02:15 08 Marzec 2021
Polska
Krótki link
492681
Subskrybuj nas na

„Na myśl o wstrzyknięciu osiągnięć rosyjskiej nauki pod polską skórę przed oczami rodaków stają różne obrazy. Od rozbiorów i caratu poprzez Stalina i Polskę Ludową aż po eksplozję reaktora w serialu «Czarnobyl» i katastrofę smoleńską” – czytamy w artykule, który ukazał się na portalu Interia na temat rosyjskiej szczepionki na koronawirusa.

Autor materiału „Czy szczepić się rosyjskim Sputnikiem V” Jarosław Kuisz przypomina, że o pojawieniu się rosyjskiej szczepionki na COVID-19 informował w zeszłym roku prezydent Władimir Putin. Zwraca też uwagę, że mimo krytycznego podejścia Polski do wszystkiego co rosyjskie, należy podkreślić, że prestiżowe czasopismo medyczne „The Lancet” opublikowało raport, zgodnie z którym skuteczność „Sputnika V’ oceniono na ponad 91 proc.

Tęgie pokłady stereotypów

Czy to wystarczy, żeby przekonać polski rząd i Polaków, że warto spojrzeć na Wschód w poszukiwaniu szczepionki, której przecież brakuje? Zdaniem Kuisza „200 lat wytworzyło tęgie pokłady stereotypów” i nie inaczej jest w przypadku rosyjskiego preparatu, którego ewentualny zakup, jak wskazuje autor artykułu, dodatkowo komplikuje sprawa Nawalnego, niefortunna wizyta szefa unijnej dyplomacji Josepha Borrella w Moskwie i budowa Nord Stream 2.

Według Kuisza polski rząd ma twardy orzech do zgryzienia, ponieważ póki co może „zasłaniać się” brakiem stanowiska Europejskiej Agencji Leków ws. użycia rosyjskiego „Sputnika V” na terenie UE. A co będzie później? - Czy polski rząd będzie skłonny do rozdzielenia tych spraw i podążenia, jeśli nie drogą Merkel, to choćby drogą Orbana? - pyta autor artykułu. Jednocześnie precyzuje, że Orban bez oglądania się ani w przeszłość, ani na inne europejskie kraje, zainwestował w rosyjską szczepionkę i nabył 2 mln dawek. Jego zdaniem wątpliwym jest, że polski rząd będzie zdolny do odrzucenia stereotypów i zbudowania ponad podziałami solidarności wobec pandemii. Tym bardziej, że jest zajęty innymi kwestiami, np. podatkami od reklam czy zmianami punktacji czasopism naukowych. W ocenie autora artykułu polscy politycy znajdują się w okolicach roku 1957, a może i dawniej. 

„Polska jej nie kupi - duma nie pozwala” 

Pod artykułem pojawiło się mnóstwo komentarzy czytelników, którzy nie rozumieją odrzucenia rosyjskiej szczepionki przez rząd i zdecydowanie krytykują mieszanie kwestii zdrowia Polaków z polityką. - Jest szczytem głupoty aby z jednej strony narzekać na brak szczepionek, a z drugiej strony nie korzystać ze szczepionki rosyjskiej - twierdzi użytkownik WartyNurt. W komentarzach pojawiają się też głosy, że Polacy powinni mieć wybór, jakim preparatem chcą się zaszczepić.

WartyNurt dodaje, że mądrzy przywódcy potrafią oddzielić politykę od gospodarki i od zdrowia społeczeństwa. Wątpliwości, co do tego, że Sputnik V nie pojawi się nad Wisłą nie ma Janek Kowalski. Jak twierdzi, polska duma nie pozwoli na zakup rosyjskiego preparatu, ponieważ „z wrogiem się nie handluje”.

Rosyjska szczepionka przeciw Kowid nie dla Polaków. Nawet gdyby była w stu procentach bezpieczna i skuteczna to i tak Polska jej nie kupi - polska duma nie pozwala. To po pierwsze, a po drugie nie handluje się z wrogiem. Od trzydziestu lat polska racja stanu nakazuje nam nienawidzić Rosji. Jest zasada w polityce: z sąsiadem będziesz handlować albo wojować. Niestety, Najjaśniejsza wybrała wojenkę z Rosją - pisze Janek Kowalski.

Z kolei użytkownik o nicku mike twierdzi, że Polacy są karmieni propagandą, dzięki której rosną rzesze rusofobów, a wszystko przy wsparciu polskiego rządu i polityków.

Pytam dlaczego pół świata szczepi się Ruską szczepionką a Austria chce ją produkować? - pisze mike.

Użytkownik Wax zwraca autorowi artykułu uwagę, że sam niepotrzebnie miesza do kwestii szczepień sprawę Aleksieja Nawalnego, pisząc o nim w materiale. Dodaje, że „Polska, tak daleka od suwerenności, a nadto tak bardzo rusofobiczna, woli skazać znaczną część Polaków na chorobę i śmierć, niż kupić «ruskie szczepionki»”.

Komunistyczna Kuba wyprodukował swą szczepionkę i będzie szczepić. Polska jak zwykle czeka na resztki z zachodniego stołu. No, po zakończeniu pandemii oczywiście postawi Pomnik kolejnej klęski narodowej - uważa użytkownik o nicku ah.

Jednak nie wszyscy podzielają entuzjazm części komentujących co do rosyjskiego Sputnika V. Głosy krytyczne zarzucają preparatowi, że zapewne jest marnej jakości, jak wszystko, co produkuje Rosja. Użytkownik KM dodaje, że z rezerwą należy podchodzić do informacji o rosyjskiej szczepionce, ponieważ jego zdaniem „rosyjskie władze kłamią dzień i noc”.

Nie zaszczepiłbym się rosyjskim dziadostwem, ich produkty od zawsze są marnej jakości - pisze Dron.

Niektórym nie spodobała się już sama nazwa preparatu - „Sputnik V”. Zdaniem Enricco „w tej ohydnej propagandowej nazwie nie może być niczego dobrego”. Użytkownik Andrzej dodaje: „Jak sama nazwa wskazuje szczepionka Sputnik jest odlotowa więc można się szczepić, co najwyżej odleci się do nieba”.

Zobacz również:

Para prezydencka Maduro zaszczepi się „Sputnikiem V”?
Rosyjski „Sputnik V” na spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej: Szczepionki trzeba uwolnić od polityki
„Dwa tysiące dawek dla tysiąca osób”: rosyjska szczepionka „Sputnik V” w Strefie Gazy
Szwedzka gazeta wyjaśniła, dlaczego UE powinna kupić szczepionkę „Sputnik V”
Tagi:
szczepionka, Polska, Rosja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz