Polska
Krótki link
35165
Subskrybuj nas na

Po wizycie na Ukrainie i odwiedzeniu terenów przy linii styku w Donbasie wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska oświadczyła, że „w Donbasie czuć wojnę”.

Podczas wizyty na Ukrainie wicemarszałek Sejmu Małgorzata Gosiewska odwiedziła m.in linię styku w Donbasie. W środę 21 kwietnia polska delegacja z Gosiewską, wspólnie z litewskimi i ukraińskimi parlamentarzystami odwiedziła posterunek ukraińskiej armii w miejscowości Szyrokyne. Z kolei w piątek 22 kwietnia marszałek Sejmu przyjechała do Awdijewki i Słowiańska przy linii styku, gdzie spotkała się z żołnierzami ukraińskiej 72. Samodzielnej Brygady Zmechanizowanej. Po powrocie do kraju wicemarszałek Sejmu opowiedziała w rozmowie z Polskim Radiem o kulisach swoje wizyty.

- Zdecydowaliśmy się powiedzieć zdecydowane nie imperialnej polityce Rosji. Wyrazić solidarność z Ukrainą, że jej nie zostawimy. Wizyta została bardzo dobrze przyjęta i będzie miała wpływ na relacje polsko-ukraińskie. Ukraina bardzo mocno ceni sobie nasze zaangażowanie. To, że tam pojechaliśmy miało olbrzymie znaczenie dla polityków ukraińskich, żołnierzy i zwykłych ludzi - powiedziała wicemarszałek.

Jak relacjonowała Małgorzata Gosiewska, „wojna to nie tylko śmierć żołnierzy, to również los cywili”.

- Te tereny są zaminowane, nie można było nam wychodzić poza drogi. Miny są nawet zrzucane z dronów w pobliże domów. Tam też żyją dzieci, niektóre całe swoje życie spędziły w obliczu tego zagrożenia. Musimy przygotowywać się do wielkiego planu wsparcia dla tej ludności. Niektóre miejscowości są kompletnie zniszczone i niezamieszkałe. Przypominało to Gruzję po wojnie w 2008 roku i strefę buforową. Ten sam agresor i te same skutki - powiedziała wicemarszałek.

Tym razem wszystko zależy od postawy USA i państw UE. Od zdecydowania i sankcji. Jeśli Rosja zobaczy słabość, to pójdzie dalej i zaatakuje Ukrainę. Mamy grę na sprowokowanie, nękanie, wyreżyserowane i punktowe ataki. Te działania mają sprowokować stronę ukraińską, by następnie obciążyć winą - oceniła Małgorzata Gosiewska.

Napięcie w Donbasie

Pod koniec marca ukraińskie siły bezpieczeństwa poinformowały, że czterech żołnierzy zginęło, a dwóch zostało rannych podczas ostrzału w pobliżu wsi Szumy w obwodzie donieckim. DRL poinformowała również o wzroście liczby ostrzałów ze strony ukraińskich sił bezpieczeństwa. Szef republiki Denis Puszylin nie wykluczył możliwości ataku na Donbas na pełną skalę ze strony Kijowa, zaznaczając, że „Ukraina ma do tego wszystko przygotowane”. 

Rzecznik prasowy prezydenta Rosji Dmitrij Pieskow powiedział, że rzeczywistość na linii demarkacyjnej w Donbasie jest przerażająca, prowokacje ukraińskich wojskowych nie są jednorazowe, lecz wielokrotne. Według niego Rosja, nie będąc stroną konfliktu, nie może zapewnić całkowitego zawieszenia broni w Donbasie, ale wykorzystuje swoje wpływy do realizacji porozumień. Moskwa wielokrotnie podkreślała, że ​​nie jest stroną wewnątrzukraińskiego konfliktu i jest zainteresowana przezwyciężeniem przez Kijów kryzysu polityczno-gospodarczego.

Kwestia rozwiązania ukraińskiego kryzysu jest omawiana na spotkaniach w różnych formatach, głównie normandzkim. Warszawa proponowała przeniesienie negocjacji do formatu genewskiego, czyli z udziałem Stanów Zjednoczonych i Polski jako państwa sąsiadującego z Federacją Rosyjską i Ukrainą. Jednak dopiero w Mińsku udało się osiągnąć porozumienie w sprawie zawieszenia broni podczas spotkań grupy kontaktowej, której pośredniczą Rosja i OBWE.

Zobacz również:

Spotkanie w Donbasie: liderzy DRL i ŁRL chcą rozmawiać z Zełenskim
Tagi:
Donbas, Rosja, Ukraina, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz