20:00 18 Wrzesień 2020
Polska
Krótki link
10428
Subskrybuj nas na

W Polsce już za kilka dni zacznie działać pierwsza sieć 5G. Wokół sieci nowej generacji narosło wiele mitów i teorii spiskowych, łączących nawet pojawienie się epidemii koronawirusa z rozwojem nowej sieci.

11 maja operator sieci Plus i cyfrowego Polsatu, firma Polkomtel, uruchomi pierwszą w Polsce sieć 5G. Zasięgiem nowej sieci dzięki 100 nadajnikom zostaną objęci mieszkańcy 7 polskich miast: Warszawy, Łodzi, Gdańska, Poznania, Szczecina, Wrocławia i Katowic. Jak zapowiada Plus, technologia 5G zapewni użytkownikom sieci prędkość przesyłania danych na poziomie do 600 Mb/s a także lepszą jakość połączenia, większą pojemność sieci i redukcję opóźnień w transmisji danych. Jak podkreśla Plus, to pierwszy etap budowy jego komercyjnej sieci 5G.

5G i „rosyjska propaganda”

W rozmowie z portalem tvp.info rzecznik ministra koordynatora ds. służb specjalnych Stanisław Żaryn powiedział, że w związku z rozwojem sieci 5G w przestrzeni publicznej pojawia się wiele fake newsów i mitów i służby państwowe „na bieżąco monitorują działania mające na celu podsycanie emocji społecznych i szerzenie dezinformacji, również tej dotyczącej technologii 5G”.

Duża część takich przekazów dotyczy powiązania koronawirusa z technologią 5G. Sugeruje się, choć brak na to dowodów, że rozprzestrzenianie się koronawirusa jest związane z rozwojem technologii 5G. Takie treści w Polsce są rozpowszechniane m.in. przez ośrodki i podmioty wspierające rosyjskie przekazy propagandowe. Analogiczne działania informacyjne były prowadzone także w innych państwach - ocenia Stanisław Żaryn. 

Według Żaryna doniesienia na temat technologii 5G można nazwać „próbą szerzenia paniki i siania chaosu informacyjnego”.

– Ich intensywność i skala mogły mieć wpływ na podejmowane w państwach Zachodu realne działania, gdzie w ostatnim czasie atakowano instalacje telekomunikacyjne – podkreślił Żaryn.

Technologia 5G na świecie

Komisja Europejska chce, by kraje członkowskie dysponowały szeroko dostępną siecią technologii 5G do roku 2025, natomiast do roku 2020 ma być dostępna na zasadzie komercyjnej w co najmniej jednym dużym mieście każdego kraju członkowskiego. Nowy format sieci z powodzeniem działa już w Korei Południowej czy Chinach, które są światowym liderem, jeśli chodzi o wdrażanie tej technologii. 

Chiny uruchomiły komercyjną eksploatacje sieci 5G już w ubiegłym roku. Raport GSMA (międzynarodowego stowarzyszenia operatorów komórkowych) podaje, że do tej pory Chiny zbudowały już ponad 160 tysięcy stacji bazowych 5G, zasięg obejmuje 50 największych miast. Jesienią ubiegłego roku, kiedy trzech państwowych operatorów telefonii komórkowej w Chinach uruchomiło sieci 5G do użytku komercyjnego, ogłoszono, że plany taryfowe będą dostępne dla abonentów: początkowy koszt wynosił 128 juanów za 30 GB danych, do czasu komercyjnego wdrożenia wnioski o przejście na plany taryfowe 5G złożyło 10 milionów osób.

Według szacunków firmy inwestycyjnej i analitycznej Bernstein, do końca 2020 roku w kraju będzie 120 milionów użytkowników 5G, a do 2025 roku – jak szacuje GSMA – na 5G przypadnie połowa wszystkich połączeń mobilnych.

Na świecie nie ma jeszcze jednego standardu 5G. Ogólne wymagania dotyczące 5G zostały sformułowane przez Międzynarodową Unię Telekomunikacyjną (ITU) pod roboczą nazwą IMT-2020 w 2015 roku, ale norma ta powinna zostać zatwierdzona nie wcześniej niż w 2020 roku. Równolegle opracowywaniem własnych standardów 5G zajmuje się ponad dziesięć organizacji, w tym 3GPP, IETF, NGMN. Do tej pory sformułowano jedynie ogólne zasady i właściwości sieci piątej generacji.

5G: nie taki diabeł straszny?

Tymczasem wokół nowej superszybkiej sieci narosło wiele mitów i fałszywych informacji o tym, że jest ona szczególnie szkodliwa dla zdrowia. Przeciwnicy tej nowej technologii mówią m. in. o tym, że działanie sieci zwiększy oddziaływanie pól elektromagnetycznych o częstotliwości radiowej, co jest szkodliwe dla ludzi, a nadajniki 5G to według nich istna broń masowego rażenia.

Tymczasem eksperci uspokajają, że działanie nowej sieci opiera się w durzej mierze na już od dawna funkcjonujących technologiach i ani sieć, ani wykorzystywana przez nią infrastruktura nie stanowią dla ludzi zagrożenia.

„Konwencjonalny telefon działający w systemie DECT (Digital Enhanced Cordless Telecommunication, system cyfrowej łączności bezprzewodowej w zakresie częstotliwości 1880-1900 MHz), popularne narzędzie komunikacji, promieniuje więcej niż wieża 5G” – wyjasnił w rozmowie ze Sputnikiem docent Moskiewskiego Instytutu Matematyczno-Fizycznego Władimir Reszetow.

Na przykład, telefon komórkowy standardu 1800 GSM emituje 200 MW i znajduje się w odległości mniejszej niż 10 cm od lewego ucha… Odległość od wież, których wszyscy się boją, w najlepszym wypadku wynosi 10 lub 20 metrów, bo są one wysokie. Sygnał z nich, zanim dotrze do głowy, słabnie 10 tys. razy. Dlatego szkodliwy wpływ wież jest 10 tys. razy mniejszy niż telefonów. Najważniejszą rzeczą jest nie przystawianie ucha do anteny na wieży – podkreślił naukowiec.

Huawei
© AP Photo / Mark Schiefelbein
A co z częstotliwościami? Sieć 5G wykorzystuje częstotliwości, które wcześniej nie były używane. W Polsce do łączności 5G, oprócz częstotliwości, które już teraz służą komunikacji w standardach 2G, 3G i 4G/LTE, będą wykorzystywane pasma 700 MHz, 3,4-3,8 GHz oraz 26 GHz. 

Władimir Reszetow wyjaśnił, że częstotliwości, przeznaczone dla sieci 5G, wykorzystują np. skanery na lotniskach i nowoczesny sprzęt medyczny.
Jako przykład podał terapię mikrofalową, która jest stosowana od ubiegłego wieku. Te częstotliwości wykorzystuje też asystent parkowania z czujnikami elektromagnetycznymi. Ekspert podkreślił, że w odniesieniu do 5G można powiedzieć, iż „cywilom pozwolono zająć obszar, który wcześniej należał tylko do wojskowych”. Na przykład, częstotliwości, które wykorzystuje się w 5G, wcześniej były używane w liniach przekaźnikowych.

Zobacz również:

Kto zbuduje sieć 5G w Polsce
Tagi:
Rosja, Chiny, 5G, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz