13:28 02 Grudzień 2020
Polska
Krótki link
623
Subskrybuj nas na

Afera z maseczkami z Chin ma kilka wątków. Pojawiają się na zmianę informacje o tzw. znajomym z nart ministra zdrowia Łukasza Szumowskiego oraz maskach z unijnej transzy, które również nie posiadają certyfikatów. Można się w tym wszystkim naprawdę pogubić.

Maski ochronne - do tej pory atrybut osób związanych przede wszystkich ze służbą zdrowia lub pracujących w szkodliwych warunkach. Jednak pandemia sprawiła, że niepozorna ochrona twarzy stała się elementem codzienności. Jak podkreślał wielokrotnie minister zdrowia Łukasz Szumowski sytuacja na początku epidemii w Polsce wymagała decyzji szybkich i konkretnych. Nie było czasu na zastanowienie się, bo na rynku brakowało środków ochrony osobistej.

Za ministrem ciągnie się jeszcze afera, o której pisała wcześniej „Gazeta Wyborcza”. Tym razem chodzi o inne maski, również chińskie, ale pochodzące z transzy od Unii Europejskiej.

Polska padła ofiarą bezużytecznych masek

Szumowski w rozmowie z PAP przypomniał, że jeszcze 2 miesiące temu sytuacja ze środkami ochronnymi wyglądała zupełnie inaczej niż teraz. Wszystkie oferty wymagały szybkich decyzji i opłat z góry. 

W sprawie nierzetelnego kontrahenta, o którym „GW” pisała jako o znajomym z nart ministra, szef resortu zdrowia wyjaśniał, że nie tylko ministerstwo zostało oszukane i nie tylko ten konkretny kontrahent zawiódł. Polska otrzymała maski z transzy UE również niespełniające norm. Oszukani, co do jakości towarów zostali również WOŚP i inne spółki Skarbu Państwa.

O wybrakowanych maskach z Unii minister informował 13 maja podczas konferencji. 

Dostaliśmy 600 tys. maseczek z transzy Unii Europejskiej. Niestety nie mają one certyfikatu CE, co nas zaniepokoiło i wysłaliśmy je również do badania, i tutaj muszę niestety przekazać państwu, że te maseczki, które zakupiła Unia Europejska, nie spełniają żadnych norm – ani FFP1, ani FFP2, ani FFP3 – w związku z tym nie mogą być rozdysponowane wśród medyków w tej kategorii FFP - oświadczył Szumowski. 

Minister podkreślił, że maski zostały rozdysponowane jako chirurgiczne, ponieważ tu mogą dobrze służyć. Zaznaczył, że maski niespełniające norm nie trafiły do puli środków ochronnych, które są wykorzystywane do walki z koronawirusem. - Cała Europa, nie tylko Polska, została niestety naciągnięta- ocenił Szumowski.

Komisja Europejska zbada sprawę

Szef resortu zdrowia zgłosił incydent do Komisji Europejskiej. Według informacji przekazanych przez RMF FM, które powołuje się na źródła w Brukseli, Komisja będzie się domagać od chińskiego producenta wymiany towaru.

Pikanterii dodaje fakt, że maski trafiły nie tylko do Polski, ale do 17 państw UE i Wielkiej Brytanii. Akcja odbyła się w ramach mechanizmu wsparcia państw unijnych w walce z epidemią. Zastrzeżenia co do jakości masek oprócz Polski zgłosiły też Holandia i Belgia. Rzecznik KE Stefan de Keersmaecker przekazał RMF FM, że nadal czekają na informacje w sprawie masek od innych państw członkowskich. Dodał, że wymiana towaru to jedno z możliwych rozwiązań. 

Ostateczna decyzja zostanie podjęta, gdy będzie całkowita jasność co do jakości masek. (...) Mechanizmy naprawcze są obecnie analizowane - obejmują one wycofanie produktów i zastąpienie ich przez wykonawcę  - wyjaśnił rzecznik KE.

Zobacz również:

Chroń się modnie. Maski jakich Polska wcześniej nie widziała – foto
Skuteczność masek sprawdzono na chomikach
Kiedy Polacy ściągną maseczki?
Chińskie maseczki za miliony „namieszały” w Polsce. Warszawski sąd zdecyduje, co dalej
Tagi:
Unia Europejska, Łukasz Szumowski, maska ochronna
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz