22:37 09 Grudzień 2019
Atak terrorystyczny na Moście Londyńskim

Polski bohater z Londynu nie spotkał się z prezydentem Dudą

© REUTERS / Ian Walton
Polska
Krótki link
1111
Subskrybuj nas na

Polak, który próbował obezwładnić terrorystę na Moście Londyńskim nie spotkał się z prezydentem Andrzejem Dudą. Do spotkania nie doszło ze względu na względy bepzieczeństwa.

Spotkanie prezydenta Andrzeja Dudy z Polakiem, o którym mówi od kilku dni cała Wielka Brytania, mało się odbyć 2 grudnia. Do spotkania jednak nie doszło, ponieważ nie zgodziła się na nie Wielka Brytania, tłumacząc to względami bezpieczeństwa.

Jak informował Onet, polska strona nadal stara się o zorganizowanie spotkania, ale nie wiadomo, czy uda się do niego doprowadzić z uwagi na napięty harmonogram głowy państwa. Jeśli do spotkania nie dojdzie teraz, to kancelaria ma podjąć próby zorganizowania go podczas dwustronnej wizyty Andrzeja Dudy w Londynie.

Polak opowiada, jak próbował powstrzymać terrorystę

Przypomnijmy, w ubiegły piątek na Moście Londyńskim miał miejsce atak terrorystyczny. Uzbrojony w noże zamachowiec zaatakował przypadkowych przechodniów. W wyniku zdarzenia zginęły dwie osoby, a trzy zostały ranne.

Na napastnika rzuciło się kilka osób i próbowało go obezwładnić. Wśród nich był pochodzący z Polski Łukasz. Jak się okazuje, to nie 38-letni Polak ruszył na terrorystę z mierzącym około półtora metra kłem narwala w ręku. Kiedy dowiedział się o ataku, zdjął ze ściany Fishmongers Hall ozdobną pikę i posłużył się nią w walce z zamachowcem. Kła narwala, również elementu dekoracyjnego restauracji, użył inny mężczyzna.

W specjalnym oświadczeniu 38-letni Łukasz opisał dokładnie przebieg piątkowych wydarzeń.

29 listopada jak co dzień pracował w londyńskim Fishmongers' Hall, gdzie tego dnia odbywało się seminarium na temat reintegracji przestępców. 28-letni Usman Khan, który w przeszłości był skazany za terroryzm, a w grudniu zeszłego roku wyszedł na wolność, zaatakował uczestników nożami kuchennymi, zabijając dwie osoby, i groził zdetonowaniem ładunków wybuchowych. Po ucieczce z budynku na most, został zastrzelony przez policję.

Po południu w piątek, 29 listopada pracowałem jak zwykle w Fishmongers' Hall, gdy miał miejsce niewyobrażalny i tragiczny atak terrorystyczny. Wraz z kilkoma innymi próbowałem powstrzymać człowieka przed atakiem na ludzi wewnątrz budynku. Zrobiłem to, używając znalezionej lancy. Ktoś inny trzymał kieł narwala - opisuje Łukasz w oświadczeniu, które zostałolo opublikowane przez londyńską policję.

„Mężczyzna zaatakował mnie, po czym opuścił budynek. Kilku z nas podążyło za nim, ale zatrzymałem się przy pachołkach mostu. Zostałem dźgnięty nożem, a następnie przewieziono mnie do szpitala na leczenie. Jestem wdzięczny, że udało mi się teraz wrócić do domu. 

Kiedy nastąpił atak, zachowywałem się instynktownie. Teraz dochodzę do siebie po tym traumatycznym wydarzeniu i chciałbym, aby odbywało się to z uszanowaniem prywatności, przy wsparciu mojej rodziny” - zaapelował Łukasz.

Polak złożył też kondolencje wszystkim, którzy w wyniku ataku stracili bliskich.

Zobacz również:

Kto obroni Polskę przed „atakiem ze wschodu”? Erdogan rozmawiał z Dudą
Tagi:
Andrzej Duda, Londyn, Wielka Brytania, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez FacebookKomentarz przez Sputnik
  • Komentarz