Widgets Magazine
14:23 21 Październik 2019
Handel jabłkami

Jabłka tylko z Polski? „Niech konsument sam decyduje, co chce kupować”

© Sputnik . Konstantin Czałabow
Polska
Krótki link
Autor
4261
Subskrybuj nas na

Polscy rolnicy są zaniepokojeni polityką handlową sklepów sieciowych, w których, jak się okazuje, często importowane owoce i warzywa są sprzedawane jako pochodzące z Polski.

„Wiele organizacji rolniczych uważa, że tego importu nie powinno być. Ale niech konsument decyduje, które owoce chce kupować” – mówi prezes Związku Sadowników Polskich, poseł na Sejm Mirosław Maliszewski.

Jak już informowaliśmy, przedstawiciele Unii Warzywno-Ziemniaczanej alarmowali, że w sklepach sieci Biedronka ziemniaki pochodzące z Francji i Niemiec są sprzedawane jako produkt polski. Zdaniem Unii market sprowadza ziemniaki z zagranicy, sprzedaje je jako produkt pochodzenia polskiego i tym samym wpływa na ceny hurtowe w całym kraju. Członkowie ruchu AGROUnia zwątpili z kolei w polskość sprzedawanych w Biedronce w Warce jabłek. Aktywiści długo się nie zastanawiali i podmienili jabłka, które według nich były nie polskie, a portugalskie.

Polscy sadownicy przeciw importowi?

Według Mirosława Maliszewskiego, obecność importowanych jabłek w polskich sklepach to główny czynnik, który powoduje, że takie akcje mają miejsce.

„Nie chodzi o zakaz importu czy ograniczenie importu. Jednak oszustwo polega na tym, że produkt importowany jest oznaczany jako polski i sprzedawany jako polski. I to jest nie tylko etycznie niepoprawnie, ale to jest też prawnie niedozwolone. Niech konsument decyduje, które owoce chce kupować. Tylko my się jako Polacy, polscy sadownicy, nie zgadzamy, żeby pod marką polskich jabłek były sprzedawane jabłka, na przykład, z Portugalii. Niech jabłka z Portugalii będą oznaczone wyraźnie, że to są jabłka z Portugalii, a jabłka z Polski – że to jabłka z Polski. Wybór zostawcie konsumentowi”– uważa Mirosław Maliszewski.

Wybieranie polskich produktów w sklepach jest ważne dla konsumentów, bo chodzi przede wszystkim o wspieranie polskiego rolnictwa. Maliszewski jest zdania, że polscy konsumenci wyrobili w sobie nawyk kupowania polskich produktów i chętnie po te produkty sięgają.

„Ale jeszcze silniejszy jest nawyk kupowania tańszych produktów. Polskie jabłka, polskie produkty żywnościowe w polskich sklepach są z reguły tańsze niż te importowane i dlatego one się sprzedają. Natomiast te produkty z importu zostaną bardzo niewielką część sprzedawaną w polskich sklepach. Więc dla nas rynek wewnętrzny ma dziś ogromne znaczenie” – wyjaśnia rozmówczyni Sputnika.

Przymrozki wiosną - wszystkie jabłka sprzedane jesienią

Chociaż Mirosław Maliszewski zwraca uwagę na to, że  po wprowadzeniu rosyjskiego embarga polscy producenci jabłek próbują radzić sobie z sytuacją poprzez poszukiwanie nowych rynków dla swoich produktów, w tym roku sytuacja będzie nieco inna.

„W tym roku są niskie zbiory w Polsce, spowodowane wiosennymi przymrozkami. Więc ze sprzedażą jabłek nie będzie absolutnie problemu. W Polsce jak i na wschodzie i na zachodzie jabłek jest mniej, więc wydaje się, że bez problemu te roczne zbiory zostaną sprzedany po dobrych cenach” – uważa Mirosław Maliszewski.

Jednocześnie Maliszewski przypomina, że z powodu tego, że polscy producenci nie mogą sprzedawać jabłek do Rosji, która była ich największym odbiorcą, a polskie owoce cieszyły się tam bardzo dobrą opinią, sadownicy przestawiają się na inne odmiany owoców.

„Wobec zakazu handlu musimy szukać innych miejsc sprzedaży. Bardzo interesujące dla nas są rynki daleko położone, rynki krajów Zatoki Perskiej, czy rynki krajów Daleki Azji, czy rynki krajów Europy Zachodniej. Tam są wymagane trochę inne odmiany, niż te odmiany, które były preferowane na rynku rosyjskim. Dlatego zmieniamy nasadzenia na te odmiany, które będą sprzedawane w innych miejscach niż w Rosji” – wyjaśnia Mirosław Maliszewski.

„Warto usiąść do stołu, porozmawiać o zniesieniu tych zakazów”

Po raz kolejny prezes Związku Sadowników Polskich podkreśla, że embargo powinno być zniesione.

„Powiem, że takie sztuczne zakazy przynoszą więcej szkody dla gospodarki, społeczeństwa i konsumentów, niż zupełnie otwarty, wolny rynek. My mamy analizy, że w Rosji w tym czasie spadło spożycie jabłek, wzrosły ceny jabłek, a inwestycje w nasadzenie nowych sadów w Rosji są kosztowne dla rosyjskiej gospodarki, dla rosyjskiego budżetu, bo one są dofinansowywane, a ryzyko uprawy jabłek w Rosji jest duże ze względu na pogodę. Moim zdaniem, to są szkody z punktu widzenia Rosji” – mówi Mirosław Maliszewski.

Według eksperta, dla Polski Rosja była dobrym i dużym importerem, który przez lata kupował jabłka i wszyscy byli z tego zadowoleni – rosyjscy konsumenci, importerzy i polscy eksporterzy.

Wobec braku eksportu na rynek rosyjski niewątpliwe przeżywamy kryzys. Ale robimy wszystko, co niezbędne – zmieniamy nasadzenia, zmieniamy odmiany, ukierunkowujemy się już na inne rynki. Ale wydaje się, że bezwzględnie konieczne jest zniesienie embarga, bo ono jest z tych powodów szkodliwe dla jednej i drugiej strony. Myślę, że to jest ten moment, kiedy warto usiąść do stołu, porozmawiać o zniesieniu tych zakazów – uważa Mirosław Maliszewski.

Zobacz również:

Patent dla polskich rolników: owadobójcze drony uratują plony kukurydzy
Tagi:
import, ziemniaki, jabłka, rolnicy, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz