19:16 02 Grudzień 2020
Polska
Krótki link
16311
Subskrybuj nas na

Europoseł Zdzisław Krasnodębski z PiS uważa, że zaprezentowana we czwartek przez Komisję Europejską strategia UE na rzecz równości osób LGBTIQ stanowi próbę narzucenia krajom członkowskim określonych rozwiązań kulturowych i etycznych.

Komisja Europejska przedstawiła we czwartek pierwszą w historii strategię UE na rzecz równości lesbijek, gejów, osób biseksualnych, transpłciowych, interseksualnych i queer (LGBTIQ). Program opracowano na lata 2020-2025. Strategia przyjęta przez Komisję Europejską na rzecz walki z ich dyskryminacją opiera się na 4 filarach: zapewnieniu bezpieczeństwa, walce z dyskryminacją, przestrzeganiu praw „tęczowych rodzin” i propagowaniu równości osób LGBT+ na całym świecie. Strategia zakłada także poszerzenie listy przestępstw w UE o „homofobiczną mowę nienawiści” i „przestępstwa z nienawiści”.

W rozmowie z PAP europoseł Zdzisław Krasnodębski ocenił, że strategia ta narzuca krajom członkowskim pewien wzorzec wartości.

 - To próba nieustannego rozszerzania kompetencji Unii, wykraczania poza traktaty i narzucania wszystkim krajom Europy pewnego wzorca wartości. Komisja Europejska, powołując się na ogólnie formułowane wartości europejskie oraz na kwestie dyskryminacji, praw człowieka, próbuje narzucać całej Europie, wszystkim krajom członkowskim, pewne rozwiązania kulturowe i etyczne. To wykracza poza wszystkie obwarowane traktatami granice działania Unii - powiedział Krasnodębski.

W jego ocenie dyskryminacja, o której mowa w dokumencie, nie jest póki co wyraźnie zdefiniowana.

Jeszcze pięć lat temu nie był dyskryminacją w Niemczech brak możliwości zawierania małżeństw jednopłciowych. Dziś już jest dyskryminacją w UE. Szanujemy prawa innych krajów do podejmowania w tej sprawie decyzji. Jednak nie powinno się pewnych rozwiązań narzucać z poziomu Brukseli. Natomiast jeżeli chodzi o samą kwestię dyskryminacji, no to oczywiście nikt nie powinien być dyskryminowany, co nie znaczy, że fakt, że się w jakimś prawie, w jakimś państwie dopuszcza tylko małżeństwa kobiety i mężczyzny, jest aktem dyskryminacji - uważa europoseł Krasnodębski.

- Wiceszefowa KE Viera Jourova poinformowała na konferencji, że prawo rodzinne oczywiście nie podlega regulacjom unijnym, ale powinno ono się stosować do prawa europejskiego i wartości europejskich. W ten sposób można w zasadzie wszystko podważać, aby odbierać możliwości decydowania przez parlamenty narodowe, przez rządy narodowe czy przez narody europejskie o tym, jak pewne rzeczy regulować - ocenił Zdzisław Krasnodębski.

Halicki: Ta strategia to potrzebny dokument

Innego zdania na temat strategii KE jest europoseł z PO Andrzej Halicki.

- Dotyczy dyskusji, która toczy się w UE, także w Polsce. Nie ma w nim nic kontrowersyjnego. Część rzeczy zawartych w strategii było już wcześniej poruszanych przez szefową KE Ursulę von der Leyen, jak np. uznawanie praw rodzicielskich w całej UE – ocenił europoseł Halicki.

Nie mówimy tu o zmianie prawa kraju członkowskiego czy jakiejś unifikacji, ale o poszanowaniu praw obywatelskich. Chodzi o to, żeby walczyć z nietolerancją i dyskryminacją, nie tylko z powodu orientacji seksualnej, ale też innych powodów, jak narodowość, religia - powiedział Halicki.

Halicki przypomniał, że kwestia mowy nienawiści i nietolerancji wobec osób LGBTIQ była już dyskutowana w Parlamencie Europejskim.

- Wszystko, co związane jest z agresją i nietolerancją, co przekłada się też na agresję w internecie, powinno być piętnowane. Skodyfikowanie pewnych przestępstw w tym obszarze wydaje mi się niezbędne. Obrona podstawowych praw obywatelskich należy do instytucji unijnych – powiedział Andrzej Halicki.

Zobacz również:

Czarnek: Wojnę ideologiczną wszczynają aktywiści LGBT
Tagi:
LGBT, Komisja Europejska, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz