Polska
Krótki link
Zaognienie konfliktu między USA i Iranem po zabójstwie generała Sulejmaniego (65)
5121
Subskrybuj nas na

Rzecznik rządu Piotr Müller oświadczył na antenie Polsat News, że działania Polski są nastawione na deeskalację konfliktu na Bliskim Wschodzie i nie zmierza do tego, aby w regionie wybuchła wojna.

Na antenie Polsat News rzecznik rządu Piotr Müller komentował niedawny atak na amerykańską bazę w Iraku, sytuację polskich żołnierzy oraz wczorajsze słowa ambasadora Iranu w Polsce, który ostrzegał: „Radzimy naszym przyjaciołom z Polski, by nie schodzili na dno czeluści po linie rzuconej im przez Amerykanów”. Rzecznik rządu poinformował, że polscy żołnierze wiedzieli o zbliżających się pociskach, co pozwoliło im na przeprowadzenie odpowiedniego zabezpieczenia.

- Nie chcę ujawniać źródeł, ale mamy możliwości i analizy radarowe oraz te za pomocą czujników. Doniesienia o planowanym ataku wcześniej dotarły do centrum dowodzenia. Dzięki temu można było przeprowadzić kontrolowaną procedurę zabezpieczającą wszystkich żołnierzy na miejscu - powiedział Piotr Müller.

Odnosząc się do słów irańskiego ambasadora, rzecznik rządu podkreślił, że tego rodzaju ostrzeżenia są przedwczesne.

Polska prowadzi taką politykę, aby na Bliskim Wschodzie nie eskalować konfliktu. W związku z tym takie porównania są na pewno niewłaściwe i na pewno takich działań Polska nie podejmuje. Polska nie zmierza ku wojnie, Polska chce, aby na Bliskim Wschodzie panował pokój - oświadczył Piotr Müller.

Rzecznik polskiego rządu podkreślił także, że dotychczasowe ataki mają raczej charakter polityczny i „wydaje się, że jeśli Iran naprawdę chciałby skutecznie zaatakować bazę znajdującą się na terenie Iraku, to by to zrobił”.

Polscy żołnierze w Iraku

O postawie polskich żołnierzy stacjonujących w Iraku mówił wczoraj gen. Tomasz Piotrowski, Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych. Po niejawnym posiedzeniu sejmowej komisji obrony generał oświadczył, że polscy żołnierze w Iraku są przygotowani na każdy scenariusz rozwoju wypadków.

„Polskie wojsko w Iraku jest gotowe na scenariusz działania adekwatny do zagrożeń i zaistniałej sytuacji, morale żołnierzy jest wysokie” - podkreślił gen. Tomasz Piotrowski. Mówił także, że sytuacja w Iraku oraz w regionie jest niestabilna już od dłuższego czasu.

„Sytuacja w Iraku jest niestabilna od wielu miesięcy. Mam jednak nadzieję, że to, co wydarzyło się po atakach rakietowych, doprowadzi do deeskalacji tego napięcia. Wskazuje na to wypowiedź prezydenta USA Donalda Trumpa. Iran wydaje się być uspokajany po tym ataku rakietowym (na amerykańskie bazy w Iraku - red.). Miejmy nadzieję, że tak będzie” - oświadczył gen. Tomasz Piotrowski. Podkreślił jednocześnie, że obecnej sytuacji na Bliskim Wschodzie nie można nazwać „dla nas uspokajającą”, jednak postawa polskich żołnierzy w obliczu zagrożenia jest według generała satysfakcjonująca.

Jesteśmy do tego gotowi, pomimo zaskakującej sytuacji, jaką był wielokrotny atak rakietowy. Sposób wyszkolenia i przygotowania polskich żołnierzy był podczas tego ataku jak najbardziej prawidłowy do zaistniałego zagrożenia. Zachowanie i procedury nie zawiodły. Jest też bardzo ważne dla mnie jako dowódcy, że morale żołnierzy [przebywających na misji w Iraku - red.] jest bardzo wysokie i są oni bardzo zdeterminowani do tego, żeby realizować zadania, które zostały przed nimi postawione - powiedział gen. Tomasz Piotrowski.

Generał zapewnił jednocześnie, że dołoży wszelkich starań, aby polska misja w Iraku nadal realizowała dotychczasowe założenia, czyli „budowanie bezpieczeństwa w świecie, budowanie bezpieczeństwa Polski, także w jej otoczeniu”.

Zaostrzenie sytuacji na linii USA-Iran

Sytuacja w stolicy Iraku zaostrzyła się pod koniec grudnia, kiedy demonstranci próbowali szturmować budynek amerykańskiej ambasady. Doszło do tego po pogrzebie członków szyickiej organizacji Kata'ib Hezbollah, którzy zginęli w wyniku ataku amerykańskich dronów.

Stany Zjednoczone oskarżyły Iran o organizację protestów. W nocy z 2 na 3 stycznia amerykańscy wojskowi przeprowadzili operację w rejonie międzynarodowego lotniska Bagdadu, w czasie której zginął dowódca Al Kuds - elitarnej jednostki specjalnej armii Iranu, generał Kasem Sulejmani. Jak oświadczył Waszyngton, miał on związek z organizacją ataków na placówkę dyplomatyczną.

MSZ Iraku uznało operację likwidacji Kasema Sulejmaniego za naruszenie suwerenności kraju. Lokalny parlament zagłosował za zerwaniem umowy z zachodnią koalicją odnośnie walki z Państwem Islamskim i wycofaniem zagranicznych wojsk z kraju.

Rada Bezpieczeństwa ONZ
© AFP 2020 / Timothy A. Clary
W nocy z wtorku na środę irański Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej poinformował o rozpoczęciu operacji odwetu za zabójstwo generała Kasema Sulejmaniego. Rakiety klasy ziemia-ziemia zostały wystrzelone z Iranu w kierunku bazy Ayn al-Asad na zachodzie Iraku i bazy w Irbilu, gdzie mieści się kontyngent wojskowy armii Stanów Zjednoczonych, stojących na czele międzynarodowej koalicji do walki z PI. Według informacji Waszyngtonu nikt z obywateli USA nie ucierpiał w wyniku ataku, wyrządzono tylko stratę materialną, co potwierdził Donald Trump w wydanym po ataku oświadczeniu w Białym Domu.

Ostrzały rakietowe w Bagdadzie

Na tle zaostrzenia stosunków między USA i Iranem wczoraj doszło do kolejnego już ostrzału zielonej strefy w Bagdadzie, w której mieszczą się instytucje rządowe i ambasady, w tym amerykańska placówka.

„Dwa pociski spadły w zielonej strefie w centrum Bagdadu, nie ma jak na razie danych o stratach” - przekazało agencji Sputnik źródło w organach bezpieczeństwa Z kolei libijska stacja telewizyjna al-Mayadeen poinformowała, że w centrum irackiej stolicy rozlegają się syreny, w tym przed ambasadą USA. Służba prasowa irackich organów bezpieczeństwa oświadczyła, że w rezultacie ataku nikt nie został poszkodowany.

Piątego stycznia „zielona strefa” także padła ofiarą ostrzału. Wówczas ucierpiało kilka osób. Dwa pociski „Katiusza” spadły w niedzielę w mocno ufortyfikowanej Zielonej Strefie w irackiej stolicy, w której znajdują się budynki rządowe i misje dyplomatyczne – poinformował Reuters, powołując się na źródło policyjne. Irackie źródła poinformowały, że w wyniku ostrzału co najmniej jedna rodzina została ranna. Jak podała telewizja Al-Arabija, mogą być również ofiary śmiertelne ostrzału. Informator powiedział też, że słychać było syreny. Do ostrzału doszło kilka godzin po tym, jak iracki parlament oświadczył, że poprze decyzję o wycofaniu wojsk koalicji pod wodzą USA z kraju i zakończeniu współpracy z koalicją międzynarodową.

Tematy:
Zaognienie konfliktu między USA i Iranem po zabójstwie generała Sulejmaniego (65)

Zobacz również:

Trump o Sulejmanim: Planował kolejne ataki na cele amerykańskie. Powstrzymaliśmy go
Tagi:
USA, Iran, Irak, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz