04:34 11 Kwiecień 2021
Polska
Krótki link
227
Subskrybuj nas na

Z inicjatywy Anny Fotygi i Kosmy Złotowskiego eurodeputowani przyjęli rezolucję ws. oczyszczenia Morza Bałtyckiego z zalegających wraków statków i broni chemicznej z czasów II wojny światowej. W przyszłym miesiącu odbędzie się głosowanie nad dokumentem.

„Od zakończenia II wojny światowej do Morza Bałtyckiego wrzucono co najmniej 50 000 ton broni konwencjonalnej i chemicznej zawierającej niebezpieczne substancje. Poprzez stopniową degradację i wyciek toksycznych substancji do wody zatopiona amunicja zagraża zdrowiu ludzi, ekosystemom morskim i różnorodności biologicznej oraz działalności gospodarczej w regionie” - głosi dokument.

Stwierdzono w nim również, że posiadana wiedza na temat tego, co kryje w sobie dno Bałtyku, jeśli chodzi o rodzaj i lokalizację amunicji, jest niewystarczająca. Dlatego wezwano społeczność międzynarodową do wzmocnienia monitorowania zatopionej amunicji i odtajnienia informacji o miejscu zrzuconej broni. 

Jak wyjaśnił europoseł Kosma Złotowski, to co znajduje się w Bałtyku, to tykająca bomba ekologiczna i najwyższy czas, żeby Unia Europejska zajęła się tym problemem na poważnie, podjęła współpracę z organizacjami międzynarodowymi, między innymi z NATO i zapewniła odpowiednie finansowanie tego przedsięwzięcia.

Zdaniem Anny Fotygi należy podjąć zdecydowane działania w tej sprawie, ponieważ problem dotyka państw, będących „ofiarami właścicieli broni, która po wojnie została zatopiona w Bałtyku”. Dlatego według niej należy zająć się tym na szczeblu europejskim.

Deputowani zwrócili również uwagę, że Morze Bałtyckie jest akwenem półzamkniętym o powolnym przepływie wody i bardzo niskiej zdolności samooczyszczania, w rezultacie czego jest jednym z najbardziej zanieczyszczonych.

NIK: Polska część Morza Bałtyckiego w niebezpieczeństwie

Pod koniec grudnia ubiegłego roku poinformowano o wynikach kontroli związanej z zalegającymi w Morzu Bałtyckim pozostałościami po II wojnie światowej.

Z prowadzonej przez NIK kontroli wynikało, że bojowe środki trujące, pochodzące głównie z czasów II wojny światowej oraz wraki statków i okrętów z paliwem stanowią dla Bałtyku ogromne zagrożenie i mogą spowodować potężną katastrofę ekologiczną, która na 100 lat może całkowicie zniszczyć życie w morzu.

Według kontrolerów zagrażających morzu wraków są setki. Jak podkreślała NIK, groźna jest także bezczynność rządu, który w ocenie izby nie zajmuje się realnym problemem. Według NIK resorty środowiska i gospodarki morskiej, a także Główny Inspektor Ochrony Środowiska nie poczuwają się do odpowiedzialności za dany problem. NIK skierowała do rządu pismo z ostrzeżeniem o ukrytym na dnie Bałtyku niebezpieczeństwie.

O „bombach ekologicznych” na dnie Bałtyku media piszą od kilku lat. Chodzi o pozostałości okrętów z czasów II wojny światowej i zatopione po jej zakończeniu pociski chemiczne oraz amunicję. W samej Zatoce Gdańskiej spoczywa około 100 zidentyfikowanych wraków okrętów. Najgroźniejsze to Stuttgart, z którego już wydobywa się paliwo, i Franken, który w każdej chwili może się zapaść, wywołując groźną katastrofę ekologiczną.

Podejrzewa się też, że na dnie Głębi Gdańskiej obecny jest iperyt siarkowy, szczególnie groźna substancja - od zakończenia wojny kilkakrotnie dochodziło do poparzeń rybaków i turystów.

Zobacz również:

„Rozwój portów na Bałtyku pozwoli nie wydawać środków na karmienie NATO”
Rosyjski Su-27 eskortował amerykańskie bombowce nad Morzem Bałtyckim
Główna baza morska Floty Bałtyckiej świętuje 65-lecie – foto, wideo
Tagi:
II Wojna Światowa, Bałtyk, Anna Fotyga, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz