04:42 14 Kwiecień 2021
Polska
Krótki link
4246
Subskrybuj nas na

Wraca sprawa problemów kadrowych w katowickim pogotowiu. Jak przekazało Wojewódzkie Pogotowie Ratunkowe, z pracy zrezygnowało 162 ratowników medycznych. Jednocześnie zapewniono, że nie stwarza to zagrożenia dla pacjentów.

Sprawa katowickiego pogotowia ciągnęła się od grudnia 2020 roku, a protest ratowników ostatecznie zakończył się porozumieniem z WPR. Od grudnia pracownicy pogotowia otrzymują wypłaty powiększone o 100 proc., czyli tzw. dodatek covidowy. 162 osoby nie zdecydowały się na podpisanie nowych umów ze względu na niskie zarobki. 

Ratownik Wiktor Rybicki i jednocześnie przedstawiciel protestujących, który brał udział w negocjacjach kontraktów z dyrekcją WPR powiedział w rozmowie z Onetem, że porozumienie jest zadowalające, a sytuacja jest opanowana.

Jesteśmy zadowoleni z porozumienia. Cieszymy się też z dodatku covidowego. Dyrektor WPR wyraził zrozumienie dla naszej sytuacji i obiecała w drugim kwartale tego roku wrócić do rozmów - wyjaśnił Rybicki.

Z kolei Iwona Wronka rzeczniczka WPR w Katowicach zapewniła, że mimo częściowego odpływu kadry, liczba ratowników i deklarowany przez nich czas pracy są wystarczające. Dodała, że wszystkie zespoły ratownictwa medycznego od 1 stycznia 2021 wyjeżdżają do pacjentów. - Grafiki ułożone, karetki czekają w gotowości – podkreśliła rzeczniczka WPR w Katowicach.

Sprecyzowała, że większość ratowników, którzy brali udział w proteście złożyła konkursowe oferty i rozpoczęła pracę. Aktualnie w pogotowiu zatrudnionych jest 400 ratowników na etacie i 250 na kontraktach. Jej zdaniem jest to wystarczająca liczba i zwróciła uwagę, że sytuacja zmusiła do zoptymalizowania czasu pracy ratowników i większość z nich zadeklarowała większą dyspozycyjność dla WPR. - Nie ma obaw, że mieszkańcy Śląska zostaną bez opieki - podkreśliło WPR.

Co się dzieje w katowickim pogotowiu?

Zawirowania z kadrą ratowniczą na Śląsku zaczęły się już w połowie grudnia 2020 roku, o czym pisał Onet. W materiale prognozowano, że po Nowym Roku w woj. śląskim mogą pojawić się problemy z zapewnieniem obsady dyżurów ratowników medycznych na kontraktach, czyli samozatrudnionych, którzy świadczą usługi dla Wojewódzkiego Pogotowia Ratunkowego (WPR) w Katowicach – ponieważ nie chcą pracować na dotychczasowych warunkach. Domagali się podwyżek i zmiany warunków zatrudnienia

Większość ratowników medycznych WPR w Katowicach zatrudnionych na kontraktach zbojkotowała konkurs i nie złożyła ofert współpracy obowiązujących od Nowego Roku. Jak informował Onet, nowy kontrakt przewidywał stawkę 30 zł za godzinę pracy. Do tej pory było to 28 zł za godzinę + 2 zł tzw. dodatku covidowego.

Dyrekcja pogotowia rozkładała ręce, ponieważ to Narodowy Fundusz Zdrowia ustala maksymalne dzienne wynagrodzenie za pracę w karetce. Ponadto, w planach na 2021 rok, NFZ zaoferował dla katowickiego pogotowia dotację niższą o 8,5 mln zł.

W Wojewódzkim Pogotowiu Ratunkowym w Katowicach pod koniec 2020 roku było zatrudnionych 376 ratowników etatowych i 436 na kontraktach, dlatego przewidywano, że ich ewentualne odejście może spowodować poważne problemy, a wręcz paraliż jednostki, która zabezpiecza blisko 3 mln mieszkańców woj. śląskiego. WPR od początku uspokajał, że o żadnym paraliżu nie może być mowy. 

Jednocześnie pod koniec grudnia do WPR trafiły 4 nowoczesne ambulanse za kwotę 4,4 mln zł. Pierwszy z nich przekazał m.in. marszałek województwa śląskiego 22 grudnia.

Zobacz również:

Ratownicy mają dość. Bojkot w katowickim pogotowiu ratunkowym
Katowice: pożar w jednym ze szpitali. W akcji 14 zastępów straży
Ratownik medyczny o buncie w Katowicach: Nie można służyć, będąc fatalnie traktowanym przez władze
Tagi:
Katowice, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz