02:48 25 Luty 2021
Polska
Krótki link
3120
Subskrybuj nas na

Krajowa Rada Izb Rolniczych napisała do ministra Grzegorza Pudy oburzony list. Domagają się w nim odszkodowania dla hodowcy spod Kartuz, u którego na fermie wykryto koronawirusa. Twierdzą, że straty z powodu przymusowego uboju mogą opiewać nawet na 10 mln zł.

„Wnioskuję do Pana Ministra o jak najszybsze wprowadzenie do ww. przepisów zmian, które umożliwią hodowcom zwierząt futerkowych uzyskanie odszkodowania w związku z wykryciem SARS-COV-2 u norek.

Chorobę tę zaliczono do chorób zwalczanych z urzędu, dlatego hodowcy muszą w sytuacji jej wystąpienia otrzymać od Skarbu Państwa odszkodowanie za likwidację chorych zwierząt. Ponadto, bardzo ważne jest, aby badania pozytywne na SARS-CoV-2 u danych norek na fermie były powtarzane co najmniej dwukrotnie w celu wykluczenia mylnych wyników i likwidacji cennych genetycznie sztuk zwierząt

– czytamy w liście podpisanym przez Wiktora Szmulewicza, prezesa organizacji.

Do utylizacji w województwie pomorskim, jak wspominaliśmy, skierowano całe stado. Oznacza to śmierć ponad 5,8 tys. zwierząt. Wirusa wykryto u 4 osobników. Spośród przebadanych 20. Do sprawy braku rekompensat w tym wypadku krytycznie odniósł się m.in. ojciec Rydzyk, wspierający branżę futrzarską.

Minister Niedzielski przekazał, że ferma koło Kartuz musi zostać zlikwidowana. Sanepid skierował na kwarantannę jej wszystkich pracowników.

Czy norki muszą zostać zabite?

– Już w kwietniu 2020 w magazynie „Science” opublikowano badania, które wykazały, że norki i ogólnie łasicowate, to zwierzęta najbardziej podatne na zakażenie COVID-em.

Mniej narażone są psy czy świnie, chociaż zakażenia zwierząt domowych też obserwowaliśmy na fermach w Danii czy Holandii

– powiedział nam jeden z aktywistów organizacji zajmującej się ekologią, który poprosił o zachowanie anonimowości. – To właśnie w Danii zaobserwowano pierwszy przypadek przeniesienia COVID-19 ze zwierzęcia na człowieka.

Zakażenia wykryto również w innych państwach: w Szwecji, Grecji, Francji, Hiszpanii i we Włoszech.

Według organizacji broniących praw zwierząt to argumenty za tym, by przyspieszyć wygaszanie branży, która nie tylko wiąże się z krzywdą zwierząt, ale której rentowność w ostatnich latach malała.

„Światowa produkcja skórek norek osiągnęła pod koniec lat 80. XX wieku blisko 50 mln sztuk rocznie w latach 1988-1989 r.).

Następnie nastąpiło załamanie w branży i produkcja spadła – w latach 90. – o połowę. Aż do końca ubiegłego stulecia nic nie zapowiadało zmiany sytuacji, po czym produkcja zaczęła znowu sukcesywnie rosnąć. Przyjmuję się, że kluczowe znaczenie miał tym razem popyt ze strony klasy średniej z krajów azjatyckich, w ostatniej fazie wzrostu szczególnie z Chin. W latach 2013 i 2014 produkcja skórek z norek osiągnęła poziom ponad 80 mln szt. rocznie

– czytamy w raporcie Otwartych Klatek. Dalej możemy przeczytać, że popyt na futra z norek zaczął maleć w ciągu ostatnich kilku lat i spadł o około 80 proc.”.

Jeśli chodzi o Europę, w czołówce przemysłu futrzarskiego kolejno są Dania, Finlandia i Polska.

Polscy hodowcy: bezprecedensowa sytuacja

– Pomimo naszej prośby, ani Powiatowy, ani Wojewódzki Lekarz Weterynarii nie powtórzyli badań tychże zwierząt. Pobranych zostało 20 próbek. Cztery próbki wykazały obecność SARS-CoV-2. Bardzo duże wątpliwości, zdaniem hodowcy, budził sam proces pobierania próbek. Inspektor był sam, hodowca utrzymuje, że próbki nie były pobierane w sposób należyty – mówił mediom Szczepan Wójcik, argumentując, że w Danii za decyzję o eliminacji wszystkich norek z ferm i zakazie hodowli do końca 2021, rząd obiecał wypłatę rekompensat. Duńscy hodowcy wynegocjowali od Ministerstwa Finansów około 19 miliardów koron, czyli ponad 2,5 miliarda euro. Tam nakazano zabicie 17 milionów norek. Początkowo rząd się opierał, ostatecznie skończyło się dymisją ministra rolnictwa Morgena Jensena a premier Mette Frederiksen zdecydowała się na oficjalne przeprosiny.

Jednak polski resort rolnictwa mówi jasno: na odszkodowania nie ma co liczyć, ponieważ norek nie ma na ustawowej liście zwierząt, za wybicie których należy się odszkodowanie. Związek Polski Przemysł Futrzarski wydał oświadczenie, w którym nie zgadza się z decyzjami rządzących:

Rozporządzenia wskazują na obowiązek eksterminowania całych, zdrowych stad, nawet w przypadku wykrycia wirusa tylko u jednego zwierzęcia (...). Zamiast poddać zwierzęta kwarantannie, hodowcę zmusza się do ich usypiania

czytamy.

– „To sytuacja bezprecedensowa. W żadnym z cywilizowanych państw prawa, przepisy nie są tworzone w ten sposób, aby móc wywłaszczyć właściciela, przedsiębiorcę, w tym przypadku rolnika (...). Jeśli rząd pozostanie głuchy na nasze uwagi, będziemy zmuszeni wzorem kolegów z Danii, Holandii i innych krajów europejskich, dochodzić swoich praw przed sądami, w tym arbitrażem międzynarodowym”.

Zobacz również:

Powstaje pierwszy na świecie system „inteligentnego rolnictwa”
Ruszyły prace Rady ds. Rolnictwa. Duda wierzy, że pomoże mu ona „lepiej wykonywać obowiązki”
Koronawirus u polskich norek. Do utylizacji prawie 6 tys. zwierząt. Rydzyk: To wygląda na ustawkę
Tagi:
rolnictwo, MInisterstwo Rolnictwa, ekologia, zwierzęta, norki, SANEPID, koronawirus, epidemia, choroba, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz