08:11 27 Luty 2021
Polska
Krótki link
8202
Subskrybuj nas na

Czeski rząd podjął decyzję o skierowaniu do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości pozwu przeciwko Polsce do 15 marca. Pozew dotyczy działalności kopalni Turów.

Minister spraw zagranicznych Czech Tomáš Petříček poinformował, że czeski rząd do 15 marca złoży przeciwko Polsce pozew do Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie działalności kopalni Turów. Praga chce, aby w ramach środka zapobiegawczego w kopalni wstrzymano wydobycie węgla.

„Skarga jest bezpośrednio związana z naruszeniem praw obywateli Czech, którzy nie mogli uczestniczyć ani w postępowaniu w sprawie wydania pozwolenia na rozbudowę kopalni, ani w sądowej kontroli tej decyzji. Polska nie dostarczyła również stronie czeskiej niezbędnych dokumentów związanych z wydobyciem i nie uwzględniła oceny jego oddziaływania na środowisko” – poinformował wiceminister spraw zagranicznych Czech Martin Smolek.

„Przykro mi, że do skargi dochodzi teraz, kiedy cała Europa decyduje o stopniowym ograniczaniu wydobycie węgla w związku ze zmianami klimatycznymi, a „Turów” pracuje nad jego rozbudową. Jednocześnie Polska chce zamknąć wszystkie kopalnie węgla najpóźniej w 2049 r. Niecałe trzy dekady wydobycia nie są warte utraty wody i miejsca do życia. Moim zdaniem kopalnie w Czechach powinniśmy zamknąć już w 2033 r. Już dawno nie gwarantują rentowności. Stała praca za rozsądną pensję jest możliwa w dotkniętych regionach nawet bez węgla” - wyjaśnił szef czeskiego MSZ Tomáš Petříček.

Od dłuższego czasu starałem się rozwiązać ten spór bez udziału wymiaru sprawiedliwości - podkreślił czeski minister spraw zagranicznych.

Komentując doniesienia o czeskim pozwie rzecznik Ministerstwa Klimatu Aleksander Brzózka powiedział, że resort jest zaskoczony sytuacją. Jak dodał, podczas niedawnej wizyty w Warszawie szefa czeskiego MSZ i czeskiej delegacji rozmawiano z przedstawicielem czeskiego resortu klimatu.

Z ich przebiegu można było wnioskować, że jest szansa na polubowne zakończenie sporu - powiedział Brzózka.

Sprzeciw strony czeskiej budzą plany rozbudowy kopalni, która zdaniem Czechow, a także Niemców, znacznie zaszkodzi sąsiadującym z kopalnią miejscowościom.

Mieszkańcy przygranicznych miejscowości po czeskiej stronie granicy bardzo negatywnie odnoszą się do planów rozbudowy kopalni, twierdząc, że nawet w obecnym kształcie kopalnia odbija się na życiu i zdrowiu ludności, która już teraz ma np. trudności z dostępem do wody w niektórych miejscach. Wielokrotnie zapowiadali, że będą domagać się odszkodowania, jeśli rozbudowa nastąpi, a jeśli zostaną zignorowani, to zwrócą się do struktur unijnych. 

Międzynarodowy protest przeciwko rozbudowie kopalni Turów i działalności elektrowni na Trójstyku granic Polski, Czech i Niemiec
© Zdjęcie : Stowarzyszenie Ekologiczne EKO-UNIA i Fundacja „RT-ON”
Jednym z problemów, jakie według lokalnych mieszkańców może spowodować rozbudowa kopalni Turów, jest kwestia dostaw wody. Czesi biją na alarm i boją się, że polska kopalnia zajmie wody gruntowe aktualnie wykorzystywane na potrzeby mieszkańców pobliskich miejscowości. Podobne problemy wystąpiły już w wiosce Vaclavice, w przypadku rozbudowy proceder może rozszerzyć się na większą skalę. Przeciwko planom rozbudowy kopalni Turów występują także Niemcy oraz Polacy. 21 stycznia 2021 roku do Komisji Europejskiej wpłynęła skarga od mieszkańców niemieckiej Żytawy, którzy skarżyli się na wpływ działalności kopani na poziom wód gruntowych.

– Funkcjonowanie kompleksu Turów staje się coraz bardziej problematyczne. Do problemów środowiskowych, zdrowotnych i klimatycznych, które przynosi spalanie węgla brunatnego, dochodzi silny konflikt z sąsiadami Czechami i Niemcami. Po raz pierwszy w historii południowi sąsiedzi, społeczeństwo i rząd czeski występuje do Trybunału Sprawiedliwości UE ze skargą na Polskę. Uspokoić sytuację może przyjęcie odpowiedzialności za straty oraz określenie przez rząd RP i PGE terminu skrócenia działalności Turowa. Otworzy to możliwość skorzystania przez gminy regionu zgorzeleckiego z Funduszu Sprawiedliwej Transformacji – ocenia Radosław Gawilk, prezes Stowarzyszenia Ekologicznego EKO-UNIA, które aktywnie występuje przeciwko planom rozbudowy kopalni. 

PGE, do którego należy kopalnia, tłumaczy, że podejmuje działania, mające na celu zabezpieczenie okolicznych miejscowości przed spowodowanymi działaniem kopalni problemami z wodą. Na swojej stronie spółka informowała m.in o budowie ekranu podziemnego, który „ma zabezpieczyć ujęcie wody w czeskiej miejscowości Uhelna przed potencjalnym wpływem Kopalni Turów”.

– PGE od października stara się przekonywać Komisję Europejską oraz zagraniczne instytucje finansowe, iż celem tego największego wytwórcy prądu w Polsce jest szybka transformacja niskoemisyjna i neutralność klimatyczna w 2050 roku. Jednocześnie spółka stara się o przedłużenie działania kompleksu Turów do 2044 roku, co jest niekompatybilne z koniecznością całkowitego wygaszenia energetyki opartej na węglu do 2030 roku w krajach OECD. Upór PGE może kosztować spółkę, a tym samym polskich podatników odcięcie od rynków finansowych – komentuje Kuba Gogolewski, koordynator projektów w Fundacji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE”

Zobacz również:

Unijne „przepychanki” ws. kopalni Turów
Tagi:
kopalnia, Niemcy, Czechy, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz