciekawy wątek: okazuje się, że w jakiś sposób dotarli do jego zeznań na policji z toczącego się śledztwa przeciw stronie (zawiadomienie do prokuratury złożył Patryk Jaki, oburzony treściami na stronie).

​Skąd więc pomysł, że pracownik stołecznego ratusza nadal z tylnego siedzenia kieruje „Sokiem” i „hejtuje” PiS? Gdyż jego numer telefonu oraz email służą do logowania się do skrzynki SzB na Twitterze! Numer zaś zarejestrowany jest na brytyjską spółkę Domizz, której właścicielom Kozak-Zagozda sprzedał domenę i prawa do marki.

Jaki z tego wniosek? Czy rzeczywiście redaktorzy ujawnili, że marketingowiec ma wpływ na treści, jakie obecnie ukazują się na „Soku”? Nie. Ale nie szkodzi – warszawscy radni PiS już zdążyli się oburzyć. Podobnie jak wielu polityków po prawej stronie sceny politycznej.

„Zorganizowana grupa przestępcza”

Warszawscy radni PiS zwołali w poniedziałek konferencję pod Biurem Marketingu Urzędu Miasta Warszawa, gdzie wyrazili potępienie. Patryk Jaki zapowiedział zawiadomienie do prokuratury.

„Sok z Buraka, czyli największy „ściek” i fabryka fake'ów jest finansowana z pieniędzy warszawiaków” – powiedział.

Zbigniew Ziobro poszedł jeszcze dalej. Stwierdził, że jeśli informacje te się potwierdzą, to „mamy do czynienia ze zorganizowaną grupą przestępczą”.

Platforma broni się słabo.

Sok z Buraka wcale nie jest profilem hejterskim, ja obserwuje ten profil. To jest profil, który oczywiście jest zaangażowany po stronie opozycji, pewien rozwój tego profilu związany był bezpośrednio z protestami sejmowymi – powiedział Sławomir Nitras w rozmowie z Polsat News.

Nikt z PO nie odniósł się jednak do meritum: że rzekome powiązania byłego już przecież właściciela strony z treściami publikowanymi tam obecnie, jakie ujawnił tygodnik, są tak naprawdę nadal podejrzeniami. Możliwe jest przecież, że inni administratorzy logują się na jego dane. To się w mediach społecznościowych często zdarza.

A jak broni się sam „Sok z Buraka”? Mamy odpowiedź. Przeczytajcie sami…

Poglądy autora mogą być niezgodne z poglądami redakcji.

Zobacz również:

Air Wawel: nowa afera samolotowa, premier Morawiecki latał co miesiąc w jedno miejsce
Polska na celowniku światowych mediów przez aferę Piebiaka
Nagie zdjęcia sędziego u posłanki Pawłowicz: afera w Ministerstwie Sprawiedliwości nabiera rumieńców
Kolejny „Nostradamus” w szeregach PiS: afera z nr list nabiera rumieńców
Tagi:
opozycja, PiS, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz