14:18 14 Listopad 2019

Praca szuka człowieka w Gdańsku: „Żadnych Polaków”

© AP Photo / Gene J. Puskar
Polska
Krótki link
8425
Subskrybuj nas na

Ogłoszenie z takim dopiskiem pojawiło się na jedynym z portali z ofertami pracy. Pracodawca szukał kandydata na kierowcę Ubera, oferując dosyć dobre warunki z zastrzeżeniem, że oferta nie jest skierowana do Polaków. Burza, którą wywołał swoim ogłoszeniem zmusiła go jednak do edytowania tekstu.

Media zwróciły uwagę, że treść ogłoszenia nosi znamiona jawnej dyskryminacji. Jak czytamy, pracodawca poszukuje kandydata na kierowcę Ubera lub Bolta.

Przyjmujemy tylko obcokrajowców

Oferta wygląda dosyć atrakcyjnie: proponuje się elastyczne godziny pracy, auto na wyłączność lub zmiany, wynagrodzenie raz w tygodniu (przy tym obroty muszą wynosić min. 1600 zł), zakwaterowanie w Gdańsku oraz szkolenia i miłą atmosferę. Niby wszystko wygląda w porządku, co jest nie tak w takim razie?

Na końcu capslockiem dopisano frazę: „Do pracy przyjmujemy tylko obcokrajowców, żadnych Polaków!!!”.

Jak poinformował portal polsatnews, jeden z jego dziennikarzy skontaktował się z osobą, która opublikowała ogłoszenie. Dziennikarz podał się za szukającego pracy studenta z Gdańska. Jak wyjaśniono, telefon odebrał mężczyzna, który ze wschodnim akcentem uargumentował, dlaczego takie zastrzeżenie pojawiło się w ofercie. Okazuje się, że Polacy przynoszą zbyt niskie zyski.

Zrzut ekranu pierwotnej wersji ogłoszenia o pracę. Na dole dopisek o zatrudnianu tylko obcokrajowców
Zrzut ekranu pierwotnej wersji ogłoszenia o pracę. Na dole dopisek o zatrudnianu tylko obcokrajowców

„Zatrudniałem trzech czy czterech Polaków, którzy robili na tydzień 300 złotych, 500 złotych, a chłopak-obcokrajowiec robi kasę: 2-2,5 tys. złotych” – powiedział w rozmowie z dziennikarzem polsatnews mężczyzna, dodając, że „osoby nie z Polski robią fajną kasę”.

To jawna dyskryminacja

Portal skontaktował się w tej sprawie z radcą prawnym Adamem Wojnarowskim z Kancelarii Prawnej Consulti w Gdańsku. Ekspert określił treść ogłoszenia jako jawną i niedopuszczalną dyskryminację oraz zaznaczył, że oferta nie jest zgodna z art. 45 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (dotyczącego swobody przepływu pracowników) oraz art. 18 kodeksu pracy. Dodał, że przeczy także polskiej konstytucji, powołując się na art. 32, który mówi o zakazie dyskryminacji ze względu na narodowość.

Medialny szum zadziałał?

Burza, która wybuchła wokół treści ogłoszenia najwidoczniej nieco przestraszyła jego autora, który pozbył się niefortunnej frazy, jednak celowo zmienił język ogłoszenia z polskiego na ukraiński. To jednoznacznie sugeruje, że ogłoszenie jest przeznaczone dla osób zza wschodniej granicy. Jak poinformowano, nie niesie jednak znamion dyskryminacji, ponieważ aktualnie wiele ogłoszeń o pracę powstaje właśnie w tym języku. Co jednak, jeżeli na ofertę odpowie Polak, który zna język ukraiński? Nie wiadomo.

Zrzut ekranu edytowanego ogłoszenia o pracę
Zrzut ekranu edytowanego ogłoszenia o pracę

Dyskryminacja za dyskryminację? Polacy dostają rykoszetem

Wcześniej również w trójmieście, bo w Gdyni wybuchł podobny skandal. Właściciel jednej ze smażalni poszukiwał do pracy kucharza, ale nie „Ukraińców czy innych podobnych” – zaznaczył wówczas w ogłoszeniu.

Kontrowersyjna oferta pracy pojawiła się w Facebooku. Kiedy jego autora, właściciela smażalni ryb „u Kaszuba” na Skwerze Kościuszki, oskarżono o ksenofobię, odparł – „klientów szanujemy, podludzi nie”. Sprawą zainteresował się Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych, a na autora spadła lawina negatywnych komentarzy i jak to zazwyczaj bywa w podobnych przypadkach, część osób zbojkotowało smażalnię. „Składamy zawiadomienie do Państwowej Inspekcji Pracy oraz prokuratury w Gdyni” – poinformował OMZRiK.

Jak pisał na ten temat portal Bezprawnik.pl, zachowania tego typu są w Polsce karalne.

„Kto ze względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość, przekonania polityczne, pochodzenie etniczne, wyznanie lub orientację seksualną odmówi zatrudnienia kandydata na wolnym miejscu zatrudnienia lub miejscu przygotowania zawodowego, podlega karze grzywny nie niższej niż 3 tys. zł” - przytoczono.

Zobacz również:

Ukraińcy z Polski: Krym zmienia się na lepsze
Były ukraiński deputowany: Mojego rodaka zmusili w Polsce, żeby zjadł banderowską flagę
Ukraińcy w Polsce chcą zarabiać więcej
Ukraińcy z polskimi paszportami: Kijów zbada sprawę
„Zniewolona” będzie miała konkurencję: nadchodzi nowy polsko-ukraiński serial – wideo
Tagi:
dyskryminacja, praca, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz