14:35 25 Listopad 2020
Polska
Krótki link
153
Subskrybuj nas na

Szalejąca epidemia koronawirusa i związane z nią zaostrzenia mocno nadwyrężają gospodarkę. Są jednak gałęzie i branże, które w warunkach pandemii radzą sobie bardzo dobrze.

Jak pisze poniedziałkowy Puls Biznesu, w obliczu epidemii koronawirusa duże wzrosty notują małe sklepy detaliczne. W pierwszych dniach obowiązywania w Polsce stanu zagrożenia epidemicznego sprzedaż w małych sklepach wzrosła nawet o 70 proc. Duży przypływ klientów sklepy zanotowały po konferencji z 11 marca, podczas której premier Mateusz Morawiecki ogłosił zamknięcie szkół.

„Wszyscy tłumnie ruszyli do sklepów i w obliczu niepewności zaczęli robić zapasy. Już po godzinie sprzedaż papieru toaletowego osiągnęła poziom całodniowy, a do zamknięcia – prawie 600 proc. dziennej sprzedaży” – pisze PB.

Z przytoczonych w artykule danych z platformy usługowej dla małego detalu M/platform wynika, że „przez cztery pierwsze dni od wprowadzenia środków zapobiegawczych i stanu zagrożenia epidemicznego w Polsce najmniejsze sklepy spożywcze (4634 reprezentatywne – wybrane spośród użytkowników platformy) zanotowały obroty podwyższone średnio o 57 proc”.

Na największe zakupy Polacy ruszyli 12 marca. A co najczęściej lądowało w ich koszykach? Mydło i spirytus.

„Sprzedaż tych dwóch produktów, kupowanych zapewne z myślą o profilaktyce przeciwwirusowej, wzrosła odpowiednio o 603 proc. i 567 proc. w porównaniu z lutym. Na kolejnych miejscach w rankingu sprzedaży znalazły się ryż (wzrost o 524 proc.) i mąka (368 proc.)” – czytamy w materiale PB.

Zobacz również:

Chroń się sam, czyli jak zrobić maskę ochronną w domu - wideo
Tagi:
zakupy, koronawirus, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz