Polska
Krótki link
0 233
Subskrybuj nas na

Związek Zawodowy Kontrolerów Ruchu Lotniczego nie kryje obaw w związku z decyzją Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej o zmniejszeniu obsad wieży kontroli lotów. „W najgorszym wypadku może dojść do katastrofy, do wydarzeń, które będą mniej tragiczne w skutkach, ale mogą skończyć się nieporządnymi sytuacjami” – ostrzegają związkowcy.

W rozmowie z RMF FM Jakub Caban, członek zarządu Związku Zawodowego Kontrolerów Ruchu Lotniczego wyjaśnił, dlaczego zapowiadane przez PAŻP zmiany budzą stanowczy sprzeciw wśród kontrolerów. Przypomniał, że zawód kontrolera lotniczego to jedna z najbardziej stresujących profesji na świecie, ponieważ osoba ta odpowiada za bezpieczeństwo pasażerów. Caban przywołał także dane sprzed pandemii, według których warszawski kontroler w ciągu godziny odpowiadał średnio za ponad 3 tys. pasażerów i bardzo drogie maszyny, których cena przekracza PKB Polski.

„Jesteśmy głosem w statkach powietrznych”

Związkowcy powołali się na informacje, które głoszą, że w 2020 roku o prawie 40 proc. wzrosła częstotliwość występowania „zdarzeń lotniczych”, czyli incydentów, które mogły narażały na niebezpieczeństwo samolot i jego pasażerów. Przyczynę takiego stanu rzeczy widzą w redukcji personelu pracującego w wieży kontroli lotów.

Jak twierdzą, PAŻP w żaden sposób nie konsultowała swojej decyzji, a od ponad 10 miesięcy nie mogą się doprosić przedstawienia konkretnych analiz w tej sprawie. Decyzja agencji budzi obawy wśród związkowców, ponieważ ich zdaniem istnieje ryzyko, że w razie wystąpienia jakiegoś zdarzenia lotniczego, to kontroler będzie kozłem ofiarnym, mimo że postępował zgodnie z wytycznymi, a zawinił system.

Mamy w pamięci tragedię pod Szczekocinami, dlatego będziemy walczyć, żeby nie doszło do sytuacji, że odpowiedzialność za problemy systemowe, zostanie przerzucona na szeregowego  pracownika - podkreślił Jakub Caban, członek zarządu ZZKRL.

Wyjaśnił też w skrócie na czym polega praca kontrolera, podkreślając, że to przede wszystkim odpowiedzialność za bezpieczny, sprawny i uporządkowany przepływ ruchu lotniczego, a po zapewnieniu tych kluczowych kwestii - za zmniejszenie emisji CO2.

Zmiany, które wprowadziła PAŻP mają być podyktowane troską o zdrowie pracowników oraz zmniejszonym obłożeniem lotów. Decyzja jest dla związkowców niezrozumiała, ponieważ według nich może zagrażać bezpieczeństwu, a to właśnie ta kwestia powinna stać na pierwszym miejscu i dopiero za nią kolejne.

Jesteśmy głosem w statkach powietrznych. Jesteśmy osobami, które ponoszą odpowiedzialność za bezpieczeństwo osób, którymi kierujemy, to jest kluczowe w naszym zawodzie. Kiedy bezpieczeństwo jest już zapewnione, to dodatkową rolą jest to, żeby optymalizować ruch, co przekłada się między innymi na oszczędność paliwa, niższą emisję CO2 - przekazał Caban.

Za dużo obowiązków dla jednej osoby?

Dodał, że do tej pory standardowo praca przebiegała w parach, czasem było to więcej osób i dla każdego wystarczyło obowiązków, których podczas sytuacji nietypowych i nieprzewidywalnych  tylko przybywa. W ocenie Cabana, redukcja pracowników do jednej osoby na wieży kontroli lotów może się skończyć tragicznie, ponieważ nie oceniono w odpowiedni sposób ryzyka z jakim wiąże się praca w obsadzie jednoosobowej.

Wojciech Żurawski, członek zarządu ZZKRL zobrazował jaki może być skutek takich zmian. Zwrócił uwagę, że  w przypadku pojawienia się niebezpiecznej sytuacji to na barkach jednej osoby spocznie prowadzenie korespondencji, czyszczenie przestrzeni, koordynacja z innymi lotniskami i kontakt ze służbami ratowniczymi. Jednocześnie związkowcy wyrazili nadzieję, że uda się dojść do porozumienia z PAŻP i wypracować wspólne stanowisko.

W sprawie zmian obradowano dziś na posiedzeniu jednej z sejmowych komisji, podczas której p.o. prezesa PAŻP Janusz Janiszewski odpierał zarzuty związkowców i przedstawił prezentację pt. „Polskie niebo jest bezpieczne”. Jak zaznaczył, polska agencja pod względem bezpieczeństwa jest jedną z najwyżej ocenianych w Europie i cały czas dąży do jeszcze wyższego poziomu.

Od 2015 roku dokonaliśmy gigantycznego skoku w zakresie poziomu bezpieczeństwa. W 2015 roku byliśmy sklasyfikowani na poziomie A - najniższym możliwym poziomie. Dzięki wytężonej pracy, inwestycjom, których dokonaliśmy w zakresie celów bezpieczeństwa, dzisiaj jesteśmy w pierwszej lidze, jeśli chodzi o zarządzanie i kontrolę bezpieczeństwa - powiedział.

Zapewnił, że w przypadku natężonego ruchu lotniczego system jednoosobowy nie wchodzi w grę i podkreślił, że chodzi wyłącznie o sytuacje małego natężenia ruchu lotniczego. Dodał, że formuła ta z powodzeniem funkcjonuje od dawna w Europie Zachodniej i jest całkowicie bezpieczna.

Zobacz również:

Lot statku kosmicznego Boeinga na MSK przełożony
Lot do Waszyngtonu? Tak, ale bez broni w bagażu
„Masowy exodus” Polaków z Wielkiej Brytanii: LOT podstawi największy samolot
Masowe zwolnienia w LOT: pracę straci „nie więcej niż” 300 osób
Tagi:
lotnisko, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz