02:13 23 Kwiecień 2021
Polska
Krótki link
8684
Subskrybuj nas na

Policjanci z wydziałów prewencji buntują się, ponieważ pod pretekstem szkoleń są ściągani do komend. W ten sposób kompletuje się oddziały do pilnowania protestów w stolicy, donosi „Rzeczpospolita”.

W związku z ogromnymi brakami kadrowymi w stołecznej policji (blisko 1300 nieobsadzonych etatów), do zabezpieczania demonstracji pod pretekstem szkoleń, funkcjonariusze z innych garnizonów ściągani są do Warszawy, nawet z tzw. rezerwy prewencji, czyli jednostek powiatowych, które zajmują się patrolowaniem ulic i ich policjanci nie są przygotowani do wyjazdów na protesty.

Jak pisze dziennik, czara goryczy przelała się po tzw. Marszu o Wolność – proteście przeciwników obostrzeń wprowadzanych w związku z sytuacją epidemiczną w kraju, który miał miejsce w ubiegłym tygodniu.

Koronawirus
© REUTERS / PHIL NOBLE
„Rz” podaje, że przełożeni stosują różne fortele, aby ludzi szybko ściągnąć z różnych garnizonów do Warszawy. Organizowane są np. „szkolenia” dla prewencji w komendach wojewódzkich, które są zwykle dostosowane do terminów demonstracji odbywających się w Warszawie.

Funkcjonariusze wydziałów prewencji mają tego dość, zastrzegają, że więcej do stolicy na tłumienie protestów nie pojadą i grożą masowym L-4.

To inicjatywa oddolna chłopaków z oddziałów prewencji w całej Polsce – powiedział „Rz” informator ze służb mundurowych.

Bunt wynikać ma także z gorszego traktowania policjantów przyjezdnych w stosunku do tych z prewencji z Warszawy – chodzi m.in. o miejsca zakwaterowania czy wyznaczania przerwy.

Tagi:
protesty, marsz, policja
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz