Polska
Krótki link
4213
Subskrybuj nas na

Rzecznik rządu Piotr Müller skomentował ostatnie doniesienia w sprawie pojawienia się na rynku podróbek szczepionek Pfizera. Minister zapewnił, że Polacy, którzy szczepią się w ramach NFZ mogą być pewni jakości i bezpieczeństwa preparatu.

Podobne przypadki podrabiania preparatów przeznaczonych do szczepienia stwierdzono w Meksyku. Dawki miały osiągać cenę nawet 1 tys. dolarów. Incydenty potwierdził też sam producent.

Müller został zapytany w programie „Tłit”, czy rząd posiada wiedzę, że podrobione i nieoryginalne preparaty Pfizera pojawiają się także w Polsce, i czy w jakiś sposób zamierza temu przeciwdziałać?

Rzecznik rządu Piotr Müller skomentował sprawę, podkreślając, że nie ma takiej możliwości, żeby w państwowych punktach szczepień na stanie były fałszywe szczepionki

Przede wszystkim absolutnie nie ma takiej sytuacji, żeby w punktach szczepień organizowanych przez państwo były takie szczepionki. Jak rozumiem - z tych informacji, które się pojawiły - ktoś po prostu próbował oszukać ludzi, posiadając fałszywy preparat - powiedział Müller.

Jednocześnie zapewnił, że osoby szczepiące się w punktach szczepień mogą czuć się bezpiecznie. – Oczywiście, to preparat, który jest certyfikowany, sprawdzony. Główny Inspektor Farmaceutyczny zawsze czuwa nad tym, żeby tak było - zaznaczył rzecznik rządu. 

Potwierdził tez słowa dziennikarza, że przypadki fałszowania szczepionek mogły się zdarzyć wyłącznie poza systemem. Natomiast, jeśli ktoś korzystał z regularnej służby zdrowia w ramach NFZ, dostał zaproszenie na skierowanie, to absolutnie może się czuć bezpiecznie, skorzysta z oryginalnego, działającego i zdrowego, bezpiecznego preparatu.

Podobne zapewnienia padły z ust ministra zdrowia Adama Niedzielskiego. Odnosząc się do tych informacji, szef resortu zdrowia podkreślił w środę, że ryzyko pojawienia się podrobionych szczepionek w oficjalnym obiegu praktycznie nie istnieje, ponieważ do punktów szczepień trafiają tylko certyfikowane preparaty.

Dziennikarze zdemaskowali oszusta

Reporterzy Polsat News zakupili podrobioną szczepionkę Pfizera w styczniu. Po upublicznieniu materiału na ten temat, 26-letni mężczyzna, który zajmował się rozprowadzaniem podróbek przez Internet, został zatrzymany po namierzeniu przez funkcjonariuszy zajmujących się walką z cyberprzestępczością. Mężczyzna oferował przez Internet nowe szczepionki na COVID-19 w formie ampułko-strzykawki i negatywne testy COVID-19.

Śledztwo w tej sprawie ruszyło w drugiej połowie stycznia, a programista z Katowic usłyszał dwa zarzuty: podrobienia dokumentów w celu uzyskania korzyści majątkowej (jak pisze portal, chodzi o zaświadczenia o negatywnym wyniku testu PCR na SARS-CoV-2), a drugi zarzut dotyczy usiłowania oszustwa na szkodę co najmniej 10 osób poprzez wprowadzenie ich w błąd odnośnie posiadania szczepionek Pfizera.

Zawartość sprzedawanych podróbek została zbadana. Jak przekazał Polsat News, powołując się na ekspertyzę specjalistów Pfizera, w fiolkach znajdował się kwas hialuronowy. Jednocześnie podkreślono, że wstępne badania potwierdziły, że znajduje się w niej RNA, czyli podstawowy składnik szczepionki przeciwko koronawirusowi. Ze względu na duże podobieństwo, laboratorium potrzebowało więcej czasu na analizę.

- Skład substancji nie jest zgodny z tym, jaki ma autentyczna szczepionka. Ustalono, że zabezpieczona substancja to powszechnie dostępny środek, zawierający kwas hialuronowy - poinformowała rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Katowicach Marta Zawada-Dybek.

Zobacz również:

Źródło: Sputnik V jest bardziej skuteczny wobec mutacji koronawirusa z RPA niż Pfizer
Którą szczepionkę na koronawirusa wybrać? Polacy stawiają na Pfizera
Naukowcy szacują ryzyko zakrzepicy po szczepionkach Pfizer i Moderna
Ukraina: ruszyły szczepienia przeciw COVID-19 szczepionką Pfizera
Tagi:
szczepionka, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz