00:03 30 Marzec 2020
Polska
Krótki link
Epidemia koronawirusa 2019-nCoV (97)
21325
Subskrybuj nas na

Problemy z zakupem leków, puste półki w sklepach i ludzie w panice szukający mydła. Choć eskperci apelują o spokój, coraz więcej Polaków zaczyna panikować z powodu koronawirusa.

Koronawirus pojawia się w kolejnych krajach i jak twierdzą polscy eksperci i politycy, pojawienie się wirusa 2019-nCoV w Polsce to tylko kwestia czasu. Jak poinformowało wczoraj wieczorem Ministerstwo Zdrowia, w Polsce 92 osoby przebywają w szpitalach, 101 poddano kwarantannie domowej, a nadzorem epidemiologicznym objęto 3373 osoby. 

W związku z dynamicznym rozwojem sytuacji odbyło się wczoraj nadzwyczajne posiedzenie Sejmu z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy. Podczas posiedzenia posłowie niemal wszystkich partii poparli rządowy projekt ustawy dotyczący koronawirusa.

Przyjęta wczoraj ustawa nakłada określone obowiązki m.in. na organy rządowe, samorządowe i przedsiębiorców. Ma też umożliwiać m.in. pracę zdalną podczas epidemii oraz delegowanie żołnierzy do określonych działań. 

Tymczasem, jak donosi Gazeta Prawna, w obawie przed nadchodzącą epidemią koronawirusa Polacy zaczęli szturmować sklepy i apteki. 

– Coraz częściej ludzie przychodzą do apteki, by kupić nie to, co im potrzebne, lecz w zasadzie cokolwiek na zapas – opowiada Marek Tomków, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej.

Według wiceprezesa Naczelnej Rady Aptekarskiej, niektórzy mylą epidemię koronawirusa, którego przecież nawet jeszcze nie ma w Polsce, z III wojną światową.

Ministerstwo Zdrowia apeluje o zachowanie spokoju a rzecznik resortu Wojciech Andrusiewicz potwierdza, że faktycznie do ministerstwa docierają sygnały, że w pewnych miejscach pojawił się już problem „nadmiernego zakupu leków bez recepty”. Jak dodał, w Polsce zaczyna się rozprzestrzeniać epidemia paniki, a nie koronawirusa.

Polacy szykują się na „apokalipsę zombie”?

Choć przedstawiciele rządu niemal codziennie zapewniają, że sytuacja z zagrożeniem koronawirusem w Polsce jest pod całkowitą kontrolą, to spokojny ton wypowiedzi polityków nie za bardzo normalizuje sytuację wśród statystycznych Polaków, którzy masowo wyruszyli na zakupy. Oblężone są zarówno tradycyjne sklepy jak i platformy usługowe online. Nie da się ukryć, że tak duży popyt pojawił się w związku z wiszącym nad Polską zagrożeniem koronawirusem, zapewne swój udział w masowych zakupach ma też zakaz handlu w niedzielę, ale do tej pory nawet przed niehandlową niedzielą Polacy nie szturmowali sklepów w takim natężeniu.

Co cieszy się największy powodzeniem? Oczywiście produkty z jak najdłuższym terminem przydatności, m. in. kasze, makarony, konserwy, mąka, ryż i inne produkty sypkie. Powodzeniem cieszą się też środki higieny, zwłaszcza mydła antybakteryjne. Klienci zaczęli udostępniać w Internecie zdjęcia pustych półek. Trzeba przyznać, że Polacy robią zapasy żywności „jak na wojnę”. 

Nie wszystkim klientom podoba się taki obrót spraw, pojawia się sporo głosów krytyki wobec niepotrzebnego siania paniki wśród społeczeństwa. Z półek wymiatane są podstawowe produkty żywnościowe i higieniczne. Komentujący zwracają uwagę na bezmyślność niektórych obywateli i niepotrzebny wpływ na windowanie cen. Pisownia oryginalna:

Przygotowania niczym na apokalipsę zombie... Polska cebula zaraz będzie sprzedawać to wszystko na alledrogo za ceny z kosmosu.
Byłam w aptece i ludzie pytają sie o – maski – rękawiczki – antybakteryjne – tabletki na wzmocnienie – środek odkarzający do powierzchni Przerażające 
potem ludzie nie będą mieli co kupić w sklepach przez takich ludzi którzy sieją panikę
Tematy:
Epidemia koronawirusa 2019-nCoV (97)

Zobacz również:

Papież Franciszek został poddany testom na obecność koronawirusa
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz