22:25 12 Kwiecień 2021
Polska
Krótki link
5265
Subskrybuj nas na

Grupa europosłów z inicjatywy Anny Fotygi skierowała do przewodniczącej KE Ursuli von der Leyen list z apelem o podjęcie zdecydowanych działań w sprawie zalegających na dnie Bałtyku niewybuchów i broni chemicznej.

Jak informuje TVP Info, list podpisało 39 europosłów z 6 grup politycznych.

Wyrażamy głębokie zaniepokojenie zagrożeniem, które wciąż stanowi broń chemiczna i konwencjonalna, zatopione w Bałtyku po II wojnie światowej. To jedna z głównych przyczyn zanieczyszczeń Bałtyku, zarazem jedna z najbardziej niebezpiecznych, gdyż efekty korozji i wycieków wykraczają poza granice jednego państwa, zagrażają zdrowiu i bezpieczeństwu, niosąc za sobą konsekwencje gospodarcze, społeczne, zdrowotne i środowiskowe  –  głosi list, skierowany do przewodniczącej KE.

Sygnatariusze listu zwracają uwagę, że kraje leżące u brzegów Bałtyku nie mogą same mierzyć się z takim zagrożeniem.

„Tym bardziej, iż podobne niebezpieczeństwo kryją wody Adriatyku czy Morza Północnego. To wyzwanie i odpowiedzialność dla całej Wspólnoty Europejskiej, nie tylko w zakresie wymiany wiedzy, informacji, ale także badań, a następnie wspólnych działań” – piszą.

Europosłowie zaapelowali do KE o zapewnienie finansowania odpowiednich programów w ramach nowej perspektywy finansowej. Domagają się także zainicjowania prac nad planem działań w zakresie unieszkodliwiania i usuwania niebezpiecznych pozostałości po II wojnie światowej.

NIK: Polska część Morza Bałtyckiego znajduje się w ogromnym niebezpieczeństwie

Pod koniec grudnia ubiegłego roku poinformowano o wynikach kontroli związanej z zalegającymi w Morzu Bałtyckim pozostałościami po II wojnie światowej.

Z prowadzonej przez NIK kontroli wynikało, że bojowe środki trujące, pochodzące głównie z czasów II wojny światowej oraz wraki statków i okrętów z paliwem stanowią dla Bałtyku ogromne zagrożenie i mogą spowodować potężną katastrofę ekologiczną, która na 100 lat może całkowicie zniszczyć życie w morzu.

Według kontrolerów, zagrażających morzu wraków są setki. Jak podkreślała NIK, groźna jest także bezczynność rządu, który w ocenie izby nie zajmuje się realnym problemem. Według NIK resorty środowiska i gospodarki morskiej, a także Główny Inspektor Ochrony Środowiska nie poczuwają się do odpowiedzialności za dany problem. NIK skierowała do rządu pismo z ostrzeżeniem o ukrytym na dnie Bałtyku niebezpieczeństwie.

O „bombach ekologicznych” na dnie Bałtyku media piszą od kilku lat. Chodzi o pozostałości okrętów z czasów II wojny światowej i zatopione po jej zakończeniu pociski chemiczne oraz amunicję. W samej Zatoce Gdańskiej spoczywa około 100 zidentyfikowanych wraków okrętów. Najgroźniejsze to Stuttgart, z którego już wydobywa się paliwo, i Franken, który w każdej chwili może się zapaść, wywołując groźną katastrofę ekologiczną. Podejrzewa się też, że na dnie Głębi Gdańskiej obecny jest iperyt siarkowy, szczególnie groźna substancja - od zakończenia wojny kilkakrotnie dochodziło do poparzeń rybaków i turystów.

Zobacz również:

Rosyjski polityk chwali się imponującym połowem ze skutego lodem Bałtyku – foto
Tagi:
Morze Bałtyckie, Anna Fotyga, Unia Europejska, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz