20:43 26 Październik 2020
Polska
Krótki link
4327
Subskrybuj nas na

Polskie grzyby cieszą się ogromną popularnością wśród grzybiarzy z Rumunii. Wywożą za granicę nawet setki kilogramów grzybów. Rumuni penetrują lasy na południu Polski w poszukiwaniu rydzów i prawdziwków. Czy wystarczy dla polskich grzybiarzy?

Mykolog Marek Snowarski powiedział w wywiadzie opublikowanym na portalu tvp.tygodnik.pl, że informacje o rumuńskich grzybiarzach „buszujących” w polskich lasach pojawiły się już w ubiegłym roku. Założyciel portalu grzyby.pl początkowo potraktował doniesienia jako żart, później jednak postanowił je sprawdzić i rzeczywiście na Podkarpaciu, a wcześniej w Świętokrzyskiem pojawili się rumuńscy grzybiarze.

– Granice mamy otwarte. Miejscowym na pewno nie jest miło, gdy większa ekipa pojawia się w ich okolicy i zbiera wszystko, jak leci. Myślę jednak, że tzw. mafia rumuńskich grzybiarzy to bardziej zjawisko medialne niż realny problem – powiedział mykolog.

Polscy grzybiarze nie kryją swojego oburzenia. Uważają, że rumuńska mafia okrada polskie lasy. Obawiają się, że w miejscach, w których wszystkie grzyby zostały wyzbierane co do jednego, nowe już nie urosną. Jak tłumaczył Snowarski w Szwajcarii prowadzono długookresowe badania nad tym, jak systematyczne, ciągłe zbieranie grzybów na określonym terenie wpływa na ich pojawianie się w kolejnych sezonach. Okazało się, że systematyczne zbieranie nie ogranicza liczby grzybów, a nawet niektórych gatunków jest więcej, np. kurek.

– Natomiast obawy miejscowych są o tyle zrozumiałe, że jeżeli na ich terenie pojawia się masa obcych, to zawsze budzi to niepokój. Sam nie chciałbym, żeby po „moim” lesie przewalały się tabuny ludzi – mówił mykolog.

Na pytanie, czy jest możliwe, aby setka Rumunów wyniosła z lasów kilka ton grzybów, jak twierdzą internauci, Snowarski odpowiedział:

Oczywiście. Nie trzeba do tego setki Rumunów. Znam pewną panią w Świętokrzyskiem, która trzy lata temu, gdy był niesamowity wysyp prawdziwków, zaniosła do skupu ponad tonę tych grzybów. W pojedynkę. Oczywiście nie na raz. Codziennie wyprawiała się na grzyby i to był dla niej sposób na sezonowe dorabianie.

Jego zdaniem informacje nawet o tonach wywożonych grzybów nie są przesadzone.– Jeżeli Rumuni przyjeżdżają na rydze, to ewidentnie gdzieś dostają dobrą cenę za swój zbiór, skoro opłaca im się jechać pół dnia samochodem na grzybobranie, a potem odstawiać zdobycz gdzieś do chłodni – wyjaśniał.

Zobacz również:

Rośnie liczba pacjentów pod respiratorami. Zakażony poseł PiS: Opamiętajcie się!
Podstawowe błędy podczas robienia przetworów
Rzecznik prezydenta o „piątce dla zwierząt”: Cały czas trwają konsultacje w tej sprawie
Tagi:
Polska, Rumunia, grzyby
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz