06:04 05 Lipiec 2020
Polska
Krótki link
2201
Subskrybuj nas na

Budowa pomnika polskich ofiar II wojny światowej w Berlinie nadal stoi pod znakiem zapytania. Niektórzy niemieccy politycy nie chcą angażować się w sprawę, aby nie stracić poparcia w środowisku tzw. wypędzonych.

Jak informuje TVP Info, kwestia zbudowania w Berlinie pomnika, upamiętniającego polskie ofiary II wojny światowej, wciąż stoi pod znakiem zapytania. Według nieoficjalnych ustaleń, politycy związani z CDU/CSU nie chce się zgodzić na taki gest w stronę Polaków, aby nie stracić poparcia w środowiskach tzw. wypędzonych.

Niemcy chcą uczcić pamięć polskich ofiar II wojny światowej

Przypomnijmy, w czerwcu ubiegłego roku poinformowano, że dyskutowana w Niemczech od 2017 roku sprawa upamiętnienia polskich ofiar II wojny światowej została rozwiązana decyzją niemieckiego rządu, ktory postanowił, że w Berlinie powstanie pomnik upamiętniający Polaków.

Wzniesienie takiego pomnika zostało zainicjowane przez Floriana Mausbacha, emerytowanego szefa Federalnego Urzędu Budownictwa i Zagospodarowania Przestrzennego.

Zaproponował on również konkretne miejsce, gdzie ma znajdować się monument – Plac Askański (Askanischer Platz) w centrum Berlina, blisko ruin zburzonego w czasie wojny dworca kolejowego.

„Rząd niemiecki od dawna popiera inicjatywę obywatelską zmierzającą do budowy Pomnika Polaków w centrum Berlina upamiętniającego polskie ofiary niemieckiej okupacji w latach 1939–1945” – oświadczyło MSZ Niemiec odnosząc się do decyzji rządu.

Ostateczną decyzję o pomniku Polaków ma podjąć Bundestag.

Nie wszyscy popierają inicjatywę budowy pomnika ku czci Polaków

Z nieoficjalnych ustaleń wynika jednak, że póki co inicjatywa budowy pomnika nie ma szans na uzyskanie większości w niemieckim parlamencie. Projekt popiera około 240 posłów z różnych frakcji, poza deputowanymi z Alternatywy dla Niemiec.

Część posłów CDU/CSU nie zgodzi się na upamiętnienie, ponieważ nie chce stracić kolejnych głosów ze środowisk tzw. wypędzonych na rzecz Alternatywy dla Niemiec (AfD). Z ich punktu widzenia byłoby to politycznie nieopłacalne zwłaszcza w obecnej sytuacji, kiedy nie można wykluczyć przedterminowych wyborów – wyjaśnił jeden z rozmówców TVP Info, chcący zachować anonimowość.

Według nieoficjalnych informacji ze źródeł zbliżonych do niemieckiej ambasady w Warszawie, na które powołuje się TVP Info, Angela Merkel także nie chce narażać się na spadek poparcia wśród środowisk wypędzonych, dlatego nie odwiedziła razem z Mateuszem Morawieckim berlińskiej placówki Instytutu Pileckiego.

Pomysłu budowy takiego pomnika nie popiera przewodniczący rady naukowej Fundacji Pomnika Pomordowanych Żydów Europy, historyk Wolfgang Benz. W styczniu dziennik „Sueddeutsche Zeitung” pisał, że według Benza budowa takiego pomnika to „nacjonalizowanie pamięci historycznej”.

W liście do przewodniczącego Bundestagu Wolfganga Schaeublego Benz napisał, że kierowana przez niego rada dostrzega „niebezpieczeństwo nacjonalizacji pamięci”, zwłaszcza że pojawiają się także żądania, by postawić podobny pomnik dla ofiar ukraińskich. Co więcej, historyk uważa, że „pomnik nie mógłby wypełnić luk w wiedzy historycznej i zapewnić koniecznej informacji na temat niemieckich zbrodni i ich ofiar”.

Zobacz również:

„Rosja też powinna zapłacić”. Niemieccy dziennikarze „wrobili” Kaczyńskiego w reparacje od Rosji
Tagi:
Berlin, rewizja historii, pomnik, II wojna światowa, Niemcy, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz