23:45 12 Czerwiec 2021
Polska
Krótki link
3211
Subskrybuj nas na

Gazeta Wyborcza wraca do tematu dowodów w śledztwie, dotyczącym katastrofy smoleńskiej. Według ustaleń gazety, części wraku prezydenckiego tupolewa były nieprawidłowo przechowywane, przez co utraciły wartości dowodowe.

Wcześniej Gazeta Wyborcza opublikowała materiał, w którym informowano, że polska prokuratura wysłała do ekspertyzy do laboratorium w Rzymie m.in fotele zapasowe, które nie znajdowały się w samolocie w momencie katastrofy. To m.in. na nich włoskie laboratorium miało znaleźć ślady trotylu. W dzisiejszej publikacji wraca do tematu dowodów w śledztwie smoleńskim, zwracając uwagę na ich magazynowanie.

Po naszej publikacji uzyskaliśmy jednak bardzo szczegółową relację, która pokazuje, że dowody ze śledztwa smoleńskiego podczas składowania mogły zostać zanieczyszczone tak, że nie nadają się do badań - pisze gazeta.

Dowody miały być składowane w magazynie dowodów rzeczowych Zakładu Chemii Centralnego Laboratorium Kryminalistycznego Policji w Warszawie. Zebrane po katastrofie w Smoleńsku ślady i próbki były badane w laboratorium w ramach śledztwa, a od 2012 do 2014 r. były trzymane w oddzielnym, przeznaczonym tylko dla nich pomieszczeniu. Po wydaniu opinii, że dowody nie zawierają śladów materiałów wybuchowych, zostały one przeniesione do mieszczącego się w piwnicach magazynu ogólnego dowodów rzeczowych.

Miejsce katastrofy Tu-154 pod Smoleńskiem
© Sputnik . Ilya Pitalyev
„Zwracałem uwagę, że taki sposób składowania grozi kontaminacją [zanieczyszczeniem] tego materiału. Ale polecenie przełożonych było jasne” – powiedział w rozmowie z gazetą dr inż. Wojciech Pawłowski, który w latach 1995-2014 był cywilnym ekspertem Laboratorium Kryminalistycznego, zaś od 2011 do 2018 r. cywilnym biegłym. W jego opinii znalezione we Włoszech ślady materiałów wybuchowych nie pochodzą z mundurów i sprzętu żołnierzy, którzy latali tupolewem na zagraniczne misje, ale z substancji, znajdujących się w tym magazynie.

Trotyl w tupolewie?

Na początku kwietnia tygodnik „Sieci” poinformował o najnowszych ustaleniach ekspertów z włoskiego laboratorium, którzy na zlecenie polskich śledczych zajmowali się wyjaśnianiem katastrofy. Jak pisał tygodnik, do włoskiego Laboratorium Kryminalistycznego Korpusu Karabinierów trafiły do analizy ślady zabezpieczone podczas sekcji zwłok i pochodzące z foteli polskiego tupolewa.

Według tygodnika, eksperci z Rzymu wykryli na nich materiały wybuchowe. Chodzi o ślady trotylu oraz RDX (heksogenu). To potwierdzenie badań brytyjskich prowadzonych w Forensic Explosives Laboratory (FEL) w Kent.

W artykule dziennikarze podkreślali, że materiały wybuchowe znaleziono wyłącznie na fragmentach pochodzących z rozbitej maszyny. Z kolei w przekazanych do zbadania próbkach gleby z okolicy wrakowiska niczego nie wykryto. 

Zobacz również:

Sasin: Raport smoleński wkrótce ujrzy światło dzienne. Liczy 700 stron poważnych analiz
Tagi:
katastrofa smoleńska, Smoleńsk, Rosja, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz