14:46 07 Lipiec 2020
Polska
Krótki link
5410
Subskrybuj nas na

Zabójstwo obywatela Gruzji w Berlinie, które stało się podstawą do wydalenia z Niemiec dwóch rosyjskich dyplomatów, mogło zostać dokonane z broni, kupionej w Polsce.

Jak informuje niemiecka gazeta „Tagesschau”, podejrzany w sprawie zabójstwa obywatela Gruzji, do którego doszło w sieprniu w centrum Berlina, mógł kupić broń w Warszawie.

Przypomnijmy, 23 sierpnia nieznany sprawca zastrzelił 40-letniego obywatela Gruzji w berlińskiej dzielnicy Moabit. Według danych gazety Berliner Kurier mężczyzna został śmiertelnie ranny w głowę. Po kilku dniach policja zatrzymała w związku z zabójstwem 49-letniego Rosjanina. Jak oświadczyła niemiecka prokuratura, znaleziono przy nim broń, z której padły strzały.

Według niemieckiej gazety 17 sierpnia, na tydzień przed zabójstwem, podejrzany przyleciał z Moskwy do Paryża, a trzy dni później poleciał do Warszawy, gdzie miał zarezerwowany pokój w centrum miasta do 26 sierpnia. Mężczyzna miał opuścić hotel 22 sierpnia, a na 25 sierpnia miał zarezerwowany wylot do Moskwy. Według informacji gazety niemieccy śledczy sądzą, że to właśnie w Warszawie mężczyzna zaopatrzył się w broń, z której zastrzelił obywatela Gruzji.

Medialne spekulacje i dyplomatyczne tarcia

Pod koniec sierpnia w Berlinie doszło do zabójstwa 40-letniego obywatela Gruzji Tornike K. (Zelimchana Changoszwilego). W ziwązku z zabójstwem zatrzymano 49-letniego Rosjanina, przy którym według danych niemieckiej prokuratury, zatrzymano broń, z której padły strzały. 

25 sierpnia internetowe wydanie gazety Spiegel napisało, że śledztwo sprawdza różne wersje, ale za najbardziej prawdopodobny uważa scenariusz „profesjonalnego, zaplanowanego i zrealizowanego zabójstwa na zlecenie”. Podkreślono jednocześnie, że zleceniodawcą mogli być albo przedstawiciele świata przestępczego, albo wywiad zagranicznego państwa.

30 sierpnia ta sama gazeta opublikowała materiał, w którym stwierdzono, że podejrzany może być agentem rosyjskich służb specjalnych. Do takiego wniosku autorzy publikacji doszli na podstawie tego, że danych osobowych mężczyzny, widniejących na dokumentach wizowych, nie ma rzekomo w rosyjskich bazach, a numer jego paszportu wskazuje na MSW, które „wydawało już dokumenty pracownikom wywiadu wojskowego GRU”.

Rzecznik prasowy rządu Niemiec Steffen Seibert powiedział, że władze „przyjęły do wiadomości informacje mediów”.

4 grudnia Ministerstwo Spraw Zagranicznych Niemiec uznało w związku z zabójstwem dwóch pracowników rosyjskiej ambasady w Berlinie za persona non grata. Jak informowała gazeta Spiegel, resort wezwał ambasadora Siergieja Nieczajewa i przekazał mu notę, w której wezwano Rosję do współpracy z Prokuraturą Generalną ws. sierpniowego zabójstwa obywatela Gruzji w niemieckiej stolicy.

W odpowiedzi na wydalenie rosyjskich dyplomatów MSZ Rosji oświadczyło, że takie działania strony niemieckiej są bezpodstawne.

Rozpatrujemy oświadczenia strony niemieckiej o odesłaniu dwóch pracowników rosyjskiej ambasady w Berlinie jako bezpodstawne i nieprzyjazne. Upolitycznione podejście do kwestii śledztwa jest niedopuszczalne. Jesteśmy zmuszeni zastosować kompleks środków odwetowych - stwierdzono w rosyjskim resorcie spraw zagranicznych.

Rosja komentuje oskarżenia niemieckich mediów

W odpowiedzi na insynuacje niemieckich mediów o związku rosyjskich służb specjalnych z zabójstwem w Berlinie rzecznik prasowy rosyjskiego prezydenta Dmitrij Pieskow oświadczył, że nie ma w tej sprawie żadnych poważnych podejrzeń „i nie może być”.

„Jaki to ma związek z rosyjskimi władzami? To jakieś absolutnie bezpodstawne insynuacje. Ten temat jest w pewnym stopniu egzaltowany przez niemieckie media, ale nie oznacza to, że sprawy właśnie tak wyglądają” – zaznaczył przedstawiciel Kremla.

Wcześniej Kreml zdementował już związek między morderstwem w niemieckiej stolicy i „oficjalną Rosją”.

Do wysuwanych przez niemieckie media zarzutów odniósł się także szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow, który oświadczył, że pojawiające się wobec Moskwy żądania przyznania się do zabicia w Niemczech Gruzina są nie do przyjęcia. Ławrow dodał, że pomiędzy rosyjskimi i niemieckim organami porządkowymi istnieją kanały dialogu. Według Ławrowa właśnie z tych kanałów należy korzystać.

„Jeśli nasi niemieccy partnerzy będą oznajmiać, że oni uważają, iż Rosja nie dość współpracowała, to mi nic nie wiadomo, na czym oni takie oceny opierają” – zauważył Ławrow.

Zobacz również:

Netflix na cenzurowanym: „Sugeruje, że Polska była odpowiedzialna za założenie i prowadzenie obozów”
Tagi:
Polska, Rosja, Niemcy
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz