Polska
Krótki link
12120
Subskrybuj nas na

W Białymstoku miał się wczoraj odbyć marsz z okazji „obchodów narodowego święta pracy”. Nie doszedł on jednak do skutku, bo na miejscu zamiast dozwolonych 5 osób, zjawiło się ok. 100.

Jak informuje tvn24.pl, w białostockim magistracie zgłoszono marsz, który miał się odbyć 1 maja. Z powodu obecnej sytuacji epidemiologicznej Sanepid wydał opinię, zezwalającą na udział w marszu 5 osób. Tymczasem na miejscu marszu zjawiło się około 100 osób, marsz został więc rozwiązany przez przedstawiciela urzędu miasta, zanim się zaczął.

Przybyli na miejsce demonstranci mieli ze sobą transparenty z hasłami: „Praca w Polsce dla Polaków” i „Chcemy godnej pracy w Polsce”.

Mimo formalnego rozwiązania marszu z powodu zbyt dużej liczby uczestników, część przybyłych na miejsce osób próbowała rozpocząć marsz. Uniemożliwił to jednak obecny na miejscu kordon policji.

Jak zapowiadali w sieciach społecznościowych organizatorzy wydarzenia, marsz miał być wyrazem protestu przeciwko narastającej fali emigrantów w Polsce i „nagannej sytuacji, w jakiej znajduje się polski pracownik”.

Napływ obcokrajowców na nasze ziemie przybiera na sile. Na Podlasiu oprócz imigrantów z Ukrainy możemy zaobserwować rosnącą liczbę przybyszów z Azji oraz Afryki. Często dochodzi do sytuacji podmieniania polskich pracowników na obcokrajowców - twierdzą organizatorzy wydarzenia, cytowani przez portal.

„Imigracja odbija się przede wszystkim na pensjach, które stale się zmniejszają a w 'najlepszym' przypadku wcale nie rosną. Pracodawcy wykorzystują także obecną sytuację epidemiczną, dyktując rodakom najgorsze warunki pracy, od umów śmieciowych po darmowe nadgodziny. Wszystkie te czynniki wpływają na emigrację naszych rodaków na obczyznę” - tłumaczą organizatorzy.

Zobacz również:

Polska w Unii Europejskiej: „W obliczu obecnych wyzwań musimy skupić się na przyszłości”
Tagi:
1 maja, Białystok, Polska
Standardy społecznościDyskusja
Komentarz przez SputnikKomentarz przez Facebook
  • Komentarz