05:59 28 Wrzesień 2020
Polska
Krótki link
Sytuacja na Białorusi, sierpień 2020 (168)
26275
Subskrybuj nas na

Dziennikarz TVN Andrzej Zaucha został wczoraj zatrzymany w Mińsku wraz z innymi przedstawicielami mediów. Po godzinie 20 wypuszczono go. Na kontroli spędził ponad 3 godziny.

Zaucha opisał w rozmowie z mediami przebieg zatrzymania. Według niego było to „niezbyt przyjemne”: podczas nagrywania sytuacji na Placu Niepodległości, gdzie zebrali się protestujący, najpierw pojawiła się policja, a po chwili do Zauchy i jego białoruskiego operatora podeszli zakapturzeni i zamaskowani „tajniacy w cywilnych ubraniach”. Nie okazując żadnych dokumentów, kazali ekipie z TVN iść za nimi, wsadzili do busa, który powoli zaczął zapełniać się innymi ludźmi z mediów, większość z białoruskich. Kiedy samochód ruszył, wszystkim kazano wyłączyć telefony komórkowe.

Bez przemocy

Miejscem docelowym okazał się komisariat. „Spisano nas, sprawdzono dokumenty. Oficjalnie było to sprawdzenie tożsamości, dokumentów” – opowiada dziennikarz TVN. Wkrótce zjawił się naczelnik komisariatu, informując, że sprawdzą, czy zatrzymani nie popełnili żadnych wykroczeń na Białorusi, a następnie wypuszczą ich. Minęło ponad dwie godziny i wszystkich zwolniono, oddano skonfiskowane wcześniej telefony. Zaucha próbował uzyskać jakiś dokument o tym, że milicja przeszkadzała dziennikarzom w pracy, ale nie powiodło się.

Jak przyznał Zaucha, nie było żadnych aktów przemocy ze strony milicji. Dziennikarzom po prostu uniemożliwiono nagrywanie sytuacji na Placu Niepodległości. Ok. Godziny 22 wypuszczono także operatora Zauchy.

Dziennikarz TVN twierdzi, że w czwartek w Mińsku zatrzymano ok. 40 dziennikarzy, a zrobiono to w celu odebrania możliwości nagrywania protestów. Jego zdaniem to „chyba taki sposób, żeby udaremnić nam, dziennikarzom, mówienie prawdy o tym, co dzieje się na Białorusi”. Zgodnie z otrzymaną przez polskiego dziennikarza informacją zatrzymano też co najmniej 150 protestujących.

Pod kontrolą MSZ

Sprawę skomentował wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz. Podkreślił, że resort od razu po otrzymaniu informacji nt. zatrzymania polskiego dziennikarza skontaktował się z MSZ Białorusi w celu uzyskania wyjaśnień.

Usłyszeliśmy, że jest to rutynowa kontrola, sprawdzenie akredytacji wśród dziennikarzy zagranicznych. Dostaliśmy zapewnienie, że w przypadku, kiedy okazałoby się, że dokumenty wszystkie są w porządku, że odpowiednie akredytacje są udzielone, te osoby zostaną zwolnione – poinformował.

W tym samym czasie działał też konsul, ustalając miejsce pobytu zatrzymanych.

„Cieszymy się, że całość tej operacji okazała się sukcesem, że pan redaktor Zaucha jest już wolny, może realizować swoje działania” – podkreślił Przydacz.

Wraz z dziennikarzem TVN byli pracownicy m.in. BBC, Reuters, AP oraz szeregu białoruskich mediów.

Tematy:
Sytuacja na Białorusi, sierpień 2020 (168)
Tagi:
protesty, Białoruś
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz