19:17 28 Październik 2020
Polska
Krótki link
Wybory prezydenckie na Białorusi i masowe protesty (103)
25310
Subskrybuj nas na

W poniedziałek rodziny utraciły kontakt ze studentami przebywającymi w Mińsku. Wiadomość przekazał poseł KO Michał Szczerba, do którego zwrócono się w tej sprawie. MSZ zapewnia, że udzieli pomocy, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Na Białorusi od niedzieli wieczorem trwają protesty w związku z wyborami prezydenckimi i ogłoszeniem wyników na korzyść dotychczasowej głowy państwa Alaksandra Łukaszenki. Dochodzi do masowych zatrzymań, nie tylko zwykłych obywateli Białorusi biorących udział w protestach, ale i dziennikarzy, i „każdego, kto się nawinie”. Zdaniem posła KO Michała Szczerby, który obserwował wybory i protesty na Białorusi, polscy studenci, z którymi od poniedziałku nie ma kontaktu, zostali zatrzymani.

„Niestety wszystko wskazuje na to, że wśród zatrzymanych w Mińsku jest dwóch polskich studentów” – napisał w Twitterze.

MSZ: Wiemy, działamy

Polskie MSZ jest powiadomione, jak zapewnił wiceminister spraw zagranicznych Paweł Jabłoński, „działamy tutaj - będzie ta pomoc udzielona”.

„Nasi dyplomaci są na miejscu, w kontakcie, będziemy w tej sprawie interweniowali, nie zostawimy tych osób bez pomocy” – mówił Jabłoński.

Szczerba zaznaczył, że sprawą interesuje się też konsul, jednak rozwiązanie sytuacji może nie być tak łatwe.

Mam nadzieję, że ich odszuka. To nie będzie jednak proste. Zatrzymanych jest kilkaset osób, młodych Białorusinów i Białorusinek – mówi poseł KO.

Jabłoński: Protesty są pokojowe. UE musi działać szybciej

Polskie MSZ monitoruje sytuację na Białorusi. Jak podkreślił Jabłoński, wojsko postępuje z protestującymi coraz brutalniej, konflikt nabrzmiewa. Według wiceszefa resortu dyplomacji Łukaszenka poczuł, że jego „realna legitymizacja” została poważnie nadszarpnięta, stąd też brutalne tłumienie protestów. Jabłoński uważa, że UE powinna reagować na to, co się dzieje na Białorusi, i podejmować działania. I powinno to nastąpić nie na wrześniowym szczycie, a wcześniej, bo sytuacja może wymknąć się spod kontroli lada moment.

To wielki test dla przywódców unijnych, na to, czy mogą przerwać urlopy i spotkać się choćby w formie zdalnej, żeby tym tematem się zająć i wyrazić jednoznaczne stanowisko i przedstawić bardzo konkretne oczekiwania od prezydenta Białorusi i ofertę do rozmów – zaznaczył Jabłoński.

Same protesty wiceszef MSZ ocenił jako pokojowe, stwierdził, że protestujący póki co nie dają się sprowokować.

„Nie dochodzi do zamieszek, do niszczenia mienia, plądrowania sklepów, ataków na własność prywatną, nie ma tego rodzaju komponentów w tych działaniach. To oznacza, że ci protestujący nie dają się sprowokować i miejmy nadzieję, że tak zostanie” – mówił Jabłoński.

Jednocześnie MSZ zapewnia, że w razie potrzeby będzie gotowy wspierać represjonowanych, nie zamyka się na Białorusinów.

Białorusini od niedzieli wychodzą na ulice

Protesty w różnych miastach Białorusi w związku z wyborami prezydenckimi i ogłoszeniem wyników na korzyść Alaksandra Łukaszenki rozpoczęły się w niedzielę wieczorem. Dochodzi do masowych starć protestujących z wojskiem, obywatele i dziennikarze z zagranicy są zatrzymywani. W poniedziałek wieczorem w trakcie protestów zginęła jedna osoba. Sytuacja zaostrza się wieczorami, na ulicach gromadzą się ludzie, wojsko stara się ich rozpędzać, z różnym skutkiem.

W środę rano telewizja państwowa poinformowała, że zatrzymano organizatora masowych zamieszek, który miał trzech bezpośrednich podwładnych, sterujących setkami ludzi. Również w środę zadziałał Internet, który był w kraju niesprawny od niedzieli. Prezydent Alaksandr Łukaszenka twierdzi, że sieć odłączono z zagranicy.

Tematy:
Wybory prezydenckie na Białorusi i masowe protesty (103)
Tagi:
Alaksandr Łukaszenka, Białoruś
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz