16:19 25 Październik 2020
Polska
Krótki link
4217
Subskrybuj nas na

Wicepremier Piotr Gliński wziął dziś udział w otwarciu wystawy „Zawołani po imieniu”, poświęconej pamięci Polaków, zamordowanych w czasie II wojny światowej za pomoc Żydom. W swoim przemówieniu mówił m. in. o kwestii pomnika polskich ofiar wojny, który ma stanąć w Berlinie oraz o odszkodowaniach od Niemiec.

W Warszawskim Domu Bez Kantów otwarto dziś wystawę „Zawołani po imieniu”, pokazującą historie Polaków, którzy w czasie II wojny światowej pomagali Żydom i zostali za to zamordowani. W uroczystym otwarciu wystawy wzięli udział m. in. ambasador Niemiec w Polsce Arndt Freytag von Loringhoven oraz wicepremier Piotr Gliński.

W swoim przemówieniu wicepremier i minister kultury mówił o konieczności rozliczenia odpowiedzialności i wyrówniania rachunków moralnych, symbolicznych i materialnych za czasy wojny. Przypomniał także o kwestii mającego powstać w Berlinie pomnika ku czci polskich ofiar II wojny światowej.

Nie rozumiem i chyba żaden Polak nie rozumie, dlaczego tak długo czekamy we wspólnej Europie na pomnik polskich ofiar niemieckiego terroru w Berlinie. Nie rozumiem, dlaczego tak długo czekamy na odszkodowania od Niemiec czy chociażby wspólny, międzynarodowy apel do społeczeństwa i instytucji niemieckich o zwrot zagrabionych dóbr polskich kultury – mówił Gliński.

Ambasador Niemiec w Polsce Arndt Freytag von Loringhoven zapewnił, że wspiera pomysł upamiętnienia polskich ofiar wojny w Berlinie.

 - Chciałbym, aby moi rodacy, Niemcy wiedzieli więcej o tym, jakiego bestialstwa dopuszczono się tutaj w Polsce, podczas wojny i okupacji niemieckiej. Dlatego wspieram pomysł utworzenia w Berlinie miejsca pamięci ofiar wojny i okupacji na terenie Polski - mówił von Loringhoven.

Piotr Gliński, odnosząc się do słów ambasadora, powiedział, że docenia słowa niemieckich polityków, ale póki co nie idą za nimi konkretne działania.

Doceniamy zapewnienia pana ambasadora i jego osobiste zaangażowanie w kwestie pamięci i rozliczeń. Doceniamy także słowa prezydenta niemieckiego – 1 września w Wieluniu takie ważne słowa padły, ale nie widzimy czynów i faktów – powiedzial Piotr Gliński.

Wicepremier odniósł się także do wypowiedzi niemieckiej wiceprzewodniczącej PE na antenie radia Deutschlandfunk o konieczności finansowego zagłodzenia Polski i Węgier z powodu rzekomego łamania praworządności.

 - Mówi pan ambasador, że wysocy przedstawiciele polityki niemieckiej nie uczestniczą w różnego typu nagonkach, także współczesnych, odnoszących się do rzeczy, które w przestrzeni publicznej często są podnoszone i mają znamię bardzo niskich moralnych wydarzeń, związanych z ksenofobią, antysemityzmem, ale padły ostatnio słowa wiceprzewodniczącej Parlamentu Europejskiego, wysokiej przedstawicielki politycznych elit niemieckich słowa o „zagłodzeniu ekonomicznym”, dwóch wspólnot narodowych w wolnej Europie. Takie słowa wymagają zdecydowanego protestu i to nie tylko z naszej strony. To są słowa bardzo znamienne, przykre i niezrozumiałe także w kontekście zapewnień państwa niemieckiego, elit europejskich o pamięci i szacunku dla ofiar. Nie można mówić o zagłodzeniu jakimkolwiek, jakichkolwiek wspólnot narodowych we współczesnej, wolnej, demokratycznej Europie - powiedział wicepremier.

Pomnik polskich ofiar II wojny światowej w Berlinie

Wzniesienie takiego pomnika zostało zainicjowane przez Floriana Mausbacha, emerytowanego szefa Federalnego Urzędu Budownictwa i Zagospodarowania Przestrzennego. Zaproponował on również konkretne miejsce, gdzie ma znajdować się monument – Plac Askański (Askanischer Platz) w centrum Berlina, blisko ruin zburzonego w czasie wojny dworca kolejowego.

Pomysł budowy takiego pomnika nie jest jednak popierany przez wszystkie frakcje polityczne w Niemczech. Część posłów CDU/CSU nie godzi się na takie upamiętnienie, ponieważ nie chce stracić kolejnych głosów ze środowisk tzw. wypędzonych na rzecz Alternatywy dla Niemiec (AfD). 

Pomysłu budowy takiego pomnika nie popiera przewodniczący rady naukowej Fundacji Pomnika Pomordowanych Żydów Europy, historyk Wolfgang Benz. W styczniu dziennik „Sueddeutsche Zeitung” pisał, że według Benza budowa takiego pomnika to „nacjonalizowanie pamięci historycznej”.

W liście do przewodniczącego Bundestagu Wolfganga Schaeublego Benz napisał, że kierowana przez niego rada dostrzega „niebezpieczeństwo nacjonalizacji pamięci”, zwłaszcza że pojawiają się także żądania, by postawić podobny pomnik dla ofiar ukraińskich. Co więcej, historyk uważa, że „pomnik nie mógłby wypełnić luk w wiedzy historycznej i zapewnić koniecznej informacji na temat niemieckich zbrodni i ich ofiar”.

Zobacz również:

Burza po szokujących słowach polityk o „zagłodzeniu Polski”. Niemieckie radio kaja się: Nasz błąd
Tagi:
II wojna światowa, Niemcy, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz