Widgets Magazine
06:54 16 Październik 2019
Żołnierz z flagą USA

Czy strach zniknie, kiedy kolejny tysiąc żołnierzy przybędzie do Polski?

© East News / AP Photo/Czarek Sokolowski
Polska
Krótki link
Autor
11353
Subskrybuj nas na

Spotkanie Andrzeja Dudy z Donaldem Trumpem w Białym Domu, podczas którego prezydenci potwierdzili sojusznicze więzi, odbywało się na tle poważnego konfliktu USA i Arabii Saudyjskiej z Iranem.

Reakcja prezydenta Trumpa i przedstawicieli amerykańskiego establishmentu, dająca polskim politykom nadzieje na przyjaźń z Waszyngtonem, powinna być poddana poważnej refleksji.

Po ataku dronów na obiekty naftowe w Arabii Saudyjskiej USA nie przyszły z realną pomocą Saudom. Sekretarz stanu USA Mike Pompeo jedynie oskarżył Iran o „bezprecedensowy atak na globalne dostawy energii” i wezwał społeczność światową do potępienia agresji.

Mimo woli, kiedy podsumowujemy spotkanie Dudy i Trumpa, przychodzi na myśl pytanie, czy w razie potrzeby sojusznik zza oceanu przyjdzie z pomocą Polsce?

Swój punkt widzenia przedstawił w rozmowie ze Sputnikiem polityk, były poseł na Sejm, obecnie szef Ruchu Sprawiedliwości Społecznej Piotr Ikonowicz.

Amerykanom będzie bardziej żal dwóch tysięcy żołnierzy niż tysiąca

Generalnie rzecz biorąc, w kręgach rządzących jest takie przekonanie, że zwiększenie liczby żołnierzy amerykańskich w bazach położonych na terytorium Polski zwiększa nasze bezpieczeństwo. Jest to przekonanie dyskusyjne, jeżeli chodzi o zasadność. Będziemy utrzymywać więcej żołnierzy, a to jest ciągle liczone w tysiącach, a nie w dziesiątkach tysięcy czy setkach, czyli nie jesteśmy nawet na poziomie pułku. To nie są żadne siły. Teraz jest jeszcze pytanie, jeśli zostaną użyte, to w razie czego? Amerykanom będzie bardziej żal dwóch tysięcy żołnierzy niż tysiąca. Jak znam życie, strategia się rządzi trochę innymi racjami, i nie sądzę, żeby obecność amerykańskich wojsk w Polsce cokolwiek gwarantowała – mówi polityk.

Piotr Ikonowicz nie wierzy w potencjalny konflikt z Rosją.

„To jest taka metoda, żeby straszyć Rosją, jej agresją. Tą drogą szedł Donald Tusk. Nie zapomnę tych wielkich billboardów z Donaldem Tuskiem i napisem: „Silna Polska w bezpiecznej Europie”, które pojawiły się właśnie na fali histerii, że ponoć jest zagrożenie ze strony Rosji. Zawsze, jak się ludzi straszy, to skupia się ich wokół siebie. Więc zwiększenie kontyngentu amerykańskiego przedstawiane jest jako wielki sukces dyplomatyczny, a w istocie nie ma to znaczenia strategicznego, służy tylko celom wewnątrzpolitycznym” – uważa Piotr Ikonowicz.

Jego zdaniem wiele osób, które udało się już przestraszyć, mogło się ucieszyć, bo przekonano je, że ten strach zniknie, kiedy kolejny tysiąc amerykańskich żołnierzy przybędzie do Polski.

Ani Krzyżacy, ani Amerykanie czy Rosjanie – żadnych obcych wojsk na terytorium Polski

Polityk nie podziela entuzjazmu ministra obrony narodowej Mariusza Błaszczaka, który obwieścił w Twitterze: „…Porozumienie w sprawie nowych jednostek US Army w Polsce podpisane. Ustaliliśmy 6 nowych lokalizacji. Polska dołącza do wąskiego grona państw, w których trwale stacjonują amerykańskie wojska. Wielki dzień dla Polski, wielki dzień dla całego NATO”.

Co dotyczy ministra Błaszczaka, to niczego z tego, co mówi, nie podzielam. Co do entuzjazmu, to wielokrotnie już mówiłem, że chwila, w której wojska radzieckie opuściły terytorium Polski, jest dla mnie chwilą świętowania. Dlatego że, jako patriota polski, bardzo jestem przeciwny obecności jakichkolwiek wojsk na terytorium Polski, czy to będą Krzyżacy, czy Amerykanie, czy Rosjanie. Niech każdy siedzi u siebie – stwierdził Piotr Ikonowicz.

Pytany, czy Trumpowi można ufać, jeśli nie przychodzi z pomocą swym koalicjantom, Piotr Ikonowicz przyznał, że ostatnio w ogóle nie jest zwolennikiem amerykańskiego lidera z wielu powodów.

„Ale tak się zastanowiłem: no, zdejmą Trumpa. I co? Na razie, ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu, nie wywołał jeszcze ani jednej wojny. Trzeba przyznać, że to jest jakiś wynik. A jeżeli chodzi o samą wizytę Andrzeja Dudy w Białym Domu, to Amerykanie musieli nadrobić, bo Trump nie przyjechał we wrześniu do Warszawy, bo miał partię golfa. Duda pojechał do niego, i tyle” – powiedział na zakończenie Piotr Ikonowicz.

Zobacz również:

Duda w USA: zakład pogrzebowy na ulotce powitalnej dla polskiej pary prezydenckiej
Polska rozmawia z Białorusią o dodatkowym kontyngencie żołnierzy USA
Ile będzie kosztować zwiększenie obecności wojskowej USA w Polsce
Tagi:
Andrzej Duda, Arabia Saudyjska, USA, Biały Dom, Donald Trump, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz