Polska
Krótki link
6213
Subskrybuj nas na

Fotografie Ewy Kopacz, które wykonano zaraz po katastrofie smoleńskiej w jednym z moskiewskich prosektoriów ponownie znalazły się w centrum uwagi. Zdjęcia wywołały oburzenie, ponieważ była premier na jednym z nich pozuje prawdopodobnie obok worka z ciałem, a na drugim wygląda na uśmiechniętą, trzymając filiżankę z kawą.

Kwestia niefortunnych fotografii była tematem programu „Woronicza 17”. Na pasku podczas rozmowy redaktora z politykami pojawiła się fraza: „Wstrząsające zdjęcia Ewy Kopacz po katastrofie smoleńskiej”.

Udział w dyskusji wziął m.in. poseł Jarosław Urbaniak z Koalicji Obywatelskiej, który stwierdził, że cała sytuacja to „żenująca nagonka” na Ewę Kopacz. W jego ocenie była premier, a wówczas minister zdrowia, wykazała się odwagą i determinacją, że wzięła udział w identyfikowaniu zwłok po katastrofie w Smoleńsku.

Ewa Kopacz
© AFP 2021 / Thierry Charlier
Posła zapytano również o jego zdanie w kwestii tego, czy w prosektorium nie powinno być czasem jakiegoś przedstawiciela rosyjskiego rządu zamiast szeregowego pracownika. W jego ocenie chodziło o identyfikację ciał, dlatego na miejscu znajdowali się lekarze, a nie dyplomaci. – Dziwię się, że tam w prosektorium, gdzie leżały ciała ofiar miałby być minister jakiegokolwiek innego kraju. W tupolewie byli tylko przedstawiciele państwa polskiego stąd obecność tylko polskiego ministra zdrowia w Moskwie – dodał Urbaniak.

​Biorący udział w dyskusji poseł PiS Marek Suski stwierdził, że Urbaniak stosuje metodę kłamstwa, które powtarza się bez względu na fakty i ataku, który ma być elementem obrony. Jego zdaniem zdjęcia pokazują czarno na białym w jakiej atmosferze odbywało się badanie katastrofy i badanie zwłok. - Zdjęcia pokazują, że dla ekipy PO to było coś radosnego, ta radość na płycie lotniska, jak się panowie śmieli, przekaz z konwentu, kiedy Bronisław Komorowski był uradowany, że będzie prezydentem - ocenił poseł PiS.

Reżyserka „Stanu zagrożenia”: Ofiary cały czas krzyczą ze smoleńskiego błota

W niedzielę 18 kwietnia w Telewizji Polskiej wyemitowano film Ewy Stankiewicz pt. Stan Zagrożenia, który ujawnia nieznane dotąd kulisy tego, co wydarzyło się 10 kwietnia 2010 roku pod Smoleńskiem. – Robiąc ten film, chciałam upomnieć się o sprawiedliwość, dać świadectwo elementarnej prawdzie, bo wokół śmierci przedstawicieli polskiego państwa na terenie Rosji jest bardzo dużo dezinformacji, kłamstw. Po 11 latach wciąż nie jest jasne stanowisko państwa polskiego w tej kwestii, państwo schowało się i czeka, patrząc co się dzieje. Ofiary cały czas krzyczą ze smoleńskiego błota: naprawcie to państwo – powiedziała Ewa Stankiewicz, cytowana przez Polskie Radio.

Dodała, że rozkaz zabicia prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej był już na pewno w kwietniu 2008 roku. To wtedy - jak powiedziała - dzięki przetargowi prezydencki tupolew trafił do remontu w Samarze. Zapowiedziała też, że w planach ma drugi film. - Istnieje nagranie krótko po katastrofie mogące sugerować, że zamiast akcji ratunkowej była egzekucja – zapowiedziała Stankiewicz.

W materiale pojawiły się zdjęcia ówczesnej minister zdrowia Ewy Kopacz, która po katastrofie poleciała do Moskwy, gdzie brała udział w identyfikacji ofiar i przeprowadzaniu sekcji zwłok. Upublicznione fotografie zbulwersowały polityków związanych z PiS, którzy krytykowali postawę Kopacz, zarzucając jej cynizm, a całej ówczesnej ekipie rządzącej podłożenie się Rosjanom w kwestii wyjaśnienia przyczyn tragedii.

W obronie byłej premier stanął m.in. Donald Tusk, który napisał na Twitterze, że PiS już wtedy organizował akcję narodowego szczucia. I tak jest do dziś.

Zobacz również:

Czarnek o katastrofie smoleńskiej: Z nowych podręczników dzieci dowiedzą się prawdy
Dowody ws. katastrofy smoleńskiej nie nadają się do badań?
Prokuratura odpowiada na zarzuty dotyczące zanieczyszczenia dowodów z katastrofy smoleńskiej
Katastrofa smoleńska: egzekucja zamiast akcji ratunkowej?
Tagi:
Smoleńsk, Ewa Kopacz
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz