15:30 06 Marzec 2021
Polska
Krótki link
13524
Subskrybuj nas na

„Młodzi ludzie na szczęście tego nie pamiętają, ale 13 grudnia 1981 roku złowieszczy mrok stanu wojennego też zaczął się od braku Teleranka i wyłączonych telefonów” – powiedział w orędziu marszałek Senatu Tomasz Grodzki, nawiązując do wczorajszych protestów w polskich mediach.

Wieczorem w czwartek marszałek Senatu wystąpił z orędziem w obronie wolnych mediów w Polsce. W wystąpieniu, które zostało wyemitowane w TVP i Polskim Radiu, Grodzki przypomniał, że w środę na chwilę zamilkły wolne media, żeby można było zrozumieć o co toczy się gra. - Nie chodzi o pieniądze, stawką jest wolność i prawda - podkreślił marszałek.

Zaznaczył, że wczorajszy dramatyczny protest odbył się w związku z nakładaniem na media kolejnych drakońskich podatków i zaapelował, żeby nie wierzyć głoszonej propagandzie, że wolne media nie płacą w Polsce podatków. Sprecyzował, że nie tylko je płacą, ale tez aktywnie wspierają działalność charytatywną i kulturalną. Dla porównania przywołał przykład mediów publicznych, które otrzymały solidną dotację od rządu w kwocie 2 mld zł z podatków Polaków na propagandową TVP.

Według niego te pieniądze mogły trafić na inne cele, np. onkologię i ochronę zdrowia, a zamiast tego wspomogły propagandę. - Gdyby rząd chciał wesprzeć dodatkowymi pieniędzmi NFZ, to nie powinien pod pretekstem szukania pieniędzy na zdrowie nakładać nowy podatek na wolne media - stwierdził Grodzki. Działania rządu nazwał czystą hipokryzją. Jego zdaniem nie można jednocześnie wspierać publicznej telewizji ogromnymi dotacjami i obciążać haraczem media, które są krytyczne wobec władzy, gwarantują pluralizm i stanowią tamę przed zalewem jednostronnej, kłamliwej propagandy.

Nie wierzcie Państwo rządowej propagandzie. Wolne media płacą w Polsce podatki, CIT, VAT, opłaty za koncesje i inne daniny publiczne. Co więcej, corocznie przeznaczają z własnych zasobów wiele milionów złotych na działalność kulturalną i charytatywną. Tymczasem tak zwane media publiczne dostają z naszych pieniędzy co roku gigantyczną kwotę 2 miliardów złotych na swoją działalność, podczas gdy te pieniądze powinny zostać przeznaczone na wsparcie ochrony zdrowia walczącej z COVID-19, czy na onkologię, o co bezskutecznie wnioskował Senat - podkreślił Grodzki.

Marszałek dodał, że rolą wolnych mediów jest patrzeć na ręce każdej władzy i przypomniał o szeregu afer, które dzięki nim ujrzały światło dzienne: afera z respiratorami widmo od handlarza bronią, maseczki od instruktora narciarstwa, 70 mln na wybory kopertowe, ostentacyjne łamanie obostrzeń covidowych przez przedstawicieli władzy, nieudolność i chaosie w walce z pandemią.

- Wczorajsze czarne ekrany to przestroga. Oby ich czerń nie zwiastowała czarnej  nocy rządów autorytarnych, których następnym krokiem może być wyłączenie Internetu i dalsze ograniczenie swobód obywatelskich - ocenił Grodzki i wezwał rządzących do wycofania się z tego projektu. Dodał, że Senat go z pewnością nie poprze.

Media oburzone nowym podatkiem: To haracz

Projekt ustawy ws. nowego podatku zakłada objęcie tym obciążeniem mediów tradycyjnych, portali internetowych oraz firm, które oferują zewnętrzne nośniki reklamy. Tzw. składka z tytułu reklam ma obejmować firmy, osiągające określony pułap przychodów z tytułu nadawania, wyświetlania i rozmieszczania reklam. Pozyskane w ten sposób środki mają trafiać do Narodowego Funduszu Zdrowia, Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków i powstającego funduszu wsparcia kultury w obszarze mediów.

Rządowe plany spotkały się ze sprzeciwem ze strony szeregu polskich mediów, które wystosowały list otwarty do polskich władz i liderów ugrupowań politycznych. „List otwarty do władz Rzeczypospolitej Polskiej i liderów ugrupowań politycznych”, w którym jego sygnatariusze wypunktowali wady proponowanego przez rząd rozwiązania, został opublikowany na szeregu portali informacyjnych, które w ramach protestu nie publikują dziś żadnych wiadomości.

W ocenie sygnatariuszy listu, proponowany przez rząd podatek to „haracz uderzający w polskiego widza, słuchacza, czytelnika i internautę, a także polskie produkcje, kulturę, rozrywkę, sport oraz media”.

Wprowadzenie nowego podatku od reklam będzie ich zdaniem oznaczać osłabienie, a nawet likwidację części mediów, ograniczenie możliwości finansowania jakościowych i lokalnych treści, pogłębienie różnic między mediami prywatnymi a państwowymi.

Do sprawy odniósł się premier Mateusz Morawiecki, który podczas konferencji prasowej podkreślił, że „nowy podatek od reklamy ma wyrównać szanse firm krajowych w porównaniu do globalnych korporacji”. - Nie może być tak, że biedni staja się coraz bardziej biedni, dlatego że bogaci stają się coraz bardziej bogaci. Oni też muszą partycypować w rozwoju społeczno-gospodarczym - stwierdził premier.

Dlatego śladem Francji, Hiszpanii i Włoch nie chcemy już dłużej czekać i wdrażamy rozwiązania, które mają w znacznym stopniu odpowiedzieć na ten nowy cyfrowy świat, który pojawia się w okienkach naszych telewizorów, komputerów, telefonów - wyjaśnił Morawiecki.

Zobacz również:

Rząd zapowiada wprowadzenie nowego podatku. Media protestują: „Jest to po prostu haracz”
Protest mediów w Polsce. Duda: To nie o wolność słowa tutaj chodzi, tylko o pieniądze
Rzecznik rządu o zaletach nowego podatku: To taka opłata solidarnościowa
Kempa o proteście mediów ws. podatków od reklam: Totalnie gorzkie żale
Tagi:
media, Tomasz Grodzki
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz