06:52 05 Kwiecień 2020
Polska
Krótki link
6312
Subskrybuj nas na

Właśnie mija rok od tragicznej śmierci prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Niespełna dwa miesiące po rozpoczęciu szóstej kadencji Adamowicz zmarł po tym, jak 13 stycznia 2019 roku, wieczorem został zaatakowany nożem podczas finałowego koncertu WOŚP w Gdańsku.

„Nazywam się Paweł Adamowicz, mam zaszczyt być prezydentem mojego ukochanego Gdańska, miasta wolności i solidarności” – tak przedstawiał siebie prezydent Gdańska na swojej oficjalnej stronie internetowej.

Adamowicz od lat jako wolontariusz kwestował zbierając pieniądze do puszki Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

W swoim ostatnim poście zamieszczonym w Facebook'u cieszył się z dużej kwoty zebranej na rzecz WOŚP i zapraszał gdańszczan pod orkiestrową scenę. Tutaj właśnie, tuż przed godz. 20, podczas „Światełka do nieba”, zaatakował go nożownik. Lekarze przez wiele godzin walczyli o jego życie, jednak obrażenia zadane przez napastnika okazały się śmiertelne.

Paweł Adamowicz miał 54 lata, rozpoczynał 21 rok na stanowisku prezydenta miasta Gdańska. Osierocił dwie córki i żonę Magdalenę.

Proste śledztwo?

Jak podaje TVN24, po roku od zabójstwa prezydenta Gdańska śledztwo utknęło na mieliźnie. Opinie psychiatrów nie dają bowiem jasnej odpowiedzi, czy morderca Stefan W. jest poczytalny i może ponieść odpowiedzialność karną, czy tylko powinien być leczony.

Przypomnijmy, w czasie finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy na scenę bez żadnych przeszkód wtargnął Stefan W., uzbrojony w nóż o blisko 15-centymetrowym ostrzu. Niezauważony przez ochronę podbiegł do prezydenta Pawła Adamowicza i zadał mu trzy ciosy.

Nie próbował uciekać, chwycił za mikrofon: – Nazywam się Stefan W. Siedziałem niewinny w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz – zdążył wykrzyczeć, zanim został obezwładniony.

W lutym ubiegłego roku pojawiła się opinia psychiatrów w sprawie zabójcy prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Badanie zostało przeprowadzone 30 stycznia 2019 roku przez dwóch biegłych psychiatrów. W sporządzonej opinii biegli zawnioskowali o przeprowadzenie obserwacji sądowo-psychiatrycznej podejrzanego Stefana W. Po jednorazowym badaniu nie byli bowiem w stanie wypowiedzieć się co do stanu poczytalności podejrzanego.

Wcześniej, od 2013 roku Stefan W. odsiadywał wyrok 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności za napady z bronią. Napadał na banki, aby zdobyć środki do życia. Nie pracował, żył ze spadku po ojcu oraz dzięki pomocy rodziny. Kwoty zrabowane w bankach na przełomie maja i czerwca 2013 roku wydawał, jak sam mówił, „na taksówki, jedzenie i kasyno”. Został skazany jako osoba całkowicie poczytalna, niepokojące sygnały natury psychiatrycznej miały się pojawić już po osadzeniu go w więzieniu. Jak informuje PAP, na początku 2016 roku około 1,5 miesiąca spędził na oddziale psychiatrycznym aresztu śledczego, gdzie zdiagnozowano u niego schizofrenię. W ocenie lekarzy objawy choroby po jakimś czasie ustąpiły, do końca pobytu w zakładzie karnym, czyli do 8 grudnia 2018 roku Stefan W. był pod stałą kontrolą medyczną.

Jak pisze TVN 24, na przełomie maja i czerwca Stefan W. został przebadany przez biegłych psychiatrów i psychologów. Seria badań miała miejsce w krakowskim areszcie, gdzie znajduje się specjalistyczny oddział psychiatryczny dla podejrzanych o poważne przestępstwa. To właśnie za sprawą tych opinii śledztwo utknęło w miejscu.

Magdalena Adamowicz i jej córka Antonina na pogrzebie Pawła Adamowicza
© AFP 2020 / Wojtek Radwanski
– Opinia jest niejednoznaczna, konsultowaliśmy jej treść z autorytetami w dziedzinie psychiatrii i psychologii. Naszym zdaniem nie odpowiada na najważniejsze pytania, w tym na takie, czy może odpowiadać karnie za swoje czyny – powiedział TVN24 brat zamordowanego Piotr Adamowicz.

Do podobnych wniosków doszli prokuratorzy z Gdańska. – Dotychczas wydana opinia jest niejasna. Dlatego powołaliśmy inny zespół biegłych – przekazał TVN24 w grudniu pełniący obowiązki rzecznika Prokuratury Okręgowej w Gdańsku Mariusz Duszyński.

Treść opinii biegłych chroni tajemnica lekarska oraz tajemnica prowadzonego postępowania karnego. W ocenie TVN24, wyniki opinii nie dają jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy w chwili popełnienia czynu Stefan W. był w pełni poczytalny. W dokumentacji prawdopodobnie znajdują się wyniki testów psychiatrycznych, których nie stosuje się już od dawna w tej nauce. Ma z nich wynikać, że Stefan W. jest chory na schizofrenię i nie może odpowiadać za swój czyn, może być wyłącznie leczony.

Orkiestra gra dalej

Wyjątkowe obchody finału WOŚP odbyły się w Gdańsku. Wzięła w nim udział kwestowała na ulicach swojego miasta, a wieczorem uczestniczyła w akcji „Światełko do Nieba”.

„To nie była dla mnie łatwa decyzja, ale długo o tym myślałam, konsultowałam też z córkami, dlatego, że tutaj nie chodzi o taki zwykły strach fizyczny, tylko o pewną barierę psychiczną” – mówiła wcześniej wdowa po prezydencie Gdańska. Na licytację „wystawiła” dwa spacery ze sobą: po Brukseli i po swoim rodzinnym Gdańsku.

„To będzie spacer, taki, jak co roku robiliśmy z Pawłem, jaki robiły córki. Takimi samymi szlakami, tymi samymi ulicami. To będzie wzbudzało wiele emocji, wiele przeżyć” – powiedziała Adamowicz.

Zobacz również:

Gazprom o Nord Stream 2: Dokończymy go sami
Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy idzie na rekord
Tagi:
rocznica, polityka, zabójstwo, WOŚP, Magdalena Adamowicz, Paweł Adamowicz, Gdańsk
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz