21:54 05 Marzec 2021
Polska
Krótki link
18052
Subskrybuj nas na

Polska od samego początku uważała, że wizyta Josepa Borrella w Moskwie nie powinna się odbywać w tym momencie, oświadczył wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz.

Wiceminister spraw zagranicznych Marcin Przydacz, rozmawiając na antenie Polskiego Radia o ruszającym dziś szczycie Grupy Wyszehradzkiej, był pytany o europejską politykę w stosunku do Rosji w świetle aresztowania opozycjonisty i blogera Aleksieja nawalnego oraz niedawnej wizyty w Moskwie szefa dyplomacji UE Josepa Borrella.

„Z całą pewnością Panowie Prezydenci podczas szczytu będą dyskutować o polityce wschodniej, będą dyskutować o tym, co się dzieje u naszych granic, na Białorusi, ale także i w Rosji. Oczywiście przyczynkiem do tej dyskusji z całą pewnością będzie ta wizyta wysokiego przedstawiciela Josepa Borrella, którą wydaje mi się, większość komentatorów ocenia bardzo negatywnie.

Polska od samego początku, kiedy ten pomysł się pojawił, uważaliśmy, że wizyta nie jest ani dobrze przygotowana, ani nie powinna się odbywać w tym momencie.

Posiedzenie Nawalnego, oskarżonego w sprawie o pomówienie weterana Wielkiej Wojny Ojczyźnianej Ignata Artemienki
© Sputnik . Press Service of the Babushkinsky Court of Moscow
Mamy sytuację, w której Aleksiej Nawalny jest w więzieniu, jest skazywany na kolejne kary pozbawienia wolności. O ile ten dialog z Rosją jest w jakimś sensie konieczny, to on musi być bardzo dobrze przygotowany i, przede wszystkim, musi być (realizowany - red.) w oparciu o pięć zasad, które Unia Europejska przyjęła na siebie. I to takie selektywne zaangażowanie czy próba poszukiwania elementów współpracy z Rosją jest tylko jednym z pięciu elementów, pozostałe cztery to m.in. wsparcie dla społeczeństwa obywatelskiego, wsparcie dla państw partnerstwa wschodniego (...), moim zdaniem tutaj tego wyprzedzającego działania nieco zabrakło.

A były takie państwa w ramach Unii Europejskiej, które bardzo aktywnie zachęcały do tej wizyty. Myślę, że Pan wysoki przedstawiciel Borrell będzie musiał na najbliższej Radzie ds. Zagranicznych wyjaśnić przyczyny, dla których ta wizyta odbywała się właśnie w takiej atmosferze” - powiedział Przydacz.

W ocenie wiceministra spraw zagranicznych, winę za zaistniałą sytuację ponosi nie tylko Josep Borrell, ale i Rosja, która według niego „każdy element otwartości czy próby jakiegokolwiek nawiązania kontaktu traktuje jako słabość”.

„Mam wrażenie, że zachodnioeuropejscy politycy nie zawsze to rozumieją. Rosja traktuje otwartość, jako słabość i stara się to zawsze wykorzystać. Pokazuje tym samym, że nie jest gotowa do normalnych relacji międzynarodowych” - powiedział wiceminister spraw zagranicznych.

W rozmowie nawiązano także do sprawy wydalenia z Rosji dyplomatów z Niemiec, Szwecji i Polski, którzy według rosyjskiego MSZ brali udział w nielegalnych akcjach protestacyjnych. W ocenie wiceszefa polskiego MSZ ogłoszenie decyzji o wydaleniu dyplomatów w dniu wizyty Josepa Borrella w Moskwie nie było przypadkowe.

Jest to oczywiście gest o charakterze politycznym, ta decyzja jest niczym nieuzasadniona, dyplomaci, mówię tutaj o polskim dyplomacie, bo tutaj mam pełną wiedzę, wykonywali po prostu swoje obowiązki. (...) Oczywiście Rosjanie starają się to wykorzystać jako element zaostrzenia wzajemnych stosunków - powiedział Marcin Przydacz.

Zobacz również:

„Banalne i wulgarne”: MSZ Rosji o sankcjach z powodu Nawalnego
Tagi:
Aleksiej Nawalny, Josep Borrell, Unia Europejska, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz