01:47 28 Październik 2020
Polska
Krótki link
Sytuacja na Białorusi, sierpień 2020 (168)
14273
Subskrybuj nas na

Początkowo byłem przekonany, że zaraz mnie wypuszczą, bo przecież zatrzymali mnie przez pomyłkę – powiedział polski fotograf – Patryk Jaracz, zatrzymany podczas protestów w Mińsku.

Polski fotograf został zatrzymany 10 sierpnia w centrum miasta. W areszcie spędził 85 godzin. Był tam bity i upokarzany.

– OMON-owiec wziął mnie za fraki i pociągnął do ciężarówki. Tam tłukli nas pałami, jednych bardziej, innych mniej. Wydaje mi się, że z czasem funkcjonariusze byli coraz bardziej agresywni – mówi 30-letni Jaracz w rozmowie z PAP.

Jak podkreślił Jaracz, był to jego pierwszy kontakt z policją, chociaż pracował w wielu krajach na świecie.

Jaracz trafił do aresztu mińskiego na Akrescyna, który okrył się czarną sławą w czasie powyborczych protestów.

Za każdym razem, jak wypuszczają z samochodu, tłuką i pałują. Każą ci klęczeć i biją – po plecach, nogach, po pośladkach – mówi.

– Potem zobaczyli mój paszport i zorientowali się, że jestem Polakiem. Naprawdę cały czas myślałem, że zaraz mnie wypuszczą. Trafiłem jednak do karceru, tam spędziłem kolejne cztery godziny, klęcząc, stojąc z rękami za plecami – powiedział rozmówca PAP.

– Kazali mi się rozebrać do naga. Bili mnie w miejscu, gdzie była jeszcze krew innej osoby. Gdy się rozbierałem, dostałem kopa w genitalia, bo za długo rozwiązywałem sznurówki – opowiada.

Jak podaje PAP, polski fotograf został ukarany grzywną za udział w nielegalnym zgromadzeniu.

Tematy:
Sytuacja na Białorusi, sierpień 2020 (168)

Zobacz również:

Przywódcy UE wzywają do wsparcia pokojowych demonstrantów na Białorusi
Zakażonych koronawirusem wciąż przybywa: blisko 600 nowych przypadków
Wiceszef MON o sytuacji na Białorusi: Polska nie da się wplątać w intrygę Łukaszenki
Tagi:
Białoruś
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz