Widgets Magazine
14:29 21 Październik 2019
Kozy na wolnym wybiegu

Kozy Abdula zabiła woda z Wisły? Co wykaże sekcja zwłok

© Sputnik . Anton Denisov
Polska
Krótki link
2183
Subskrybuj nas na

Trwa śledztwo w sprawie masowego pomoru kóz z wyspy na Golędzinowie. Zwierzęta, należące do dagestańskiego hodowcy, miały pełnić nad Wisłą misję ekologiczną, jednak już połowa stada nie żyje.

Prawdopodobnie zostanie wykonana sekcja zwłok zwierząt – informuje TVP Info, powołując się na źródła zaznajomione z sytuacją. Jedna z wersji śledczych jest taka, że do śmierci zwierząt doszło z powodu ich kontaktu z wiślańską wodą – kozy piły wodę z rzeki. Śledczy twierdzą, że zwierzęta nie miały na wyspie innego źródła wody.

Przypomnijmy, nieco ponad miesiąc temu doszło do awarii oczyszczalni ścieków Czajka i kontrolowanego zrzutu nieczystości do Wisły. Do rzeki trafiało 3 tys. litrów nieczystości na sekundę. Opanowanie sytuacji zajęło dobrych kilka tygodni, a 20 września informowano, że w trzech miejscach Zatoki Gdańskiej na pięć, z których wzięto próbki, odnotowano przekroczenie poziomu bakterii coli i enterokoków.

Jaki by nie był powód śmierci zwierząt, jedno jest pewne. Właściciel całkowicie zaniedbał swoich podopiecznych, do opieki nad nimi „zatrudnił” bezdomnego, który „za 50 złotych miesięcznie i parówki” między innymi pozbywał się trupów, zakopując je lub topiąc w rzece, choć, jak sam później przyznał, czuł, że chyba nie powinien tego robić. Rustamowi K., właścicielowi stada kóz i owiec, znanemu też jako Abdul (przyjęte przez niego religijne imię), postawiono zarzut znęcania się nad zwierzętami. Mężczyzna miał zarobić na projekcie 96 tysięcy złotych, zwierzęta miały wyjadać trawę na wyspie w okresie od maja do października. Poproszony o komentarz w sprawie przyczyn śmierci zwierząt Dagestańczyk powiedział, że „mógł wpaść tam pies i rozszarpać kozy”. Żadnych śladów wskazujących na taką wersję wydarzeń nie ma.

W ubiegłym roku właściciel stada zapewniał, że „u niego z przepisami jest wszystko OK; no może tak na 80 proc.”.

​Przypomnijmy, kozy i owce trafiły na wyspę wiślaną przy Moście Gdańskim w ramach projektu ekologicznego warszawskiego ratusza. Jeden z mieszkańców Warszawy poinformował służby i organizację Animal Rescue o tym, że zwierzęta ulokowane na wyspie w celu wyjadania roślinności, które z kolei miało pomagać gniazdowaniu ptaków, umierają. Kontrola potwierdziła te doniesienia, na miejscu zastano 30 żywych kóz z 60, jednak te też są w bardzo złym stanie. Zwierzętami zajęły się służby weterynaryjne.

Tagi:
Wisła, Polska, zwierzęta
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz