13:24 05 Sierpień 2020
Polska
Krótki link
Szczyt UE ws. budżetu na odbudowę gospodarek po kryzysie (25)
10159
Subskrybuj nas na

Minister Sprawiedliwości Zbigniew Ziobro na łamach „Naszego Dziennika” w ostrych słowach skomentował inicjatywę eurodeputowanych, żeby powiązać unijne wsparcie finansowe w dobie kryzysu ze stanem praworządności.

Minister odniósł się do przyjętej niedawno przez węgierski parlament rezolucji, która głosi, że warunkiem przyjęcia planu odbudowy i unijnego budżetu na przyszłe lata jest zamknięcie wobec Węgier wszystkich procedur uruchomionych z art. 7. Skrytykowano w niej także pomysł powiązania budżetu z praworządnością. Zdaniem Ziobry węgierska inicjatywa „to godny podziwu wyraz determinacji Węgrów, by bronić prawa do stanowienia o sobie i o swoim kraju w sposób demokratyczny”.

Ziobro: Polska nie może się na to zgodzić

Według niego powiązanie tych dwóch kwestii da Komisji Europejskiej gigantyczne uprawnienia. Wówczas to KE będzie decydować o miliardach euro, jeśli uzna, że w danym kraju łamane są zasady praworządności. Ziobro ocenił, że to niczym „broń atomowa wymierzona w takie niepokorne państwa jak Polska czy Węgry”. Jak podkreślił, pozwoliłoby to na przeniesienie kompetencji polskiego rządu na rzecz UE, a tym samym zmianę ustroju, na co nie można się absolutnie zgodzić.

​Szef resortu sprawiedliwości ocenił możliwość przyjęcia rezolucji podobnej do węgierskiej przez polski parlament. Wyjaśnił, że zarząd Solidarnej Polski jest zdania, że rząd powinien zająć jednoznaczne stanowisko w tej sprawie i przygotował już projekt skierowany do PiS i Porozumienia. Dodał, że być może pojawi się też poparcie ze strony Konfederacji, a może i PSL.

Chodzi o to, by wesprzeć rząd w wyrażaniu kategorycznego sprzeciwu wobec wszelkiego rodzaju nieuprawnionych rozwiązań, które są dla Polski nie do przyjęcia - podkreślił Zbigniew Ziobro.

Według polityka, jeżeli mimo wszystko UE zdecyduje o powiązaniu budżetu z praworządnością, to Polska powinna skorzystać z prawa weta, które jest najmocniejszym atutem.

Unia Europejska dzieli pieniądze. Na co może liczyć Polska?

W piątek w Brukseli rozpoczął się pierwszy od czasów epidemii COVID-19 unijny szczyt w formule stacjonarnej z udziałem przywódców 27 państw UE. Szef PE David Sassoli zasygnalizował, że UE nie będzie „rozdawać” pieniędzy ot tak, trzeba spełniać konkretne wymagania. Jak zaznaczył Sassoli, w zasady budżetowe musi być włączony mechanizm, który będzie gwarantował poszanowanie praworządności w państwach członkowskich. „UE nie jest bankomatem” – wyraził się dosadnie szef PE.

Pierwszy dzień rozmów zakończył się dla uczestników spotkania krótko przed północą. Szef Rady Europejskiej Charles Michel zdecydował o zakończeniu obrad przywódców krajów członkowskich w sprawie wieloletniego budżetu i funduszu odbudowy po kryzysie spowodowanym pandemią COVID-19.

Polska, Francja i szereg innych państw, domagają się likwidacji rabatów od składek jakie mieliby dostać najwięksi płatnicy. Zgody nie ma też w sprawie wysokości budżetu na lata 2021-2027.

Zgodnie z najnowszą propozycją wieloletnie ramy finansowe tego budżetu miałyby opiewać na 1,074 bln euro, ale z tym się nie zgadzają Austria, Holandia, Dania i Szwecja.

Jak wiadomo, Parlament Europejski ma zastrzeżenia w kwestii praworządności m.in. do Polski. Oznaczać to może w praktyce, że pojawi się problem z pozyskaniem środków np. na walkę z kryzysem. Za tym, żeby podział środków był powiązany z praworządnością, opowiadają się m.in. Holandia i kraje północnej Europy, Finlandia, kraje Beneluksu. Przeciwko takim warunkom występują np. Polska i Węgry, które nie zgadzają się, by finansowanie było zależne od warunków politycznych i ideologicznych opatrzonych mianem „praworządności”. Grożą zawetowaniem takiego porozumienia.

W trakcie rozmowy z dziennikarzami premier Morawiecki powtórzył, że Polska nie chce żadnych arbitralnych mechanizmów, które mogą prowadzić do tego, że później „politycznie motywowane państwa będą podejmowały za nas decyzje w sprawach, co do których nie będziemy czuli żadnych zobowiązań”.

Szefowie państw Wspólnoty muszą podjąć ostateczną decyzję co do kształtu wieloletniego budżetu UE. Jeśli porozumienie pomiędzy członkami szczytu nie dojdzie do skutku, spotkanie okaże się fiaskiem i może mieć negatywne konsekwencje dla ogólnej kondycji finansowej świata.

„Wiemy, że prognozy gospodarcze są bardzo negatywne. Jeśli Europa nie podejmie decyzji, front burzowy na rynkach finansowych może uderzyć w publiczne finanse. Z tego powodu bardzo ważne jest wypracowanie porozumienia” – podkreślił szef PE.

Tematy:
Szczyt UE ws. budżetu na odbudowę gospodarek po kryzysie (25)

Zobacz również:

Ostro w Brukseli: „UE to nie bankomat”. Polska ma inne zdanie
Jak niemiecko-amerykańskie stosunki wpłyną na UE?
Pierwszy szczyt UE po pandemii wyzwaniem dla polskiej delegacji?
Tagi:
Zbigniew Ziobro, UE, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz