10:51 13 Grudzień 2019
Sebastian Kurz

Dlaczego afery nie przekładają się na wyniki sondaży, a nawet wyborów?

© Sputnik . Alexej Witwizkij
Polska
Krótki link
Autor
3100
Subskrybuj nas na

Sebastian Kurz i jego Austriacka Partia Ludowa wygrali przedterminowe wybory parlamentarne. „To były trudne cztery miesiące, a teraz obywatele znowu nas poparli” – powiedział Kurz, nie wskazując jednoznacznie, z kim będzie chciał stworzyć koalicję.

To wielki sukces partii Kurza w austriackich wyborach, bowiem jego partia uzyskała ponad 37 procent głosów. Sebastian Kurz wraca na fotel kanclerza. Poprzedni rząd 33-letniego polityka upadł w maju tego roku - było to związane z aferą taśmową, która skompromitowała jego prawicowych koalicjantów. Wyniki austriackich wyborów skomentował były poseł na Sejm, prof. Tadeusz Iwiński.

- Jak doszło do upadku rządu Kurza przed czterema miesiącami i co zaważyło, że utrzymał się przy władzy?

- Generalnie mówiąc mamy do czynienia z takim procesem, że wyrównywanie sił politycznych w poszczególnych państwach, wzrost sił populistycznych i nie tylko, powoduje, że coraz częściej wybory są powtarzane w szybkim czasie. Tak się dzieje chociażby w Izraelu, gdzie powtórzono wybory. Te ponowione też nie przyniosły jasnego rozstrzygnięcia. Niejasna jest w pewnym sensie sytuacja we Włoszech.

Jeśli chodzi o Austrię, to wiadomo, jak doszło do upadku poprzedniego rządu. Tak zwana Partia Wolności, populistyczna, antymigrancka, która była z chadecją, chociaż taką chadecją nietypową, w koalicji dała dowód na zachowanie skandaliczne, które rzekomo, ma jakiś związek z Rosją. Tak zwana „sprawa Ibizy". Pojawiło się nagranie rzekomej rozmowy szefa tej partii pana Strache z jedną ze współpracowniczek rosyjskiego oligarchy. Tam chodziło o kupno jednej z popularnych bulwarowych gazet austriackich. W rezultacie doszło do powtórnych wyborów. 

Sytuacja w niektórych państwach europejskich powoduje, że poszczególne partie wojują między sobą i nie ma już stałych sojuszy międzypartyjnych. W tej chwili bardzo urosła w siłę partia Zielonych. To jest pewna prawidłowość. Zieloni i w Parlamencie Europejskim, i generalnie na naszym kontynencie umacniają się. Prezydentem Austrii jest przedstawiciel Zielonych, więc w moim przekonaniu w grę wchodzi albo koalicja z Zielonymi, albo powrót do tego, co było przez długie lata, czyli wielka koalicja chadecji razem z socjaldemokratami.

- Dlaczego według Pana profesora afery korupcyjne, a także w innych formach nie przekładają się na wyniki wyborów, a także na sondaże przedwyborcze? Jeśli przeniesiemy się na polski grunt, to wspomnę o aferze w Narodowym Banku Polskim, „loty na życzenie” marszałka Kuchcińskiego, o hejterach w Ministerstwie Sprawiedliwości, czy też o kamienicy prezesa Banasia. A przecież to tylko część afer z udziałem polityków Prawa i Sprawiedliwości, które wybuchły w tym roku. A sondaże oscylują na blisko 50 procent poparcia dla PiS?

- To jest ważne pytanie, ale nie ma na nie jasnej odpowiedzi. Prawo i Sprawiedliwość wszystko zrobiło, aby wyrobić sobie taką markę partii wiarygodnej, która pomaga zwykłym obywatelom, ludziom słabszym. Dzisiejsze sondaże pokazują, że Prawo i Sprawiedliwość ma około 42 procent poparcia, a Koalicja Obywatelska prawie 23, Lewica 13, i dwie małe koalicje, które będą walczyć o przekroczenie progu 5 procent, Polskie Stronnictwo Ludowe, i Kukiz - nieco ponad 5 procent, a Konfederacja nieco ponad 3.

Premier RP Mateusz Morawiecki
© Zdjęcie : Służba prasowa Kancelarii Premiera RP
Takie wyniki osiągnięto dzięki telewizji państwowej, która jest absolutnie w rękach rządzącej partii. Pamiętajmy, że w dużej części Polski w jakiejś mierze konkurencyjna telewizja prywatna nie jest odbierana poza dużymi czy średnimi miastami. Kampania rządzącego ugrupowania jest prowadzona bardzo intensywnie w miastach małej i średniej wielkości, bo pamiętajmy, że PiS nie rządzi w dużych miastach. Myślę tu o wynikach wyborów samorządowych.

Największe miasto, w którym rządzi PiS to Stalowa Wola, która nie ma nawet 100 tysięcy mieszkańców, a takie aglomeracje, jak Warszawa, Gdańsk, Poznań, Wrocław to są miejsca, gdzie pozycja PiS jest słaba.

W tej chwili dylemat jest taki: ponieważ obowiązuje wciąż w Polsce taka metoda przeliczenia głosów wymyślona przez belgijskiego matematyka Victora D’onta faworyzująca ugrupowania najsilniejsze, które zdobędą najwięcej głosów w wyborach, wobec tego PiS wciąż ma wielkie szanse, żeby uzyskać samodzielnie ponad 231 głosów w Sejmie. Dlaczego tak jest? Pytanie to nurtuje nawet specjalistów od badania opinii publicznej, ale odpowiedzi brak.

Jednak wynik wyborów nie jest przesądzony, bo może być tak, że zabraknie kilku mandatów do przekroczenia 231 głosów.

Zobaczymy też, jaka będzie frekwencja. Pamiętajmy, że frekwencja w Polsce, w stosunku do frekwencji w Europie Zachodniej zawsze jest bardzo słaba. Niekiedy głosowała tylko połowa osób uprawnionych, a czasem poniżej połowy. A u nas bywały takie wybory, gdzie frekwencja była fifty-fifty w stosunku do tych głosujących albo nawet mniej niż 50 procent.

Teraz uważa się, że gdyby była frekwencja rzędu 60 procent (bo myślę, że wysoka frekwencja może sprzyjać opozycji), to byłoby to dobre. Więc, nie ma jasnej odpowiedzi na pozornie proste pytanie, dlaczego tak się dzieje.

Zobacz również:

Kurz: Brexit musi się dokonać przed wyborami do Parlamentu Europejskiego
Kurz chce wrócić na stanowisko kanclerza Austrii
Kurz może być śmiertelnie niebezpieczny
Tagi:
wybory, Sebastian Kurz, Austria
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz