02:44 24 Listopad 2020
Polska
Krótki link
8324
Subskrybuj nas na

W ramach ratyfikowanej wczoraj przez prezydenta Dudę polsko-amerykańską umowy o wzmocnionej współpracy obronnej USA poniosą część kosztów, związanych z rozmieszczeniem amerykańskich żołnierzy w Polsce, oświadczyła ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher.

Wczoraj podczas uroczystości w Pałacu Prezydenckim prezydent Andrzej Duda ratyfikował polsko-amerykańską umowę o wzmocnionej współpracy obronnej, która oznacza zwiększenie liczby żołnierzy USA w Polsce. Umowa stwarza także nowe ramy prawne dla zasad stacjonowania żołnierzy USA w Polsce. Ratyfikacja dokumentu przez prezydenta oznacza, że polsko-amerykańska umowa wchodzi w życie.

Ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher napisała dziś na Twitterze, że koszty utrzymania i szkolenia rozmieszczonych w Polsce żołnierzy mają być pokrywane przez stronę amerykańską i są one wyższe, niż utrzymanie tych żołnierzy w USA.

W ramach EDCA, USA poniosą koszty szkolenia, wyposażenia i rozmieszczenia sił amerykańskich w Polsce, co znacznie przewyższa koszty utrzymania, gdy siły amerykańskie znajdą się w kraju. Ci, którzy sugerują, że jest inaczej, powinni policzyć koszty jeszcze raz - napisała Mosbacher.

Kto za co będzie płacił?

Na podstawie polsko-amerykańskiej umowy do Polski trafi tysiąc amerykańskich żołnierzy, na zachodzie kraju planowane jest utworzenie Centrum Szkolenia Bojowego, pojawi się też eskadra bezzałogowych statków powietrznych w Łasku oraz amerykańska jednostka sił specjalnych w Lublińcu. Łącznie z grupą 4,5 tysięcy żołnierzy przysłanych wcześniej, w Polsce będzie 5,5 tysiąca Amerykanów, którzy mają stacjonować na zasadzie rotacyjnej. 

Dwustronna umowa przewiduje m.in. stworzenie w Polsce Wysuniętego Dowództwa V. Korpusu Sił Lądowych USA. Ambasador Georgette Mosbacher poinformowała 9 września, że na siedzibę Korpusu wybrano Poznań. Paweł Soloch ujawnił, że oficjalne otwarcie europejskiego V. Korpusu USA będzie miało miejsce w listopadzie. Dowódcą V. Korpusu został generał broni John Kolasheski, zapowiedziano, że ma w nim pracować ponad 200 żołnierzy.

Zgodnie z umową Polska zobowiązała się, że pokryje koszty wysłania wojsk, a także wybuduje całą infrastrukturę, w tym koszary dla co najmniej 20 tys. żołnierzy, bazy bezzałogowców, magazynów sprzętu, obiektów treningowych. Szef BBN uspokaja, że wszystkie te obiekty pozostaną własnością Polski, nawet jeśli amerykańscy żołnierze opuszczą jej teren. Wyjaśnił też, że tworzenie takiej brygady od podstaw pociągnęłoby za sobą wielomiliardowe koszty, więc ponoszenie kosztów jej pobytu na terenie Polski jest znacznie tańsze.

W trakcie czytania projekty ustawy o ratyfikacji umowy jeszcze przed jej przyjęciem przez Sejm 18 września oraz w trakcie debaty na posiedzeniu plenarnym Sejmu posłowie KO i Lewicy zwracali uwagę na niektóre wady umowy, choć ogólnie wyrażali poparcie dla jej podpisania. Za wady polsko-amerykańskiego porozumienia uznali m.in. wyłączenie przebywających w Polsce żołnierzy spod krajowej jurysdykcji oraz to, że nie wiadomo, jakie dokładnie koszty poniesie w związku z umową Polska, która zobowiązała się do pokrycia kosztów wyżywienia, usług komunalnych oraz do inwestycji w strukturę, z której mają korzystać Amerykanie. 

Według ocen szefa MON wartość polskiego wsparcia w związku ze zwiększoną liczbą żołnierzy USA wyniesie ok. 0,5 mld zł rocznie, bez uwzględnienia kosztów udziału w ćwiczeniach. Błaszczak zaznaczył też, że z finansowanej przez Polskę infrastruktury (umowa przewiduje zapewnienie przez Polskę 11 obiektów infrastrukturalnych) będą korzystać także polscy żołnierze. Zaznaczył też, że w przypadku kryzysu przewidziana umową infrastruktura pozwoli na przyjęcie 20 tysięcy amerykańskich żołnierzy. 

Zobacz również:

Kobieta z klasą: ambasador USA w Polsce Georgette Mosbacher
Tagi:
żołnierze, Georgette Mosbacher, USA, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz