11:08 14 Kwiecień 2021
Polska
Krótki link
16852
Subskrybuj nas na

Nauczycielka z Gdańska Agata Klimkiewicz podzieliła się z portalem Telewizja Leszno swoimi przeżyciami i emocjami, które towarzyszyły jej po otrzymaniu szczepionki.

Jak podkreśliła, do opowiedzenia tego, co się z nią działo, zmotywowała ją śmierć 36-letniej nauczycielki z Leszna, która jej zdaniem, mogła mieć jakiś związek ze szczepionką. - Nie dawała mi spokoju ta informacja, próbowałam znaleźć szczegóły na ten temat. Zaczęłam szukać kontaktu z mediami, prokuraturą, szkołą, gdzie pracowała zmarła – przekazała Klimkiewicz.

Sama przyjęła szczepionkę w poniedziałek 22 lutego w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku.

We wtorek rano nie mogłam wstać, kontaktowałam się z lekarzem. Miałam typowe objawy poszczepienne, które mieli inni nauczyciele: bóle głowy, mięśni, ból ręki, utrata apetytu, utrata sił, dreszcze, obrzęk węzła chłonnego – opisała swoje samopoczucie po zaszczepieniu nauczycielka.

Wszystko uległo zmianie ostatniego dnia lutego. „Od 1 marca, czyli tydzień po przyjęciu preparatu AstraZeneca zaczęły się u mnie dziać dziwne rzeczy” – powiedziała. 

W dalszej części wideo kobieta dokładnie opisała jakie konkretnie objawy pojawiły się u niej w ciągu kolejnych dni oraz jakie kroki podjęła w celu poprawy swojego zdrowia. Zatrważają informacje odnośnie prób uzyskania pomocy od służb medycznych.

W poniedziałek wstaję do pracy, około 4 nad ranem obudziłam się z pulsującą lewą stroną twarzy, wszystko pulsowało. Byłam przestraszona, wszystko narastało w szybkim tempie. Poszłam do łazienki, z przerażeniem patrzę - opuchlizna przechodziła na drugą część twarzy, puchnę wszędzie, nie mogłam oddychać, oddychałam jak żaba ustami, wszystko szybko następowało - opisuje pierwsze niepokojące objawy Klimkiewicz.

Opowiada, że pierwsze, co zrobili z mężem to zadzwonili na pogotowie, ale zostali potraktowani lekceważąco i zbyci słowami, że karetka jeździ do porodów i nagłych przypadków, poradzono nauczycielce, żeby rano zgłosiła się do lekarza rodzinnego. Klimkiewicz zapobiegawczo zrobiła sobie zdjęcia, żeby udokumentować swój wygląd i nagrała sposób mówienia, który był utrudniony przez opuchliznę. Rano pojawiła się u lekarza, dostała zastrzyk i powoli dochodziła do siebie. Niestety poprawa nie trwała długo. Nieco później pojawiły się kolejne objawy, swędziało ją całe ciało, na którym pojawiły się plamy. W nocy doszło pulsowanie i opuchlizna nóg, rąk, ból mięśni. Nauczycielka relacjonuje, że w pierwszej chwili pomyślała, że dopadła ją alergia i postanowiła sięgnąć do apteczki. 

Skończyło się omdleniem i wezwaniem pogotowia. Klimkiewicz powiedziała, że leżała bez kontaktu, dostała przykurczu rąk, nie była w stanie otworzyć powiek, nie mogła podnieść się z podłogi. Ratownikom, którzy pojawili się na miejscu, mówiła, że tydzień wcześniej została zaszczepiona AstraZeneką i być może jej stan jest z tym związany, ale według niej, nie brali jej słów na poważnie. Kobieta z rozżaleniem dodaje, że czuła się bezradna. Postanowiła z całą dokumentacją pojechać do swojej lekarki, opowiedziała co się stało i poprosiła o zalecenia, co ma robić dalej. Otrzymała leki i nieco się uspokoiła. Niestety w nocy z 3 marca na 4 marca wszystko zaczęło się dziać zgodnie z wcześniejszym dramatycznym scenariuszem: opuchlizna nóg, dłoni, ramion, pulsowanie ciała, plecy całe w czerwonych plamach.

„Czym my jesteśmy szczepieni?”

Klimkiewicz stwierdziła, że ma dość i wraz z mężem uznali, że trzeba jechać tam, gdzie ją zaszczepili, ponieważ boi się położyć spać w obawie przed tym, jaka część ciała zacznie puchnąć. W Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku postawiono diagnozę - stan po obrzęku naczyniowo-ruchowym i przepisano leki. Jak powiedziała nauczycielka, leczenie ma potrwać 5-6 tygodni.

Dodała, że cały czas z tyłu głowy miała śmierć młodej nauczycielki z Leszna, ponieważ ta historia ją wyjątkowo poruszyła. Kobieta stwierdziła, że musiała mieć po prostu więcej szczęścia, bo po pojawieniu się pierwszych objawów wstała i się spionizowała, być może dlatego opuchlizna nie poszła dalej.

Nauczycielka skontaktowała się ze szkołą, gdzie pracowała zmarła, zapewniła, że jeśli rodzina kobiety będzie potrzebowała jej pomocy, to jest gotowa jej udzielić i pomóc w śledztwie. - Wiążę te działania, są łudząco podobne, nie wierzę w takie zbiegi okoliczności – mówi Klimkiewicz. Pytana, czy zgłosiła gdzieś to, co ją spotkało, odpowiedziała z rozczarowaniem, że próbowała i kontaktowała się w tej sprawie m.in. z sanepidem, ale lekarz poinformował ją, że nie ma żadnego nakazu, żeby cokolwiek zgłaszać. Dzwoniła też na numer podany na ulotce, gdzie teoretycznie można zgłaszać NOP, ale również odesłano ją z kwitkiem. Dlatego stwierdziła, że zwróci się do mediów.

Mam świadomość tego, że nauczyciele są szczepieni tą szczepionką, nie wiem czy jest więcej takich przypadków. Ludzie są nadal szczepieni, mam drugą dawkę szczepionki wyznaczoną na 3 maja, ale nie wiem czy wydobrzeję, nie wiem jakie są rokowania - powiedziała nauczycielka i zaznaczyła, że nie ma zamiaru przyjąć drugiej dawki.

Dodała, że do tej pory miała pozytywny stosunek do szczepień, od dziecka była szczepiona, szczepiła też swoje dzieci i nigdy nie miała jakichkolwiek problemów. - Wychodzi na to, że ta szczepionka została dopuszczona warunkowo, więc czym my jesteśmy szczepieni? - zapytała i przytoczyła fragment z ulotki preparatu AstraZeneca.

Lek ten został warunkowo dopuszczony do obrotu. Oznacza to, że oczekuje się na więcej danych dotyczących leku - przeczytała z ulotki. - To rozumiem, że jak nas więcej padnie, to będzie więcej danych, bo taki można wyciągnąć wniosek z tego, co jest tutaj napisane - skomentowała Klimkiewicz.

Polska czeka na decyzje EMA

Wcześniej szereg krajów UE, w tym Austria, Estonia, Litwa, Luksemburg, Dania, Bułgaria, Norwegia, Islandia, Słowenia, Cypr, Włochy, Francja, Niemcy i Hiszpania, zawiesiły stosowanie szczepionki AstraZeneca z powodu pojawiających się doniesień o ryzyku zakrzepicy krwi u osób, które się nią zaszczepiły. Preparat został zatwierdzony warunkowo przez europejski regulator leków EMA do użytku w Unii Europejskiej. Jednocześnie Polska kontynuuje proces szczepień. Rzecznik resortu zdrowia Wojciech Andrusiewicz poinformował w rozmowie z PAP, że Polska postępuje zgodnie z rekomendacjami EMA. To samo oświadczył minister zdrowia Adam Niedzielski.

„Ministerstwo Zdrowia zastanawia się nad wstrzymaniem szczepień przeciw Covid-19 preparatem AstraZeneca, ale czeka z decyzjami na informacje od Europejskiej Agencji Leków (EMA). Jutro, a na pewno w tym tygodniu, ma odbyć się specjalne posiedzenie komitetu ryzyka, który będzie dokonywał oceny” - powiedział szef resortu zdrowia na antenie Radia Zet.

Aktualnie EMA kontynuuje analizę przypadków powikłań zakrzepowo-zatorowych u osób zaszczepionych. Wstępnie poinformowano, że decyzja regulatora ma zostać ogłoszona 18 marca.

Zobacz również:

Czy Polacy powinni obawiać się szczepień preparatem AstraZeneca? Niektórzy rezygnują
WHO komentuje sytuację wokół szczepionki AstraZeneca
Hiszpania zawiesza stosowanie szczepionki AstraZeneca
Estonia: 486 przypadków niepożądanych reakcji na szczepionkę AstraZeneca
Tagi:
szczepionka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz