19:13 28 Październik 2020
Polska
Krótki link
Wybory prezydenckie na Białorusi i masowe protesty (103)
39820
Subskrybuj nas na

Trzech obywateli Polski zatrzymanych na Białorusi jest już na wolności - poinformował w Twitterze wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz.

„Dziękuję naszym służbom dyplomatyczno-konsularnym za ich prace” - napisał wiceszef MSZ w Twitterze. Pod publikacją ukazał się dramatyczny wpis matki jednego z zatrzymanych.

Wcześniej PAP, powołując się na polską placówkę dyplomatyczną, informował, że dwóch zatrzymanych na Białorusi Polaków zostało zwolnionych z aresztu. Na temat pozostałych dwóch nie było informacji.

Okazuje się, że zatrzymanych na Białorusi Polaków było czterech, a nie dwóch, jak wcześniej informowano. Zgodnie z ostatnimi informacjami trzy zwolnione z aresztu i ukarane grzywną, na temat Kacpra Sienickiego, absolwenta Studium Europy Wschodniej, na razie nie ma potwierdzonych informacji.

Polska ambasada w Mińsku wcześniej potwierdziła, że zatrzymanych było trzech Polaków. Z informacji przekazanych przez konsula wynika, że dwaj otrzymali karę grzywny w wysokości ok. 900 i 1200 zł za udział w nielegalnych akcjach protestacyjnych po wyborach prezydenckich i w czwartek wyszli z aresztu. Jeden z nich przyjechał na Białoruś do dziewczyny, drugi to Witold Dobrowolski, który został aresztowany razem z Sienickim.

Jak podaje RMF FM, nad zatrzymanymi odbywał się proces sądowy.

Nie wiadomo natomiast, jakie są losy studenta Kacpra Sienickiego, który razem z Dobrowolskim przebywał w areszcie w Żodzinie pod Mińskiem, jak przekazała jego matka, która taką informację otrzymała od konsula. Potwierdza to również sam Dobrowolski. Rodzina straciła kontakt z synem w poniedziałek wieczorem. We wtorek miał wrócić do domu, jednak tak się nie stało.

Poleciał do Mińska z kolegą, który wrócił do kraju wcześniej. Z Kacprem został na miejscu inny znajomy, absolwent tego samego kierunku studiów. Wiem, że aresztowano ich. Poinformowała mnie o tym nieoficjalnie ambasada, która otrzymała tę wiadomość od świadka, który widział tę sytuację na komisariacie w Mińsku - mówiła matka Sienickiego w rozmowie z mediami.

Dobrowolski udzielił komentarza po wyjściu z aresztu, przyznając, że był bity przez funkcjonariuszy w trakcie zatrzymania i w areszcie.

Zostałem zatrzymany na ulicy w Mińsku 9 sierpnia wieczorem przez OMON - mówi.

Zgodnie z aktualnymi informacjami w areszcie przebywa zatem jeszcze dwóch Polaków - Sienicki (w Żodzinie) i fotograf (w Mińsku).

Jak podawano wcześniej, Sienicki i Dobrowolski udali się na Białoruś, żeby obserwować wybory i wspierać przyjaciół.

Piąty dzień protestów na Białorusi

Komitet Śledczy Białorusi poinformował w czwartek, że masowe protesty w kraju były koordynowane przez specjalnie przeszkolonych ludzi, którzy „profesjonalnie zorganizowali tłum" i wzywali do aktywizacji działań. Obecnie resort ustala ich tożsamość i analizuje nagrania z kamer monitoringu.

Z kolei Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy poinformowało o 68 zatrzymanych reporterach.

Na Białorusi wciąż zatrzymanych jest ponad 20 dziennikarzy, w sumie od 9 sierpnia zatrzymano 68 reporterów – poinformowało Białoruskie Stowarzyszenie Dziennikarzy.

Po niedzielnych wyborach na Białorusi wybuchły masowe protesty. Według CKW urzędujący prezydent Alaksandr Łukaszenka zdobył 80,08% głosów. Białorusini co wieczór wychodzą na ulice, funkcjonariusze próbują nie dopuścić do gromadzenia się ludzi, rozganiając ich.

Tematy:
Wybory prezydenckie na Białorusi i masowe protesty (103)
Tagi:
protesty, Białoruś
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz