02:07 27 Październik 2020
Polska
Krótki link
Dynamiczny wzrost liczby zakażeń koronawirusem w Polsce (87)
663
Subskrybuj nas na

Internet zalewają fotografie ze szpitali i innych placówek medycznych, na których personel ironicznie pokazuje, co aktualnie robi w pracy. Publikacje są pokłosiem słów wicepremiera Jacka Sasina, który stwierdził, że nie całe środowisko medyczne jest zaangażowane w aktualną sytuację.

Wszystko zaczęło się od wypowiedzi Jacka Sasina w Programie 1 Polskiego Radia. Dziennikarz skierował w stronę rządu zarzuty, że nie wykorzystano odpowiednio lata, żeby przygotować się na kolejną falę epidemii, która było wiadomo, że nastąpi. Minister uspokoił, że została zabezpieczona odpowiednia ilość łóżek, respiratorów i środków medycznych do walki z koronawirusem.

Jednocześnie przyznał, że rzeczywiście są problemy, ale ocenił, że trudna sytuacja w służbie zdrowia wynika częściowo z tego, że nie wszyscy ze środowiska lekarskiego zaangażowali się w walkę z epidemią. A aktualna sytuacja epidemiologiczna znacznie różnie się od tej z wiosny.

Zaznaczył, że oczywiście ceni poświęcenie części personelu medycznego, który jak najbardziej wypełnia swoje obowiązki, ale jego zdaniem, jest też część personelu, która tak się nie poświęca.

Oczywiście bardzo wielu lekarzy, pielęgniarek, personelu medycznego z wielkim poświęceniem wykonuje swoje obowiązki, ale część tych obowiązków wykonywać nie chce (...). Naturalny, ludzki strach, ale on w środowisku lekarskim nie powinien występować – stwierdził Sasin.

Środowisko medyczne domaga się przeprosin

Po wypowiedzi wicepremiera w środowisku medycznym zawrzało. Pracownicy służby zdrowia zaczęli zalewać portale społecznościowe zdjęciami z pierwszej linii frontu, pokazując jak to się „nie angażują”. Fotografie w przyłbicach, kombinezonach, rękawiczkach i maskach zostały opatrzone ironicznymi podpisami. Co medycy robią w pracy? Jak czytamy piją kawę, jedzą ciastka, są w drodze na wakacje lub sięgają po drinka i idą się zrelaksować na leżaku.

„Relaks na 60h maratonach, tylko kawka i ciasteczko”

„Wakacje w Kołobrzegu”

„Pozdrowienia z wakacji. W drodze po drinki i na leżaki”

Na słowa wicepremiera Sasina zareagował Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Andrzej Matyja. Na stronie NRL pojawiło się oficjalne pismo z żądaniem przeprosin. Jak czytamy, wypowiedź Sasina, którą szeroko rozpowszechniono w mediach została bardzo negatywnie przyjęta w środowisku lekarskim. Matyja wyjaśnił, że jest w stałym kontakcie z resortem zdrowia i nigdy nie spotkał się z jakimikolwiek zarzutami w stosunku do personelu medycznego. Wypunktował, że aktualna sytuacja całkowicie obnażyła wszystkie słabości w służbie zdrowia.

W dobie obecnie panującej pandemii koronawirusa wszystkie słabości systemu zostały obnażone: braki kadrowe, zła organizacja i nieefektywność, zbyt niskie finansowanie. W czasie pandemii lekarze stanęli w obliczu np. braku środków ochrony osobistej, testów, odpowiedniego sprzętu, chaosu decyzyjnego i organizacyjnego, a mimo to robili i robią wszystko, by walczyć o zdrowie i życie pacjentów - napisano.

Dodano, że wypowiedź wicepremiera jest wręcz policzkiem wymierzonym całemu środowiskowi lekarskiemu i podważa zaufanie do zawodu lekarza. - Panie Premierze, Polskie Lekarki i Lekarze oczekują od Pana przeprosin - zakończono.

Jacek Sasin odniósł się do fali krytyki za pośrednictwem Twittera, odpowiadając na tweet lekarza, który umieścił zdjęcie bułki i napisał: „Jest 17:51. To jest moje śniadanie. Tak w kontekście mojego zaangażowania i wypowiedzi Pana Ministra”.

Tematy:
Dynamiczny wzrost liczby zakażeń koronawirusem w Polsce (87)

Zobacz również:

Koronawirus we Francji. Macron ogłasza godzinę policyjną w największych miastach
Facebook usunął profil partii tuż przed wyborami. Powodem koronawirus
Jak usunąć koronawirusa ze smartfona
Tagi:
Polska, koronawirus, Jacek Sasin
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz