20:11 18 Kwiecień 2021
Polska
Krótki link
21850
Subskrybuj nas na

Nie ustają dyskusje w sprawie możliwości zakupu szczepionek przez Polskę poza unijnym mechanizmem. Przedstawiciele rządu nie kryją, że skłaniają się ku preparatowi z Chin i stanowczo podkreślają, że zakup rosyjskiego Sputnika V nie jest brany pod uwagę. Jednak eksperci nie do końca rozumieją stanowisko polityków w tej sprawie.

Dr Artur Zaczyński szef Szpitala Narodowego w Warszawie pytany w RMF FM o to, czy Polska powinna pójść śladem Węgier, Słowaków i zapewne już wkrótce Czechów i nabyć rosyjską szczepionkę, zachowawczo odpowiedział, że nie ma w tej sprawie zdania, ponieważ jest od wykonywania szczepionek. Jednak dopytywany o wyrażenie swojej opinii przyznał, że chciałby zobaczyć więcej danych na ten temat.

Zaznaczył, że „trzeba mieć szacunek do medycyny rosyjskiej”, ponieważ jest to coś, w czym Polska w pewien sposób kiedyś uczestniczyła. Niepewnie też dodał, że istotną sprawą jest kwestia dostaw, na kiedy ewentualnie szczepionki byłyby dostępne. – Trzeba się jej przypatrzeć – dodał.

Mimo wszystko dr Zaczyński nie chciał zająć jednoznacznego stanowiska, jaki preparat rząd powinien sprowadzić, czy rosyjski czy chiński. Przypomniał jedynie, że każda ze szczepionek ma udowodnione działanie immunizujące, więc po wykonaniu każdej z nich wzrośnie nam poziom przeciwciał.

„Obiekcje co do krajów pochodzenia”

W kontekście tego, że Europejska Agencja ds. Leków (EMA) rozpoczęła analizy dokumentacji rejestracyjnej szczepionki przeciwko koronawirusowi Sputnik V (preparat jest sprawdzany pod kątem zgodności z unijnymi standardami skuteczności, bezpieczeństwa i jakości) poseł Porozumienia neurochirurg i profesor nauk medycznych Wojciech Maksymowicz w programie „Onet Opinie” został zapytany, czy jeśli Sputnik V pomyślnie przejdzie proces rejestracji w UE, to czy Polska powinna go kupić. Polityk otwarcie stwierdził, że rząd już od dawna powinien interesować się zakupem rosyjskiej szczepionki, a nie dopiero po jej zatwierdzeniu.

Przyznał, że rozumie wahania rządzących, które wynikają z powodu kraju pochodzenia preparatu, ale dodał żartobliwie, że z pewnością nie jest gorszy od rosyjskiej ropy naftowej.

Na Boga Ojca, nie jest to gorszy produkt niż ropa naftowa z Rosji - powiedział profesor.

Stwierdził też, że nie tylko Polska, ale wszystkie kraje, które należą do UE są rozczarowane, że unijna strategia, zgodnie z którą ilości (zamówionych szczepionek - red.) były zatwierdzone umowami się nie sprawdziła, dlatego trzeba zmieniać taktykę. Profesor przypomniał, że już miesiąc wcześniej namawiał szefa KPRM Michała Dworczyka do rozważenia szczepienia preparatami innymi niż te dopuszczone do użytku w UE, z Chin czy z Rosji.

– Skoro nie mamy innych, to musimy sprawdzić, czy te pozaunijne nie są gorsze – powiedział Maksymowicz i wyjaśnił na jakiej zasadzie działa EMA, podkreślając, że wbrew powszechnej opinii to nie laboratorium, a ogromne biuro, które zbiera informacje o badaniach klinicznych od producenta, sprawdza dokumentację i na tej podstawie podejmuje decyzję o zatwierdzeniu preparatu lub nie.

Rząd woli negocjować z Chińczykami

- Polska zastanawia się nad chińską, ale decyzja jeszcze nie została podjęta - powiedział szef KPRM i koordynator rządu ds. szczepień Michał Dworczyk i zapewnił, że rząd cały czas analizuje wszystkie możliwości, jeśli chodzi o poszukiwania szczepionek poza unijnym kontraktem. Wyjaśnił jednocześnie, że Polska nie bierze pod uwagę sprowadzenia do kraju rosyjskiej szczepionki na koronawirusa. – Jeśli chodzi o szczepionki rosyjskie, to nie przewidujemy zakupu takich szczepionek – odparł.

Mimo że minister zdrowia Adam Niedzielski nie rekomenduje użycia chińskiego preparatu, to Polski rząd skłania się bardziej ku nabyciu szczepionki z Chin. Rozmowy w sprawie ewentualnego zakupu chińskich szczepionek są prowadzone na wniosek premiera Mateusza Morawieckiego. Na początku tygodnia prezydent Andrzej Duda przeprowadził w tej sprawie rozmowę telefoniczną z przewodniczącym Xi Jinpingiem. Strona chińska zadeklarowała, że jest gotowa dostarczyć Polsce szczepionki przeciw COVID-19 w miarę możliwości i zgodnie z zapotrzebowaniem. 

Szef resortu zdrowia podchodzi z ostrożnością także do Sputnika V, przyznając, że można by co prawda wdrożyć rosyjską szczepionkę w trybie warunkowego dopuszczenia w Polsce, ale to nie zwalnia producenta z przedstawienia odpowiedniej dokumentacji i czasu na weryfikację. Podczas piątkowej konferencji prasowej Niedzielski został zapytany, czy Polska absolutnie nie chce rosyjskiej szczepionki, czy jednak będzie się zastanawiać.

Minister wyjaśnił, że proces oceny Sputnika V przez EMA dopiero się rozpoczął i dopóki nie ma opinii regulatora ws. skuteczności i oceny procesu produkcji, to najważniejsze jest zdrowie i bezpieczeństwo Polaków. Przyznał, że jeśli chodzi o rosyjski preparat, to proces certyfikacji jest o wiele bardziej zaawansowany niż w przypadku szczepionki chińskiej, Rosjanie już nawiązali współpracę z EMA, a ze strony chińskiej takiej współpracy jeszcze nie ma.

Krążą informacje na temat zakupu szczepionki chińskiej czy rosyjskiej, ale mamy zdecydowane podejście, że jedynymi produktami, które mogą być dostarczone na polski rynek, są produkty, które są zweryfikowane, bo bezpieczeństwo pacjentów ma największe znaczenie - przekazał minister zdrowia.

Dodał, że na tę chwilę nie ma takiej możliwości, żeby rekomendował dopuszczenie tych szczepionek do szczepienia Polaków.

Sputnik V? Eksperci by się szczepili, Polacy niekoniecznie

Co na to eksperci? Dr Paweł Grzesiowski, ekspert ds. covid przy Naczelnej Radzie Lekarskiej uważa, że, jeśli EMA zatwierdza jakiś preparat i dopuszcza go do rynku UE, a mimo to Polska nie jest nim zainteresowana, to rząd kieruje się raczej innymi powodami niż te wynikające z wiedzy medycznej. Podobnego zdania jest prof. Marcin Czech, były wiceminister zdrowia ds. polityki lekowej, który deklaruje, że jeśli EMA zaakceptuje Sputnika V, to sam by się nim zaszczepił.

Gdyby Sputnik V został dopuszczony do obrotu przez EMA, mógłby z powodzeniem posłużyć do szczepień Polaków - stwierdził prof. Czech.

Eksperci zwracają również uwagę, że ocena rosyjskiego preparatu już trwa, a chińskie szczepionki „nie są nawet bliskie rejestracji w UE”. Wojciech Konieczny senator Lewicy i dyrektor szpitala w Częstochowie jest zdania, że narodowość szczepionki nie ma znaczenia i rosyjska szczepionka, która ma dobrą prasę, powinna się wkrótce pojawić w Polsce.

Jest badana obecnie w UE, jest sugestia, żeby państwa mogły kupować ją osobno, a nie w ramach zakupów grupowych Unii Europejskiej. Prawdopodobnie niedługo będzie wypuszczana na rynek, to się chyba stanie niedługo. Wierzę w to, że ta szczepionka jest dobra, bo rosyjski przemysł farmaceutyczny czy chemiczny jest na wysokim poziomie i tam są naukowcy naprawdę wysokiej klasy, więc nie sądzę, żeby mieli problem z opracowaniem takiej szczepionki - podkreślił Konieczny w programie „Onet Rano”.

Przyznał, że wobec chińskiego preparatu ma sporo wątpliwości i nie można tak robić, żeby społeczeństwu podawać coś, co jest naprawdę niesprawdzone. - Jeżeli Chińczycy nie dostarczą wiarygodnych wyników badań, nie zostaną one zweryfikowane, nie zostaną przeprowadzone jakieś dodatkowe badania, to trudno popierać takie rozwiązanie - twierdzi polityk Lewicy. Dodaje jednak, że jeżeli chińska szczepionka będzie zbadana i okaże się dobra, skuteczna, i jeśli nie będzie dawała działań niepożądanych i to można będzie jej używać.

Wygląda na to, że sami Polacy mają wiele wątpliwości, co do preparatów spoza unijnego rynku o czym świadczą rezultaty sondażu przeprowadzonego przez Instytut Badań Pollster dla portalu se.pl. Polacy zostali zapytani o zdanie na temat zakupu rosyjskiej i chińskiej szczepionki. 81 proc. ankietowanych uważa, że Polska nie powinna kupować rosyjskiej szczepionki i tylko 19 proc. jest zdania, że rząd powinien tak zrobić. Jeśli chodzi o chińską szczepionkę, zakup poparło 26 proc. respondentów, a 74 proc. było przeciwko.

Pytany o opinię na temat rezultatów ankiety wirusolog prof. Włodzimierz Gut stwierdził, że negatywny stosunek do produkcji rosyjskiej i chińskiej jest spowodowany pewną rusofobią i złymi doświadczeniami, jeśli chodzi o inne towary produkcji chińskiej, które powszechnie mają kiepskie opinie, jeśli chodzi o jakość. Wirusolog uważa, że ludzie po prostu nie zdają sobie sprawy z tego, jak restrykcyjnie muszą być przestrzegane procedury, jeśli chodzi o produkcję szczepionek.

Zobacz również:

Kanclerz Austrii zainteresowany Sputnikiem V: producenci szczepionki przyjechali do Wiednia
Sri Lanka zatwierdziła szczepionkę Sputnik V
Sputnik V zostanie włączony do unijnego portfolio? KE wyjaśnia
Apele o rezygnację ze Sputnika V. Premier Słowacji twardo odpowiada
Tagi:
szczepionka, Chiny, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz