00:48 06 Grudzień 2020
Polska
Krótki link
Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej (26)
4262
Subskrybuj nas na

Oskarżenia wobec Rosji w sprawie katastrofy prezydenckiego Tu-154 to handel rusofobią w celu zapunktowania u UE i Waszyngtonu - powiedział Leonid Słucki, szef komisji spraw międzynarodowych Dumy Państwowej.

„Twierdzenia o możliwym ładunku wybuchowym na pokładzie samolotu prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, który rozbił się pod Smoleńskiem w 2010 roku są próbą upolitycznienia tragedii. A oskarżenia wobec Rosji to bzdury i handel rusofobią w celu zdobycia punktów u starszych braci w UE i Waszyngtonie” – powiedział Słucki dziennikarzom.

Podkreślił, że to nie przypadek, że laboratoria amerykańskie i brytyjskie doszły do wniosków o obecności trotylu, „odrzucając wszystkie początkowe wyniki śledztwa” o przyczynach katastrofy prezydenckiego samolotu.

„Zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by pomóc ustalić prawdę” 

Rosja uważała i nadal uważa katastrofę lotniczą, w której zginął Kaczyński, za tragedię. Wielokrotnie składaliśmy kondolencje, dostarczyliśmy wszystkie niezbędne materiały do śledztwa, zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy, by pomóc ustalić prawdę. Jednak Polska zdecydowała się rozkopać stare groby 10 lat później, ponownie wznosząc się na fali antyrosyjskiej histerii. To niegodne, bluźniercze – zakończył parlamentarzysta.

W siódmą rocznicę katastrofy pod Smoleńskiem kolejna podkomisja przedstawiła rezultaty swojej pracy
© REUTERS / Kacper Pempel
Deputowany odniósł się w ten sposób do zaprezentowanych na posiedzeniu sejmowej komisji obrony narodowej rezultatów prac kierowanej przez Antoniego Macierewicza komisji podsmoleńskiej, która od prawie 10 lat bada przyczynę katastrofy Tu-154M. Na posiedzeniu wyświetlono film, który zawiera m. in. symulację tego, co zdaniem komisji i ekspertów, stało się pod Smoleńskiem w 2010 roku. 

W filmie zasugerowano, że trotyl, którego eksplozja rzekomo spowodowała katastrofę, mógł zostać umieszczony na pokładzie samolotu podczas prac remontowych w Rosji.

„Osobne badania przeprowadzono na podstawie wymazów pobranych przez podkomisję smoleńską z części samolotu, które rosyjscy technicy wymieniali w trakcie remontu między Tu-154 nr 101 i Tu-154 nr 102 w 2009 roku. I w tym wypadku laboratorium w stanie Oregon USA wykryło obecność trotylu, a trzeba dodać, że była to część, której poza remontującymi samolot nikt nie rozkręcał, zaś ślady trotylu znaleziono w niej wnętrzu” – powiedziano w zaprezentowanym filmie.

Jak poinformował Antoni Macierewicz na Twitterze, „prawdziwy przebieg tragedii”, w tym przekrój symulacji powstał „na bazie wnikliwych badań naukowych” dzięki współpracy z ośrodkami nie tylko z Polski, ale też z USA i innych krajów NATO.

O współpracy z zagranicznymi laboratoriami informował w 2017 roku tygodnik „Sieci”. Według autorów materiału „Prokuratura Krajowa podjęła współpracę z czterema renomowanymi laboratoriami kryminalistycznymi (dwoma na Wyspach Brytyjskich, z jednym w Hiszpanii i z jednym we Włoszech)”.

O tym, że przyczyną katastrofy samolotu była eksplozja, mówiono w Warszawie już od 2016 roku. W poszukiwaniu śladów materiałów wybuchowych ekshumowano również zwłoki zmarłych. Wielu polskich ekspertów stwierdziło, że przeprowadzone sekcje zwłok nie potwierdziły wersji eksplozji na pokładzie samolotu.

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji stwierdziło, że zarzuty dotyczące wybuchu są nieracjonalne, Komisja Śledcza zaprzeczyła również wersji istnienia ładunku wybuchowego. Oficjalna przedstawicielka Komitetu Śledczego Rosji Swietłana Petrenko zaznaczyła, że takie wypowiedzi to kolejna niezdarna próba zakwestionowania tego, co oczywiste.

Do jakich wniosków doszła komisja Macierewicza?

Jak poinformował Onet, w prezentacji po raz kolejny pojawiła się teza o dwóch wybuchach na pokładzie prezydenckiego tupolewa, o czym mają świadczyć znalezione na szczątkach samolotu ślady trotylu, heksogenu i pentrytu. W materiale filmowym zasugerowano, że wybuchy na pokładzie potwierdzają także zniszczenia samego samolotu i charakter rozrzucenia jego części, a także obrażenia ofiar, do których, zgodnie z przeprowadzonymi badaniami, nie mogło dojść na skutek upadku samolotu na ziemię.

Autorzy materiału wysuwają też zarzuty pod adresem śledczych z Rosji, którzy według nich próbowali ukryć dowody, świadczące o wybuchu w prezydenckim samolocie. W filmie pojawiły się także oskarżenia pod adresem poprzedniej komisji, zajmującej się badaniem przyczyn katastrofy.

Komisja Millera i Laska chciała uniknąć ukręcenia bicza na własne plecy, chciała zaspokoić żądania Donalda Tuska i Władimira Putina, wykonała znikomą ilość badań naukowych, otrzymane ekspertyzy i informacje pomijała lub fałszowała pod z góry założoną tezę” – twierdzą autorzy materiału.

Fala krytyki: 54 miesiące pracy, obsesja spisków i zamachów

Po prezentacji materiału na sali sejmowej rozpoczęła się ożywiona dyskusja między politykami. Materiał skomentowała m. in. posłanka PO Joanna Kluzik-Rostkowska, która nie szczędziła jego autorom słów krytyki, oceniając sposób pracy podkomisji smoleńskiej jako „skandaliczny i dewastujący polskie życie polityczne”.

Uważam za skandaliczny i dewastujący polskie życie polityczne sposób pracy podkomisji pana Antoniego Macierewicza. Wszystkie fałszywe informacje, dotyczące tego, że trzy osoby miały przeżyć, zaprzeczanie faktom, to ma służyć zafałszowaniu rzeczywistości. (...) To są narzędzia rosyjskie. Tyle że, jak rozumiem, Rosja nie musiała wysyłać swoich przedstawicieli, bo to pan, panie Macierewicz, rozpętał wewnętrzną wojnę informacyjną - powiedziała posłanka.

Wnioski z pracy komisji skomentował też członek pierwszej komisji badającej przyczyny katastrofy Tu-154 Maciej Lasek z KO.

(...) mijają 54 miesiące odkąd były minister obrony narodowej, (...), kierowany obsesją spisków i zamachów, powołał podkomisję smoleńską - ciało, któremu powierzył badanie zbadanego wypadku i udowodnienie, wbrew faktom, z góry założonej tezy. Przypomnę, że żeby to zrobić, (...) musiał zatrudnić w podkomisji amatorów bez doświadczenia w badaniu wypadków lotniczych, bo prawdziwi specjaliści, których próbował zwerbować, mimo stosowania wobec nich różnych form nacisku, odmówili w niej udziału - powiedział Lasek.
Minęło 10 lat od katastrofy smoleńskiej

W tym roku minęła 10. rocznica katastrofy Tu-154 pod Smoleńskiem. Do katastrofy doszło 10 kwietnia 2010 roku podczas próby lądowania na lotnisku Siewiernyj pod Smoleńskiem. Zginęło w niej 96 osób znajdujących się na pokładzie, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką.

Międzystanowy Komitet Lotniczy w 2011 roku opublikował raport końcowy z wyników technicznego dochodzenia, zgodnie z którym za bezpośrednią przyczynę katastrofy uznano decyzję załogi o nieodejściu na lotnisko zapasowe, a przyczynami systemowymi były braki w przygotowaniu lotu i szkoleniu załogi.

W kwietniu ubiegłego roku rosyjski Komitet Śledczy zdementował informację o śladach substancji wykorzystywanych do produkcji materiału wybuchowego znalezionych na szczątkach Tu-154. Wrak samolotu, znajdujący się na terytorium Rosji, nosi status dowodu rzeczowego, śledztwo w sprawie katastrofy samolotu wciąż trwa.

Tematy:
Śledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej (26)

Zobacz również:

Rosja umożliwi Polsce dostęp do szczątków Tu-154
MSZ Polski zażądało od Rosji zwrotu wraku Tu-154 M
Tagi:
katastrofa Tu-154, Tu-154, Polska, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz