18:20 29 Październik 2020
Polska
Krótki link
3917
Subskrybuj nas na

„To wielkie nieszczęście, co się tam dzieje” – stwierdził premier Saksonii Michael Kretschmer, komentując sytuację na pograniczu polsko-niemieckim. Według niego obowiązek 14-dniowej kwarantanny nałożony przez polski rząd na obywateli to przesada.

Przypomnijmy, w związku z koronawirusem na Polaków wracających z zagranicy nałożono obowiązek 14-dniowej kwarantanny. Nie uwzględniono jednak sytuacji rodaków, którzy utrzymują się z pracy transgranicznej, co doprowadziło do zawieszenia ich zatrudnienia, przymusowego obniżenia zarobków (przez przestój), w wielu przypadkach rozdzieliło rodziny.

Jak stwierdził premier Saksonii, UE zatarła granice między krajami, jeśli chodzi np. o działalność gospodarczą, mieszkańcy regionów przygranicznych w ogóle zapomnieli o jej istnieniu, swobodnie przemieszczając się tam i z powrotem. O tym, jak rozpowszechnione jest to zjawisko, świadczy kryzys, który powstał obecnie z powodu rygorystycznego zamknięcia granic (które weszło w życie 27 marca i zostało przedłużone do odwołania).

Wcześniej w tej sprawie wypowiedział się premier Brandenburgii Dietmar Woidke.

„Moim zdaniem osoby dojeżdżające do pracy powinny mieć możliwość dotarcia do swojego miejsca zatrudnienia po drugiej stronie granicy” – czytamy w liście, który Woidke napisał w czwartek do koordynatora ds. polsko-niemieckiej współpracy przygranicznej i regionalnej Bartosza Grodeckiego.

Ryzyko i potrzeby

Rząd polski obiecał, że temat ruchu przygranicznego będzie przedyskutowany w tym tygodniu, zajmie się nim Zespół Zarządzania Kryzysowego. Centrum Informacyjne Rządu zapewniło, że sytuacja z koronawirusem i kwestia wprowadzonych ograniczeń oraz ich ewentualnego luzowania są na bieżąco monitorowane. Podkreślono, że „po przeprowadzeniu prac analitycznych dotyczących aktualnej sytuacji związanej z pandemią koronawirusa w Polsce i na świecie na podstawie aktualnych informacji z zagranicy będzie można ocenić ryzyko w tym zakresie i podjąć decyzję, czy otworzyć ten ruch bez obowiązku kwarantanny”. Zaznaczono jednak, że u sąsiada Polski, w Niemczech, sytuacja z zachorowaniami jest trudniejsza i niesie dla Polaków ryzyko „przywiezienia” wirusa.

Musimy brać pod uwagę ryzyko związane z możliwością przeniesienia wirusa z zagranicy oraz potrzeby mieszkańców terenów przygranicznych – przekazało CIR.

Niespokojnie przy granicach

W ciągu ostatnich dni coraz więcej sfrustrowanych obywateli prowadzi kampanię na rzecz regulacji ruchu granicznego. Polacy mieszkający na terenach przygranicznych wyszli na ulice z żądaniami otwarcia granic i umożliwienia im dojazdu do pracy. Akcje protestacyjne odbyły się m. in. na niemiecko-polskiej granicy w Lubieszynie, przy czym po obu stronach przejścia granicznego. W wielu przypadkach chodzi o rozłączone rodziny.

„To jest absurd. Mieszkam po niemieckiej stronie, firmę mam w Lubieszynie. Dziś rano nie mogłem nawet żonie przerzucić kluczyków do samochodu, bo pan żołnierz stwierdził, że granica jest zamknięta” – z oburzeniem powiedział jeden z protestujących w rozmowie z Onetem.

Podobny protest odbył się na granicy z Czechami w Chałupkach. Mieszkańcy apelowali o podjęcie działań, które umożliwią im powrót do pracy. - Protestujący są wręcz w desperacji, ponieważ nie mają za co żyć - mówił obecny na miejscu poseł z ramienia KO Krzysztof Gadowski, podkreślając, że odmrażanie gospodarki powinno zahaczyć o pracowników transgranicznych. - Niech premier przyjedzie i zobaczy, jak tu wygląda życie. Wystarczy przejść kilka ulic, i jesteśmy jakby u siebie, chociaż za granicą - dodał Gadowski.

Tagi:
Niemcy, koronawirus, praca
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz