22:19 08 Grudzień 2019
Nóż w krwi

Pierwszy taki proces w Polsce: odciął żonie głowę i oskalpował

© Fotolia / Showcake
Polska
Krótki link
1515
Subskrybuj nas na

Dzisiaj rusza proces Tomasza J., oskarżonego o zabójstwo pięciu osób i usiłowanie zabójstwa 34. To pierwszy taki proces w Poslce – informuje Wirtualna Polska.

„Musiałby mi łeb odrąbać i przyszyć nowy, bo ja już z nim nie chcę żyć, ani w ogóle nic” – napisała do nowego partnera Beata J.

Słowa ofiary okazały się prorocze, bo już niedługo po tym mąż kobiety Tomasz J. bardzo dosłownie potraktował słowa swojej żony i z zazdrości odciął jej głowę, nos i uszy, a na czole wyciął krwawe litery „ZKA”, które mogły oznaczać „za karę”. Jak ustaliła prokuratura, zadał jej 11 ciosów w klatkę piersiową. Wyciął implanty z piersi i narządy płciowe, rozciął brzuch i pokaleczył nogi.

Aby zatrzeć ślady swojej makabrycznej zbrodni, 44-latek wysadził w powietrze kamienicę, w której mieszkała. Zginęły cztery kolejne osoby. A mogło znacznie więcej.

Jak podaje WP, to pierwszy taki proces w Polsce. Do tej pory nikt nie odpowiadał przed sądem za usiłowanie zabójstwa tak wielu osób.

Tomasz J. będzie odpowiadać za umyślne spowodowanie wypadku samochodowego, w którym ranny został jego syn, a także za zabójstwo żony i czterech innych osób przebywających w kamienicy oraz za usiłowanie zabójstwa kolejnych 34. Grozi za to dożywocie. 

W sprawie jednym z oskarżycieli posiłkowych będzie 14-letni syn oskarżonego, który nieomal zginął w wypadku, do którego mężczyzna miał celowo doprowadzić.

„Za karę”

Przypomnijmy, 4 marca 2018 roku doszło do wybuchu w poznańskiej kamienicy. Wezwane na miejsce służby w gruzach znalazły pięć ciał. Jedno z nich miało obrażenia, które nie mogły powstać w wyniku katastrofy budowlanej. Świadkowie szybko wskazali na potencjalnego sprawcę. Jak podaje WP, z relacji świadków wynikało, iż Beata J., żona oskarżonego, była ofiarą znęcania się ze strony męża. Po rozstaniu z nim bardzo się go obawiała.

Beata J. wniosła o rozwód po wypadku samochodowym, w którym, jak ustaliła prokuratura, Tomasz J., jadąc 109 km/h w miejscu, gdzie dopuszczalna prędkość wynosiła 60, celowo zjechał na pobocze i wjechał w drzewo. W zdarzeniu najbardziej ucierpiał 14-letni syn.

Jak podaje WP, powołując się na akt oskarżenia, do wybuchu doszło w chwili, gdy do mieszkania Beaty J. próbowali wejść jej znajomi. Przez kilka minut nie mogli otworzyć drzwi. Wówczas przebywający w środku Tomasz J. odkręcił rurę doprowadzającą gaz do kuchenki. Siła wybuchu była tak duża, że część kamienicy się zawaliła. W wyniku zdarzenia zginęły cztery osoby, a mogło ucierpieć około 40.

Zobacz również:

Asad skomentował śmierć jednego z założycieli „Białych Hełmów”
Śmiertelnie niebezpieczne zagrywki amerykańskich B-52
Tagi:
proces sądowy, ofiary, wybuch, morderstwo, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz