16:06 30 Listopad 2020
Polska
Krótki link
3322
Subskrybuj nas na

Nie milkną echa przetargu na nowe samochody dla administracji państwowej, który rozpisało Centrum Obsługi Administracji Rządowej. Wizja zakupu 308 nowych aut dla rządu spotkała się z falą krytyki. Centrum Informacyjne Rządu (CIR) tłumaczy, że nie chodzi o żadne limuzyny.

CIR wydało w tej sprawie specjalny komunikat, w którym zdementowano doniesienia medialne. Podkreślono, że przetarg ogłoszony przez Centrum Obsługi Administracji Rządowej (COAR) dotyczy „samochodów użytkowych należących do segmentów B i C”, które mają trafić nie tyle do ministerstw, a do 70 jednostek administracji państwowej w terenie, np. do ośrodków dla cudzoziemców, Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad (GDDKiA), Urzędu Komunikacji Elektronicznej.

Do kogo mają trafić samochody?

Jak zaznaczono, ma to usprawnić ich pracę, a sama formuła przetargu centralnego ma przyczynić się do oszczędności w budżecie. Według komunikatu jest to znacznie sprawniejszy sposób przeprowadzenia przetargu niż organizowanie go przez każdą z jednostek samodzielnie. 

Wyjaśniono, że cena zamówienia została oszacowana na podstawie rynkowej i żaden z samochodów nie należy do klasy „limuzyn”, a są to pojazdy użytkowe ze standardowym wyposażeniem. Ponad połowa z nich ma trafić do GDDKiA, która zgłosiła zapotrzebowanie na wymianę najbardziej wyeksploatowanych i najstarszych pojazdów służby patrolowej (ponad 300 tys. km przebiegu).

Są one wykorzystywane do codziennych objazdów sieci dróg krajowych (ponad 20 tys. km), wyjazdów interwencyjnych w przypadku pojawiających się utrudnień oraz innych bieżących aktywności pracowników rejonów i obwodów GDDKiA - czytamy w oświadczeniu.

Samochód Aurus Senat na Moskiewskim Międzynarodowym Pokazie Motoryzacyjnym 2018
© Sputnik . Vladimir Pesnya
Dodano, że cała transakcja opiera się na tzw. umowie ramowej, która oznacza, że zgłoszenie zapotrzebowania nie jest równoznaczne z zakupem pojazdu. O tym w ciągu 24 miesięcy zdecyduje każda instytucja indywidualnie. CIR w komunikacie wyjaśniło też o co chodzi z doniesieniami, że rząd ma zamiar kupić limuzyny z funduszu przeznaczonego dla imigrantów. 

Z Funduszu Azylu, Migracji i Integracji (FAMI) zostanie sfinansowany zakup jedynie 3 samochodów hybrydowych z segmentu C kombi, co stanowi 1 proc. całości - podkreślono.

Dodano, że auta będą wykorzystywane w pracy urzędu, m. in. szybki transport, przewóz zaopatrzenia i wszelkie działania, których wymaga funkcjonowanie ośrodka dla cudzoziemców.

Dlaczego nie karetki?

Mimo wszystko europoseł Łukasz Kohut złożył w tej sprawie zapytanie do Komisji Europejskiej. Kohut pyta, czy KE została poinformowana przez polski rząd o takim przeznaczeniu pieniędzy Funduszu Azylu, Migracji i Integracji UE i czy takie przeznaczenie pieniędzy z funduszu jest zgodne z prawem.

​Rzecznik rządu Piotr Muller w rozmowie z Radiem Zet tłumaczył, że rzeczywiście chodzi o przetarg na samochody służbowe, ale użytkowe, codzienne. Na pytanie, dlaczego nie ogłoszono przetargu na karetki, rzecznik odpowiedział, że ich zakup i tak się rozwinął, patrząc na poprzednie lata.

Wiem, że nagłówki o limuzynach faktycznie przyciągają uwagę, ale to 70 instytucji a brzmi, jakby nowy rząd kupował limuzyny dla każdego ministra lub wiceministra - ocenił Muller. 

Zobacz również:

Oficer ABW bez konsekwencji. Odpowie za wykroczenie drogowe
ABW w BMW – wideo
Zderzył się z kolumną Szydło: kierowca seicento po 3 latach usłyszał wyrok
Kolizje uprzywilejowanych limuzyn rządowych
Tagi:
Michał Dworczyk, limuzyna
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz