Widgets Magazine
04:40 24 Październik 2019
Polski piłkarz Maciej Rybus, występujący na pozycji pomocnika lub obrońcy w rosyjskim klubie Lokomotiw Moskwa oraz w reprezentacji Polski

Maciej Rybus dla Sputnika: Będę się starał o przedłużenie kontraktu w Moskwie

© Zdjęcie: Biuro prasowe Lokomotiw
Polska
Krótki link
Autor
0 141
Subskrybuj nas na

Trwają eliminacje do Euro 2020. Zagraniczni piłkarze rosyjskich klubów rozjeżdżają się po świecie, by grać w meczach swoich reprezentacji. Członkowie moskiewskiego Lokomotiwu nie są wyjątkiem.

Tuż przed meczem z reprezentacją Łotwy Sputnikowi wywiadu udzielił Maciej Rybus, pomocnik Lokomotiwu i reprezentacji Polski.

– Minął rok od Mundialu – czy, Pana zdaniem, coś zmieniło się od tego momentu w rosyjskim futbolu?

– Na pewno dużo się zmieniło. I to przede wszystkim dużo na plus. Drużyna Rosji grała na tym Mundialu tak dobrze i tak daleko posunęła się, że coraz więcej ludzi zaczęło się interesować futbolem. To widać na meczach ligowych, bo coraz więcej ludzi przychodzi na stadiony. Ja pamiętam, jak przyjeżdżając w 2012 roku do Rosji, że te stadiony były, można powiedzieć, puste. A teraz jest tych ludzi więcej, ale też na pewno stadiony są nowe i to też przyciąga ludzi.

– W Lokomotiwie gra Pan razem z Grzegorzem Krychowiakiem. Czy współpracujecie ze sobą na boisku?

– No tak. To nieuniknione. Pomagamy sobie na boisku, gramy blisko siebie. Na początku bardzo mu pomagałem z językiem rosyjskim, bo bariera językowa była większa. Teraz Grzegorz coraz lepiej mówi po rosyjsku.

– A czy macie okazję spędzać ze sobą czas wolny?

– Szczerze powiem, jeszcze takiej okazji nie było. Często gramy po trzy dni, mamy przegrupowania, przeloty, mieszkamy w hotelach. I każdy, kto z nas ma czas wolny, woli go spędzać z rodziną. Tym bardziej że Moskwa jest dużym miastem, to duże odległości, żeby z jednego do drugiego miejsca przyjechać, to pochłania dużo czasu. Jest to trudne. Ale na pewno jeszcze będzie okazja. Ja mam małego syna, który niedługo będzie miał rok, tutaj czas bardziej dla rodziny poświęcam.

– Grał Pan 4 lata w Tereku w Groznym — to Czeczenia, teraz gra Pan w Moskwie. Gdzie bardziej się Panu podoba?

– Podoba mi się bardziej w Moskwie. Duże miasto, dużo możliwości, bliżej do domu, do Polski. Na pewno wybiorę Moskwę, ale oczywiście nie narzekam na ten pobyt, który był w Tereku 4 lata, bo 3 lata mieszkałem w Kisłowodzku, tam mieliśmy swoją bazę treningową. Trenowaliśmy ostatni rok dopiero mojego kontraktu w Groznym. Tam też było okej, ale wiadomo, dla nas, dla ludzi Europy, to bliższa jest Moskwa.

– Co może Pan powiedzieć o ludziach w Moskwie i Groznym?

– Jest zupełnie inaczej. Funkcjonują inaczej w swoim codziennym rytmie. Grozny to mniejsze miasto i każdy chce tam ci pomóc, czujesz taką dużą serdeczność na każdym kroku. W Moskwie jesteś, tak można powiedzieć, pośród kilkunastu milionów ludzi, nikt na nikogo nie zwraca uwagi. Ale ja i moja rodzina czujemy się dobrze tutaj.

– Jak gra się w rosyjskiej Priemjer-Lidze? Czy jest lepsza od polskiej?

© Sputnik . Alexey Filippov
– Na pewno jest lepsza, nawet patrząc po tych występach w europejskich pucharach. W Rosji grają dwa kluby w Lidze Mistrzów, dwa kluby – w Lidze Europy. W Polsce na dzień dzisiejszych nie gra nikt w Lidze Mistrzów, w Lidze Europy. Tutaj zawodnicy są lepsi indywidualnie. Wiadomo, rosyjskie kluby mają więcej pieniędzy, często mogą kupować lepszych zawodników, inwestować w nich.

– Co Pan mógłby powiedzieć o kibicach? Czy rosyjscy kibice są tacy jak polscy?

– Tu akurat bym plus postawił dla Polski, bo polscy kibice naprawdę robią fantastyczną atmosferę na stadionach. W Legii, w której grałem, jedni z moich najlepszych kibiców i jedni z najlepszych w Europie. Ale i kibice Lokomotiwu też bardzo wspierają drużynę i zagrzewają do walki.

– Dlaczego Pana zdaniem z roku na rok coraz więcej polskich piłkarzy przenosi się do ligi rosyjskiej?

– Kiedyś, pamiętam, nas było jeszcze więcej. Był taki moment, że w samym Tereku było nas czterech. Teraz w lidzie rosyjskiej jest nas może ośmiu. To jest atrakcyjny kierunek, liga coraz lepsza, dobrze kluby się pokazują Europie. Finansowo dla zawodników liga jest atrakcyjna.

– Czy zamierza Pan pozostać w Lokomotiwie Moskwa do końca kariery? Jakie Pan widzi dla siebie perspektywy?

– Mam kontrakt do końca sezonu. Oczywiście będę się bardzo starał, żeby zostać w Lokomotiwie. To trzeba udowadniać na boisku. A później zobaczymy.

– Jak dobrze zna Pan język rosyjski? Nauczył się go Pan, będąc już w Rosji, czy miał Pan z nim wcześniej kontakt?

– Wcześniej kontaktu żadnego nie miałem. Wydaje mi się, że dobrze znam język, wiadomo, jakieś tam błędy zawsze się popełnia, ale po kilku miesiącach pobytu w Rosji właśnie ten język stał mi się łatwy do nauczenia. Pomagał mi tam kolega z drużyny, który wcześniej już grał w Tereku i mówił po rosyjsku. To dla mnie była wielka pomoc. Na dzień dzisiejszy, wydaje mi się, że znam dobrze, nie super, ale na tyle, żeby funkcjonować w Rosji. Bo mam żonę Rosjankę i wszystko z językiem ma być w porządku.

– A jak u Lany ze znajomością języka polskiego?

– Uczy się. Na początku, kiedy przez telefon gadaliśmy, dużo nie rozumiała, a teraz rozumie dużo.

– Czy Pana żona Lana chodzi na mecze Lokomotiwu?

– Wcześniej częściej chodziła, a teraz mamy dziecko i jeszcze na mecze jest ciężko go zabierać, bo gramy dosyć późno, pogoda też jest ważna.

– Jak często bywa Pan w Polsce?

– Dosyć rzadko bywam, bo mamy napięty grafik. Parę razy w roku. Dopiero w grudniu na pięć dni polecimy. 

– Czy weźmie Pan udział w Euro 2020?

– Najpierw musimy awansować. Zobaczymy. W czwartek gramy z Łotwą, potem z Macedonią, musimy wygrać 2 mecze. Jak wygramy, to będziemy bardzo blisko tego awansu. Niech tylko będzie zdrowie, forma. Jak zdrowie będzie, to i forma też będzie.

Zobacz również:

Polacy pokazali Włochom, jak się gra w piłkę nożną
UEFA doceniła rosyjskich piłkarzy
Piorun poraził piłkarzy podczas meczu (wideo)
Tagi:
Rosja, Polska, Maciej Rybus, piłka nożna
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz