Polska
Krótki link
2122
Subskrybuj nas na

Wczoraj minister klimatu Michał Kurtyka wydał kopalni Turów koncesję na wydobycie węgla do 2044 roku. W odpowiedzi na tę decyzję kilkudziesięciu europosłów zwróciło się do KE z listem, w którym twierdzą, że kopalnia działa nielegalnie.

Jak informuje WNP.pl, wczoraj minister klimatu Michał Kurtyka wydał kopalni Turów nową koncesję, która pozwala na wydobywanie w niej węgla do 2044 roku. W związku z tą decyzją do Komisji Europejskiej trafiły listy od 25 organizacji pozarządowych z całej Europy oraz od 38 europosłów. W obu listach ich sygnatariusze twierdzą, że działanie kopalni Turów jest nielegalne i jej dalsze funkcjonowanie jest sprzeczne z założeniami Europejskiego Zielonego Ładu.

38 europosłów skierowało swój list do wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa i komisarza ds. środowiska, oceanów i rybołówstwa Virginijusa Sinkevičiusa. Wzywają w nim Komisję Europejską do rozpoczęcia wobec Polski procedury o naruszenie zobowiązań państw członkowskich.

Z kolei do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, wiceprzewodniczącego Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa i komisarza ds. środowiska, oceanów i rybołówstwa Virginijusa Sinkevičiusa trafił list autorstwa 25 organizacji pozarządowych z całej Europy.

Przeciwko dalszej działalności kopalni Turów występują przede wszystkim Czesi, ponieważ kopalnia znajduje się na polsko-czesko-niemieckim pograniczu. W lutym Czesi wnieśli w tej sprawie pozew przeciwko Polsce do TSUE.

- W skardze Republika Czeska podniosła szereg zarzutów, które dotyczyły zarówno sposobu postępowania Polski w trakcie procedury wydania decyzji środowiskowej, ale przede wszystkim w trakcie postępowania o wydanie decyzji przedłużającej koncesję na działalność górniczą w kopalni Turów do 2026 roku. Zarzuty te obrazują wiele problemów obecnych w polskim prawie, w stosunku do których istnieje uzasadniona wątpliwość ich zgodności z prawem unijnym - ocenia Dominika Bobek, radca prawny z Fundacji Frank Bold.

Czesi wnioskowali w swojej skardze o tymczasowe wstrzymanie pracy kopalni.

W ocenie Kuba Gogolewski, koordynator projektów Fundacji „Rozwój TAK – Odkrywki NIE” zakończenie pracy kopalni Turów jest nieuniknione.

Jedenaście lat temu podjęto błędną decyzję o budowie nowego bloku w elektrowni Turów. Blok ten nigdy na siebie nie zarobi. Miliardy złotych wydane na jego budowę utrudniają rozmowę o nieuniknionym zakończeniu wydobycia węgla w odkrywce oraz produkcji energii elektrycznej w elektrowni Turów - ocenia działacz.

Dodaje, że w ciągu ostatnich trzech lat władze zrobiły bardzo wiele, aby kompleks, w który wchodzi kopalnia węgla brunatnego oraz elektrownia, nadal funkcjonował, a nie podjęto żadnych działań, aby kompleks ten przestał być największym pracodawcą w regionie.

Najgorsze jest to, że nawet dziś na stole nie ma analizy wariantowej rozwoju powiatu zgorzeleckiego, zakładającej różne daty zamknięcia kompleksu turowskiego. Daty zakończenia wydobycia węgla brunatnego w 2044 używa się zaś jak magicznej inkantacji czy modlitwy, która przez sam fakt powtarzania ma uczynić z Turowa wyjątek i uchronić go przed losem energetyki węglowej w całej Europie - uważa Gogolewski.

Jak zaznacza portal WNP.pl, działalność kompleksu Turów ma jednak wsparcie części lokalnej społeczności i samorządów. W połowie kwietnia Rada Powiatu Zgorzeleckiego przyjęła stanowisko, w którym wyraziła poparcie dla działań, podejmowanych w celu zapewnienia dalszego stabilnego funkcjonowania Kopalni Węgla Brunatnego Turów. Miesiąc temu pracownicy kopalni oraz lokalni mieszkańcy blokowali też przez dwie godziny wjazd z Polski do Czech w Kopaczowie, protestując w ten sposób przeciwko żądaniom wstrzymania pracy Turowa.

Zobacz również:

Po Czechach Niemcy: kolejna skarga do KE na polską kopalnię odkrywkową Turów
Tagi:
Unia Europejska, Niemcy, Czechy, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz